19.09.2013/17:18

Sklepy Sano ujednolicone wizualnie i asortymentowo

Dwie nowe placówki planuje uruchomić w br. koszalińska spółka Sano. Dysponując 23 sklepami, operator niewątpliwie umocni się na pozycji lidera handlu detalicznego na środkowym Pomorzu. Czy zechce sięgnąć po więcej?

Spółka Sano powstała w listopadzie 1990 roku. Początkowo działała jako spółka cywilna, a od 1999 roku jako spółka z o.o. Założycielami sieci była grupa prywatnych przedsiębiorców, którzy postawili na format niewielkich samoobsługowych sklepów spożywczych. Swoistym przełomem w działalności Sano było uruchomienie w 2002 roku na terenie Galerii Emka dużego supermarketu Sano Maxi o powierzchni sprzedaży blisko 2000 mkw. Wówczas też spółka zaczęła intensywnie inwestować w kolejne placówki, aby utrzymać dominującą pozycję na lokalnym rynku. Równolegle z nowymi otwarciami trwały remonty w istniejących sklepach. Dzięki tej strategii Sano konkuruje dziś nie tylko z innymi lokalnymi sieciami, ale i ogólnopolskimi operatorami, takimi jak Biedronka, Kaufland, Tesco czy Polomarket. Tym bardziej że największy miejscowy konkurent, sieć Torg, od kilku lat wyraźnie słabnie.

Dużo, tanio i wszędzie to samo

W efekcie podejmowanych w minionej dekadzie działań inwestycyjnych, sieć Sano liczy obecnie 21 placówek o mocno zróżnicowanej powierzchni sprzedaży (100­‑2000 mkw.) i zatrudnia blisko 700 osób. Dziesięć sklepów działa w Koszalinie, trzy w Kołobrzegu, dwa w Szczecinku oraz po jednym w Białogardzie, Słupsku, Człuchowie, Gryficach, Połczynie­‑Zdroju i Świdwinie. Na tym terenie najwięksi konkurenci, jakimi są międzynarodowe sieci handlowe, nie są dla lokalnych przedsiębiorców tak groźni jak w dużych miastach czy gęściej zaludnionych regionach kraju. Mimo to Sano musi dbać o atrakcyjny asortyment w dobrych cenach. Nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że operator nie dysponuje marką własną. – Skupiamy się na potrzebach lokalnych klientów. W naszej największej placówce w Koszalinie oferujemy nawet 30 000 pozycji asortymentowych. Jednocześnie staramy się, aby oferta w całej sieci była możliwie ujednolicona. Nie różnicujemy jej ze względu na położenie placówki. Sklepy muszą być spójne asortymentowo i wizualnie – podkreśla Elżbieta Korol, dyrektor marketingu w spółce Sano.
Nie dysponując własnym zapleczem hurtowym i dążąc do uzyskania korzystnych warunków handlowych, Sano współpracuje z wieloma dystrybutorami, zarówno ogólnopolskimi, jak i miejscowymi. Największymi dostawcami są Marol i Minimax oraz lokalne hurtownie, np. Dragon. Spora część dostaw odbywa się w oparciu o bezpośrednie umowy z producentami. To gwarancja konkurencyjnych cen, przede wszystkim na produkty świeże i w promocji. A te ostatnie stanowią nawet do 10 proc. oferty. – Wydajemy własne gazetki promocyjne w cyklach miesięcznych i tygodniowych oraz organizujemy akcje okazjonalne pod nazwą „Weekend w cenie” i „Sprawdź cenę dnia”. Każde z tych działań ma za zadanie zaoferowanie klientom wybranych towarów w atrakcyjnych cenach – dodaje Elżbieta Korol.

Czego oczekuje nowy właściciel?

W 2012 roku obroty Sano wyniosły blisko 210 mln zł. W najbliższym czasie sieć planuje rozwijać się organicznie. Trwają intensywne poszukiwania lokalizacji w miastach do 15 000 mieszkańców, głównie na terenie woj. Zachodniopomorskiego. Czy jednak taka strategia okaże się na dłuższą metę wystarczająca dla nowych właścicieli? Przed ponad rokiem prawie 100 proc. udziałów w spółce Sano przejął cypryjski fundusz Tresento Holdings Limited, zaś w skład rady nadzorczej weszli trzej Litwini. Wśród nich jest Żydrunas Valkeris, prezes firmy Aldik Nova zarządzającej siecią Aldik, która ponad rok temu stał się własnością litewskiej grupy handlowej Maxima Grupe.
Witold Nartowski

Wiadomości Handlowe, Nr 9 (128) Wrzesień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.