30.09.2020/12:59

Czy sklepy dostosowały się do nowych przepisów o oznaczaniu mięsa flagą kraju pochodzenia? [GALERIA]

Nowe przepisy obligują właścicieli sklepów z ladą mięsną do przeprojektowania cenówek oraz uzupełnienia ich o dodatkowe informacje. Już od 30 września br. niektóre produkty mięsne sprzedawane na wagę muszą być oznaczone w ladach chłodniczych flagą kraju pochodzenia. Odwiedziliśmy kilka sklepów i sprawdziliśmy, czy dostosowały się do nowych przepisów - efekty można obejrzeć w załączonej do tekstu galerii.

Kwestię dodatkowego oznakowania produktów mięsnych reguluje rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 22 czerwca 2020 roku zmieniające rozporządzenie w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych. Resort dał sprzedawcom trzy miesiące na zapoznanie się ze zmianami i wdrożenie zmodyfikowanych etykiet.

Obowiązek nowego oznakowania dotyczy mięsa świeżego, schłodzonego i zamrożonego ze świń, owiec, kóz i drobiu z wyjątkiem mięsa, w którego oznakowaniu użyto znaku graficznego zawierającego informację „Produkt polski”.
Resort rolnictwa przypomina, że obowiązek prezentowania grafiki przedstawiającej flagę państwa pochodzenia jest uzupełnieniem informacji, która już w aktualnym stanie prawnym musi być udostępniana konsumentom w obiektach handlowych na wywieszce umieszczonej w widocznym miejscu, towarzyszącej bezpośrednio prezentacji mięsa.

Detaliści wprowadzają zmiany

Nowe przepisy obejmują zarówno sklepy specjalistyczne, jak i stoiska mięsne w marketach spożywczych. Choć wytyczne weszły w życie 30 września września, detaliści już na początku miesiąca przygotowywali się do ich wprowadzenia.
– Wszystkie 160 sklepów, w których prowadzimy sprzedaż z tradycyjnych lad będzie gotowych na wejście w życie nowych wytycznych dotyczących informacji o kraju pochodzenia świeżego mięsa. Dopracowujemy właśnie ostateczny projekt wizualny etykiet – mówiła niedawno portalowi wiadomoscihandlowe.pl Ewa Micińska, dyrektor działu rozwoju biznesu, odpowiedzialna m.in. za projekt lad tradycyjnych w sieci Biedronka.

– Dodatkowe oznaczenia mięsa sprzedawanego na wagę testujemy w sześciu marketach, a do końca września pojawi się ono we wszystkich 224 sklepach – zapewniał nas Łukasz Pawlicki z biura prasowego sieci Kaufland.

Z kolei sieć sklepów firmowych Olewnik już w drugim tygodniu września rozesłała do wszystkich placówek dokładną instrukcję działania wraz z kompletem cenówek i zaleciła ich wdrożenie. – Znakujemy każdy produkt, tj. mięso wieprzowe, wołowinę, drób i cielęcinę. Na wszystkich etykietach znajduje się flaga kraju, z którego pochodzi określony element oferty – donosi Małgorzata Gossa, dyrektor zarządzająca sklepami Olewnik.

Jak ma wyglądać etykieta?

Resort rozwoju nie publikuje wzoru etykiety z flagą. Rozporządzenie daje detalistom możliwość samodzielnego jej zaprojektowania, ale określa, że „informacje dotyczące państwa pochodzenia i grafiki przedstawiającej flagę państwa pochodzenia podaje się na wywieszce umieszczonej w widocznym miejscu, towarzyszącej bezpośrednio jego prezentacji.” Dodatkowo informację dotyczącą państwa pochodzenia mięsa podaje się z zastosowaniem czcionki o wysokości nie niższej niż użyta do prezentacji jego nazwy. Wysokość grafiki przedstawiającej flagę państwa pochodzenia mięsa nie może być niższa niż wysokość czcionki użytej do prezentacji jego nazwy.

Mniejsi detaliści będą mieć najtrudniej [OPINIA EKSPERTA]

Krzysztof Kazimierczak, ekspert branży mięsnej

Wprowadzenie oznaczenia kraju pochodzenia mięsa na cenówce w ladzie mięsnej nie wpłynie w znaczący sposób na decyzje konsumentów dotyczące zakupu produktów, a będzie wymagać od handlowców dodatkowych inwestycji w postaci zakupu kolorowej drukarki lub wielu etui na cenówki z wydrukowanymi flagami państw. Krajów członkowskich UE, z których można sprowadzać do Polski mięso jest 27 plus 3 kraje z Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Jeśli pomnożymy to przez kilka, kilkanaście asortymentów, to okaże się, że trzeba kupić kilkaset etui.
Kolejne wątpliwości dotyczą tego, że obowiązek oznakowania mięsa niekonfekcjonowanego dotyczy wyłącznie sprzedawców detalicznych. Zatem detalista będzie zmuszony do samodzielnego ustalenia kraju pochodzenia mięsa, bowiem na dokumencie sprzedaży takiej informacji nie uzyska.
Konieczność zamieszczania dodatkowej, odpowiednio dużej informacji o twarze powiększy format etykiet cenowych, co zwłaszcza w małych ladach pogorszy jakość ekspozycji. Klienta podczas podejmowania decyzji o zakupie interesuje bardziej wygląd produktu niż informacja zamieszczona na cenówce. Konsument ma prawo znać kraj pochodzenia mięsa, ale nie ma konieczności umieszczania takich informacji na etykiecie cenowej, a raczej – podobnie jak skład surowcowy przetworów mięsnych – powinno się udostępnić takie dane w formie katalogu. Moim zdaniem, nowe przepisy to akt prawny o charakterze quasi-propagandowym. Ustawodawca, ulegając presji niektórych środowisk producentów rolnych, wprowadza regulację, która nie ma beneficjentów, a konsekwencje jej uchwalenia poniosą handlowcy – zwłaszcza najmniejsi.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • vesta 02.10.2020

    Swietnie. Bedzie wiadomo skad pochodzi mieso, a skad scierwo ktore trafia do polskich sklepow. Tylko jedno pytanie: kto i JAK bedzie sprawdzal czy informacje podano zgrodnie z prawda na: 1. opakowaniu zbiorczym (realne pochodzenie, tez mozna... pomylic) 2. na fladze dla klienta. Jaki w ogole jest system kontroli przeplywu miesa w Polsce? I co z wyrobami jesli np. w kielbasie od giganta, ktory produkuje tony dla dyskontu, jest : tluszcz z Danii, mieso z Niemiec i Polski, a oslonka spoza Unii?

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także