29.11.2013/17:00

Gold Drop błyszczy w Europie

Limanowski Gold Drop jest modelowym przykładem firmy z sektora Małych i Średnich Przedsiębiorstw (MŚP). Takie podmioty są odporne na wahania koniunktury, decydują o sytuacji na rynku pracy, uważa się je za wylęgarnię innowacji i stanowią trzon europejskich gospodarek. Gold Drop poprawi w tym roku sprzedaż, zwiększy zatrudnienie i rozpocznie budowę hali rozlewniczej o powierzchni 3000 mkw.

A wszystko zaczęło się w 1991 roku od zakupu tysiącmetrowego blaszanego magazynu od upadającego komunalnego przedsiębiorstwa. Stopniowo kupowano i budowano dalsze pomieszczenia – dziś fabryka dysponuje 11 000 mkw. pod dachem. Właściwie to historia zaczyna się rok wcześniej – od pomysłu Stanisława Gągały i Wiesława Żółtowskiego. Zmiana ustroju zastała Stanisława Gągałę w Stanach Zjednoczonych. Podobnie jak wielu rodaków, chciał wrócić do kraju i wykorzystać możliwości, które dawało wprowadzenie gospodarki wolnorynkowej. Drugim pomysłodawcą był Wiesław Żółtowski, polski biznesmen prowadzący za Oceanem dużą firmę sprzątającą biura i supermarkety. Doskonale znał branżę i na co dzień miał do czynienia z bogatą paletą amerykańskich środków czystości. Obaj zadali sobie pytanie: dlaczego nie produkować ich w Polsce? Wiadomo przecież, jak ubogo wyglądał w tym czasie rynek chemii gospodarczej nad Wisłą.

Zaczynali od zera

– Zaczynaliśmy od zera – opowiada Stanisław Gągała, założyciel i jedyny w historii spółki prezes jej zarządu. – Nie przejęliśmy ani zakładu, ani marki. Zbudowaliśmy fabrykę od podstaw. Przez pięć pierwszych lat udziałowcy, którzy wyłożyli pieniądze na rozruch fabryki, nie wzięli ani złotówki z tytułu dywidendy. Wszystko co spółka zarobiła było reinwestowane. Obecnie na dywidendę przeznaczana jest około jedna trzecia zysku, reszta nadal zasila rozwój.

Fabryka produkuje m.in. płyny do mycia szyb, płyny i żele do zmywania naczyń, krochmal, specjalistyczne preparaty czyszczące (m.in. do łazienek, grilla, powierzchni ceramicznych), środki do toalet, płyny do prania i płukania, emulsje i płyny do pielęgnacji podłóg, mebli, dywanów, samochodów, a także mydła, gąbki czy pumeksy – w sumie imponującą liczbę 131 produktów i ich różnych wersji. Najważniejszym kryterium przy opracowywaniu receptur i przy produkcji wyrobów ze złotą kroplą na etykiecie (ang. gold drop) jest jakość. Równie istotny czynnik to ekologia. Firma troszczy się o środowisko, wprowadziła na rynek serię ekologicznych produktów Eco Line z certyfikatami Polskiego Centrum Badań i Certyfikcacji (PCBC).

W przyjaźni ze środowiskiem

W Limanowej, stolicy turystycznego regionu Bes­kidu Wyspowego, środowisko jest pod specjalnym nadzorem, więc Gold Dropowi zawieszono poprzeczkę bardzo wysoko. – Zakład nie jest uciążliwy dla środowiska. Nawet z popłuczyn zbiorników i instalacji odzyskujemy pozostałości detergentów i wykorzystujemy je przy produkcji pasty BHP – mówi prezes Gągała. – Nie mamy śmietnika, jest natomiast ogrzewane pomieszczenie, w którym pracownik segreguje odpady, następnie prasujemy je i sprzedajemy. Sprzedaż odpadów rekompensuje koszty ich obróbki i jeszcze coś dla zakładu zostaje. Baterie słoneczne pokrywają w więcej niż w połowie zapotrzebowanie na ciepło do podgrzewania wody.

