24.10.2016/08:30

Kryzys supermarketów delikatesowych. Co dalej?

Upadek Bomi, niemalże bankructwo Alma Market, sieć Piotr i Paweł zrywająca z dotychczasowym wizerunkiem drogich sklepów. Czy to koniec formatu supermarketów delikatesowych w Polsce?

Według Sebastiana Starzyńskiego, prezesa instytutu badawczego ABR SESTA, formuła delikatesów powoli wyczerpuje się na rynku i wymaga poważnych zmian strukturalnych.

– Ten format handlowy nie skończył się w Polsce i ma przed sobą przyszłość. Jednak powinien na nowo określić swoją charakterystykę, poprzez lepsze rozumienie zmieniających się oczekiwań konsumentów. Supermarket delikatesowy musi stać się pierwszym wyborem swojego klienta i oferować mu znacznie więcej, niż tylko sprzedaż towarów – twierdzi Viktor Riemer z Information Resources, jednej z największych agencji badawczych na świecie.

Niemiecki ekspert zwraca uwagę na to, że rozwój sektora handlu detalicznego w krajach rozwiniętych gospodarczo przebiegał zazwyczaj w czterech etapach. Na początku duże sieci podbijały europejskie i amerykańskie rynki. Wówczas istniało jeszcze miejsce dla tradycyjnych supermarketów. W kolejnej fazie agresywne działania dyskontów powodowały wysoką konkurencję cenową, wypierając z rynku niezależne supermarkety. Po zmniejszeniu liczby graczy, następowała dywersyfikacja strategii dominujących podmiotów. W konsekwencji, część sieci handlowych poszerzała swój asortyment. Obecnie supermarkety w Europie oraz USA idą o krok dalej i świadczą wiele dodatkowych usług.

– Po znaczącym spadku poziomu cen na rynku, supermarkety zaczynają różnicować produkty i oferty marek typu premium. W ostatnim, czwartym, etapie rozwoju, sieci handlowe wprowadzają nowe koncepcje biznesowe właśnie po to, by lepiej służyły klientom. Zapewniają takim działaniem wyższy komfort, poprzez zindywidualizowany asortyment oraz dodatkowe usługi, np. zamówienia on-line i dostawę produktów bezpośrednio do domu – wyjaśnia Viktor Riemer.

Nieunikniony rozwój

Sprzedawcy w naszym kraju muszą obecnie zmagać się zarówno z niskimi cenami na ryku, jak i agresywnymi strategiami sieci dyskontowych oraz nowymi kanałami sprzedaży, np. on-line. Oznacza to, że rodzime sieci handlowe przechodzą jednocześnie drugi, trzeci i czwarty etap rozwoju. Tymczasem w krajach zachodniej części Europy, etapy te płynnie zachodziły jeden po drugim. Obecnie przebiega tam wyraźna, czwarta faza rozwoju.

– W Europie Zachodniej wiele supermarketów zbankrutowało, a inne zostały zakupione przez duże międzynarodowe sieci handlu detalicznego. Jednak te, które przetrwały, obecnie doświadczają sukcesów mimo silnej konkurencji, która zmusza je do uważnej obserwacji tendencji oraz zmieniających się potrzeb klientów. W Polsce problem polega na tym, że różne fazy rozwoju sieci handlowych zachodzą w tym samym czasie, a nie w sposób seryjny, jak np. w innych krajach Starego Kontynentu lub w Stanach Zjednoczonych – podkreśla Viktor Riemer.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.