23.03.2016/12:56

Prześwietlamy nowego dyrektora generalnego Biedronki

Zdaniem portugalskich analityków, wytypowany niedawno na szefa Biedronki Luisa Araujo ma za zadanie powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu. Przewidują oni, że nowy dyrektor generalny postawi na promocje, poszerzanie asortymentu i rozbudowę kategorii świeżych produktów.

Rozstanie się szefa Biedronki Pedro Pereiry da Silvy z Jeronimo Martins (JM) dla wielu było dużym zaskoczeniem. Nie do końca jasne są motywy i okoliczności, w jakich dyrektor generalny dyskontera rozstał się ze swoim chlebodawcą po blisko 20 latach współpracy. Jak ustaliliśmy, były szef Biedronki miał propozycję powrotu do centrali w Lizbonie, ale z niej nie skorzystał. Ponoć od czasu rozstania się z JM stał się „łakomym kąskiem” dla dużego biznesu. Nie udało nam się potwierdzić krążącej po rynku informacji, że Silva znalazł się w kręgu zainteresowania znaczącego inwestora działającego w Europie Wschodniej.

Dobry gospodarz

Nowy dyrektor generalny Biedronki unika rozgłosu, konferencji prasowych i wywiadów. Mało wiedzą o nim nawet rodzimi dziennikarze, którzy w ciągu prawie 20-letniej kariery Luisa Araujo w JM nieczęsto mieli okazję, żeby z nim porozmawiać. W Polsce też jest dyskretny. Porozumiewa się głównie po portugalsku i angielsku. Polskiego, który będzie jego szóstym językiem obcym, już się uczy. Uczy się także naszego rynku i z pewnością niezbędną wiedzę przyswoi sobie szybko. Ten absolwent ekonomii na uniwersytecie w Porto i MBA lizbońskiego Uniwersytetu Katolickiego wielokrotnie uczestniczył w programach treningowych na zagranicznych uniwersytetach, m.in. w amerykańskim Stanforda, francuskim INSEAD, brytyjskim London Business School, a także w niemieckim WHU – Otto Beisheim School of Management.

Silną stroną Luisa Araujo jest także doskonała znajomość struktur grupy JM, gdzie pracował na różnych stanowiskach: od działu operacji po marketing, przechodząc też przez etap szefowania działowi bezpieczeństwa informacyjnego i nadzoru nad stanem magazynowym portugalskich hal cash & carry Recheio. Od lutego 2012 roku nowy szef Biedronki był dyrektorem generalnym portugalskich supermarketów Pingo Doce, gdzie zyskał opinię „dobrego gospodarza”.

Wśród kadry menadżerskiej tej sieci uchodził za niezwykle zaangażowanego w zawodowe projekty. Pracę przekładał wielokrotnie nad swoje życie prywatne. – Luis Araujo to ambitny samotnik. Jest bardzo pracowity i takiej postawy oczekuje również od współpracowników i podwładnych. Potrafi być bardzo wymagający i przekonywać do poświęceń na rzecz firmy. Poniedziałkowe spotkania, którym przewodził, gdzie podejmowano decyzje dotyczące sieci, przedłużały się niekiedy do trzeciej nad ranem – powiedział „Wiadomościom Handlowym” jeden z byłych pracowników Pingo Doce.

Sam Araujo na swoim profilu na portalu LinkedIn przyznaje się do zamiłowania do ciężkiej pracy w celu podnoszenia kwalifikacji służących lepszemu wykonywaniu obowiązków zawodowych. Jako menadżer za cel stawia sobie podnoszenie produktywności członków załogi, oczekując od nich „przejrzystego, a zarazem analitycznego myślenia, postawy nacechowanej pokorą, tolerancją i szacunkiem dla poglądów innych, a także unikania pochopnego osądu”.

Awans, ale i wyzwanie

Portugalscy eksperci uważają, że zmiana dyrektora generalnego Biedronki nie była przypadkowa. Wymusiły ją gorsze od oczekiwań dyrekcji JM wyniki finansowe w ostatnich latach. Zdaniem lizbońskiego ekonomisty Miguela Monteiro zmiana mogła zostać spowodowana tym, że szefowie JM chcą w Biedronce wyższych wzrostów. – Lider polskiego detalu zaczął ostatnio wyraźnie zwalniać, co ma związek z deflacją i trwającą wojną cenową. Równie niełatwe warunki panują w Portugalii, wciąż odczuwającej efekty kryzysu. A jednak Pingo Doce zanotowało tam rewelacyjne wyniki. Kierujący od lutego 2012 roku siecią Luis Araujo walnie się do tego przyczynił – mówi Monteiro.

W ocenie ekspertów nowy szef Biedronki wyjazd do Polski powinien traktować niczym awans i wyzwanie. Wskazują na dowody jego sukcesu – wzrosty w Pingo Doce na poziomie bliskim 4 proc., podczas gdy obroty całego sektora handlu zwiększyły się zaledwie o 1 proc., i osiągnięcie 19-proc. udziału w rynku.

Andre Rodrigues, analityk portugalskiego banku CGD, przypomina, że Araujo odwrócił negatywną tendencję dla Pingo Doce, nadając jej nowe pozycjonowanie: – Sieć rodzimych supermarketów skoncentrowała się pod jego rządami na cenie i dopięła swego, wchodząc do grona najtańszych detalistów.

Bez prostego kopiowania

Nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że szefowanie Biedronce upłynie Araujo na stopniowym upodabnianiu dyskontera do modelu Pingo Doce. Przewidują, że nie będzie ono jednak polegać na prostym kopiowaniu. – Zbliżenie obu konceptów nastąpi, lecz nie będzie zbyt głębokie. Biedronka powinna dopasowywać się w Polsce do bardziej wymagających konsumentów. Dyskonter powalczy szczególnie o mieszkańców dużych miast w przedziale wiekowym 30-45 lat. Odpowiada to zapowiedzianym przez władze JM wyzwaniom: koncentracji na konsumencie i umocnieniu na pozycji lidera na obszarach miejskich – mówi Monteiro.

Tymczasem Andre Rodrigues zauważa, że żeby upodobnić do siebie oba modele, trzeba będzie przezwyciężyć przeszkody: powierzchnia typowej Biedronki jest o ponad połowę mniejsza niż w przypadku Pingo Doce, zdecydowanie uboższy jest też asortyment – 1300 wobec 6000 SKU.

Marcin Zatyka

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.