Skuteczne, ładnie pachnące i estetycznie opakowane produkty Gold Dropu znajdują nabywców w 25 krajach. Największym rynkiem zbytu są Niemcy, kraje bloku wschodniego, Rumunia i Bałkany, a jeśli chodzi o produkty ekologiczne – Szwecja. Na eksport idzie ponad 30 proc. produkcji.

Gold Drop wytwarza też marki własne dla niemal wszystkich sieci w handlu hurtowym i detalicznym, również dla niemieckich, choć Niemcy słyną z dobrej chemii i nie brakuje tam dużych firm produkujących wyłącznie marki obce. Dlaczego więc wybór handlowców padł na producenta z Limanowej? – Na Zachodzie producenci chcą mieć długie transze produkcyjne, najlepiej w jak najbardziej zunifikowanych opakowaniach. W Polsce natomiast kupcy chcą wyróżnić swoją markę właśnie poprzez opakowanie, stąd półka z chemią gospodarczą w polskim sklepie jest tak wyszukana i kolorowa. Jednakże zamówienia na produkcję marek własnych wcale nie idą w setki tysięcy sztuk. Na dodatek polscy handlowcy potrafią zamówić towar z dostawą w ciągu 48, a nawet 24 godzin, podczas gdy na zachodzie zamówienie składa się w kwietniu z realizacją na połowę września.

Garażowe wytwórnie psują rynek

Mniejsze firmy są elastyczne, łatwiej zmieniają asortyment, dostosowują się do wymagań klienta. Tak więc nie to budzi sprzeciw prezesa Gold Dropu, lecz psująca rynek nieuczciwa konkurencja. – Działają firmy garażowe, które często powstają do obsługi jednego kontraktu. Z reguły szybko upadają, ale zdążą spustoszyć rynek nierealnymi cenami. Najpierw, na zachętę, dają dobry produkt, a potem fatalnej jakości, bo ceny, jakie proponują kupcom, absolutnie nie pokrywają kosztów surowców, opakowań, etykiet, robocizny, transportu, energii itd. Siedzę w branży prawie ćwierć wieku i wiem jaka musi być minimalna cena gotowego produktu, takiego który jest atrakcyjny cenowo i jednocześnie skuteczny w zastosowaniu – wyjaśnia prezes.

Pracownik to partner

W Gold Dropie bardzo poważnie traktuje się wartość tzw. kapitału ludzkiego i to też jest charakterystyczne dla firm z sektora MŚP. – Raz na kwartał mam spotkanie z pracownikami funkcyjnymi, a dwa razy w roku z całą załogą. Informuję ludzi, jak wygląda nasza sytuacja, jakie mamy plany. Chodzi o to, żeby czuli się pewnie, wiedzieli, że mają stabilne miejsce pracy i perspektywy zawodowe, zgodnie z naszym przekonaniem, że są granice wzrostu, ale nie ma granic rozwoju – kontynuuje prezes Gągała.

Nieco paternalistyczny, czyli opiekuńczy, stosunek do załogi skutkuje ponadprzeciętnym zaangażowaniem z jej strony. Kiedy w lipcu 1997 roku fala powodziowa zalała zakład, zostawiając na hali produkcyjnej kilkunastocentymetrową warstwę błota, ludzie pracowali przez całą noc i przedpołudnie, by na drugiej zmianie mogła ruszyć już normalna produkcja.

Relatywnie duży – jak na powiatową Limanową – pracodawca jest naturalnym sponsorem wielu imprez i adresem dla wszystkich potrzebujących – zaczynając od ochotniczej straży pożarnej, poprzez szkoły, domy opieki, ośrodki kultury, kluby sportowe, a na klasztorach i miejscach kultu kończąc. Owo wrośnięcie w społeczną tkankę otoczenia jest również typowe dla firm z sektora MŚP. Wsparcie rzeczowe i finansowe na rzecz organizacji społecznych osiągnęło przez wszystkie lata działalności wartość 4 mln zł. Prezes Stanisław Gągała był także inicjatorem powstania w 2004 roku Regionalnego Stowarzyszenia Przedsiębiorców z siedzibą w Limanowej, które zrzesza 70 firm z regionu.

Paweł Kapuściński

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.