04.11.2020/09:22

W Polsce się gotuje! Problemy gastronomii napędzają sprzedaż w sklepach spożywczych [TYLKO U NAS]

Kondycje branży gastronomicznej jest fatalna. Branża głośno mówi o tym, że drugie – po wiosennym – zamknięcie restauracji, barów i kawiarni oznacza koniec dla wielu firm działających na rynku HoReCa. Problemy tego sektora okazały się szansą dla sklepów spożywczych, które notują mocne wzrosty sprzedaży. Polacy rezygnując z usług gastronomicznych zaczęli więcej gotować w domu, co pokazują najnowsze dane firmy GFK Polonia.

Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia wskazuje, że już pierwsze, wiosenne obostrzenia, oznaczające zamknięcie sektora na ponad dwa miesiące, przełożyły się na zmniejszenie obrotów, których w opinii branży nie dałoby się odrobić do końca roku.

- Drugie zamknięcie, ogłoszone niemal z dnia na dzień i to przed weekendem, który przecież zwyczajowo wymagał większego zatowarowania, było ruchem dobijającym ten biznes i prowadzącym go na skraj opłacalności. Sam jestem zwolennikiem stwierdzenia, że zamknięcie gastronomii nie było potrzebne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę jak wiele środków bezpieczeństwa zostało wdrożonych w lokalach, aby działalność prowadzić zgodnie z nowym reżimem sanitarnym, zapewniając klientom i obsłudze wysoki poziom higieny. Same przesłanki, którymi podzielił się rząd, były mocno nietrafione i nie przystawały do tempa i skali podjętej decyzji – mówi Szymon Mordasiewicz.

Jak pokazują dane firmy GFK Polonia do 2019 roku polska gastronomia była bardzo szybko rozwijająca się częścią rynku. Podczas gdy zakupy gospodarstw domowych w 2019 roku wzrosły o 3,5 proc., wartość rynku gastronomicznego urosła o 7 proc. do wielkości ponad 36 mld zł. Nic nie zapowiadało także jakiegokolwiek spowolnienia rynku. Przez ostanie lata odsetek osób korzystających z gastronomii stale rósł osiągając w roku 2019 wielkość 59 proc. (vs 46 proc. w 2015), a sama wielkość wydatków w sektorze między 2015 a 2019 rokiem wzrosła o 46 proc. z liczbą lokali na poziomie niemal 77 tys. w 2019 roku. - Dzięki stałym wzrostom i wzmocnieniu pozycji sektora gastronomicznego, wreszcie równaliśmy do europejskiej czołówki – sygnalizuje ekspert GFK.

- Obecnie zastanawiamy się jaka część biznesu przetrwa i w jakiej kondycji wejdzie w nowy rok. W mojej opinii wszystko zależy od tego jak długo rząd utrzyma wprowadzone obostrzenia. Polacy przyzwyczaili się do korzystania z gastronomii i chętnie do niej wrócą, ale jeśli nie będą mogli korzystać z niej powszechnie i w wygodnych warunkach, zaczną po prostu częściej gotować w domu – wyjaśnia dyrektor GFK Polonia.

- Z jednej strony już w pierwszym miesiącu po ponownym otwarciu lokali 20 proc. konsumentów odwiedziło sektor HoReCa, ale jednocześnie 55 proc. zadeklarowało, że powodem były spotkania ze znajomymi. Odbierając miejsce do takich spotkań naturalnie zniknie duża część realizowanego z tej okazji obrotu. Cześć tego obrotu mogą zastąpić dostawy do domu lub odbiór samodzielny, jednak pierwszy lockdown dla gastronomii pokazał, że cześć Polaków z chęcią wróciła do gotowania i przyrządzania posiłków w domu. W naszych badaniach potwierdziło to 39 proc. konsumentów w wieku 15 lat i więcej – tłumaczy Szymon Mordasiewicz.

Na tej sytuacji w naturalny sposób zyskuje handel detaliczny.

- W okresie do września tego roku zakupy FMCG w handlu detalicznym wzrosły o 7 proc. Tezę o powrocie do gotowania w domu wzmacniają także wyniki niektórych kategorii, takich jak dodatki do pieczenia, desery, mąka i ryż, które rosną o ponad 20 proc. względem poprzedniego roku. Sosy, przetwory pomidorowe, oliwa z oliwek, zupy, oleje, makarony oraz mięsa rosną z kolei miedzy 10 proc. a 20 proc. rdr. – wylicza ekspert GFK.

Istotą funkcjonowania gastronomii jest możliwość spotykania się przy posiłkach ze znajomymi. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy z gastronomii korzystają. Bez tego elementu sektor HoReCa naturalnie się skurczy.

- W przypadku podtrzymania obostrzeń spotkania nieuchronnie przeniosą się do domów gdzie konkurencją dla dostaw będzie domowe gotowanie. Gdyby scenariusz zamkniętej gastronomii utrzymywał się przez dłuższy czas, wówczas trzeba się spodziewać dalszego zamykania się części lokali gastronomicznych stawiających na konsumpcję na miejscu oraz wzmocnienie i powstawanie konceptów opartych na czystej dostawie jak np. dark kitchen czy DIY, które już zaczęły się pojawiać po pierwszej fali zamknięcia. Przykłady to choćby „Klatka B” czy też całkowita zmiana profilu działalności znanego ze steków „Ed Red” który po zamknięciu lokali rozpoczął produkcję konserw rzemieślniczych trafiając w potrzeby właśnie tych którzy chcą w domu przygotować wytrawny posiłek – podsumowuje Szymon Mordasiewicz, dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także