04.05.2020/16:38

Prezes firmy Itro: Firmy spożywcze muszą nauczyć się szybciej reagować na rynkowe zmiany

Z powodu pandemii Covid-19 branża spożywcza została częściowo odcięta od niektórych kanałów dystrybucji. Szczególnie mocno widać to w sektorze HoReCa. Inne kanały, jak np. FMCG, są dotknięte znaczącymi ograniczeniami, ponieważ w sklepach może przebywać jedynie ograniczona liczba klientów, a ludzie generalnie więcej siedzą w domach, a mniej konsumują – mówi serwisowi wiadomoscihandlowe.pl Sebastian Sadowski-Romanov, prezes firmy Itro.

W ocenie eksperta niedrożność kanałów dystrybucji nie przełoży się na spadek cen. – Producenci po prostu ograniczają produkcję. Zwłaszcza w przypadku branży mleczarskiej należy oczekiwać, że problem będą mieli nie przetwórcy, a producenci mleka, czyli rolnicy – zaznacza Sebastian Sadowski-Romanov. Jego zdaniem powinniśmy jednak obserwować spadek importu mleka, na rzecz powrotu do zakupów rodzimego surowca. – To wpłynie pozytywnie na wizerunek spółdzielni mleczarskich – podkreśla nasz rozmówca.

– Gorzej wygląda sytuacja w branży mięsnej, która nie może sobie pozwolić na szybkie regulowanie procesu produkcji, i jej zmniejszenie, ponieważ zwierzęta rosną w pewnym cyklu produkcyjnym. Ten rynek notował duże wzrosty cen surowca w zeszłym roku. Miejmy więc nadzieję, że tamten okres prosperity pozwolił producentom na zbudowanie odpowiedniej poduszki finansowej. Wydaje się, że branża przetwórcza wykorzysta obecną sytuacje, aby odrobić straty z 2019 roku, kiedy to na przełomie tygodni surowiec zdrożał o 30 proc. z powodu zmniejszenia produkcji wieprzowiny w Chinach, co było spowodowane chorobą ASF na tamtym rynku – komentuje prezes firmy Itro.

Eksport na rynki poza unijne jest bardzo ważną częścią sprzedaży polskich firm mięsnych. – Warto jednak pamiętać, że sprzedaż zagraniczna zależy od globalnych trendów i zawirowań, jak w wypadku chińskiego ASF, czy dzisiejszych problemów spowodowanych koronawirusem. Trzeba dywersyfikować rynki sprzedaży tak, aby nie odczuwać silnego uzależnienia od jednego rynku czy jednego dostawcy – akcentuje Sadowski-Romanov.
– W dłuższej perspektywie czasowej widzę jednak inne problemy. Od 1989 roku nasza gospodarka mocno ewoluuje, niemniej nadal mamy niedobory w produkcji wysoko przetworzonych produktów, o wydłużonym okresie produkcji i długim terminie przydatności do spożycia, w których można by lokować okresowe nadwyżki surowca – dodaje.

W ocenie eksperta, firmy spożywcze muszą nauczyć się nowych kompetencji, które pozwolą na szybkie regulowanie wielkości produkcji tak, aby dostosowywać sprzedaż do sytuacji na rynku. Dotyczy to zarówno nagłego wzrostu, jak i spadku sprzedaży. – Drugim wentylem bezpieczeństwa powinna być dywersyfikacja produkcji i znalezienie specjalizacji w produktach wysoko przetworzonych, o długich terminach przydatności do spożycia, szczególnie produktów ekologicznych, które z roku na rok zyskują coraz szersze grono klientów – podkreśla prezes firmy Itro.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.