23.08.2018/10:45

Tesco zamyka w Polsce kilkanaście kolejnych sklepów

Tesco zamierza zamknąć w najbliższym czasie 13 sklepów - poinformowała firma. Oprócz tego sieć prowadzi reorganizację modelu działania firmy. W efekcie pracę stracić może nawet 2200 osób (w tym 690 w zamykanych sklepach), jednak jak zapewnia Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska, jest to niezbędne ze względu na podniesienie rentowności.

Na liście sklepów do zamknięcia znalazły się: Bytom Karpacka, Chorzów Graniczna, Gliwice Wielicka, Hrubieszów Dworcowa, Jelenia Góra Wolności, Kalisz Legionów, Knurów Szpitalna, Piaseczno Kusocińskiego, Poznań Mrągowska, Sieradz Wojska Polskiego, Strzelin Mickiewicza, Września Kaliska i Żory Malinowa. Wszystkie sklepy były nierentowne.

- Decyzja o zamknięciu sklepu nigdy nie jest łatwa. Stale analizujemy model pracy i wyniki naszych sklepów, by mieć pewność, iż nasz biznes osiąga określony próg rentowności i spełnia oczekiwania klientów. Tak działo się przez ostatnie lata i będzie dziać się nadal - likwidacja nierentownych sklepów jest bowiem stałym elementem procesów biznesowych w firmie handlowej – mówi Martin Behan.

W wyniku zmian w firmie - w tym zamknięciu sklepów oraz reorganizacji pracy w działających punktach, nastąpi redukcja zatrudnienia. Firma poinformowała o swoich planach pracowników, związki zawodowe i odpowiednie urzędy pracy. W wyniku ogłoszonych zmian, zagrożonych likwidacją jest maksymalnie do 2200 stanowisk pracy.

- Zaoferujemy pełne wsparcie koleżankom i kolegom, którzy będą zmieniać swoje stanowiska pracy bądź opuszczą firmę. Pragnę podziękować wszystkim osobom, których dotyczyć będą ogłoszone zmiany, za wszystko co zrobili, pracując na co dzień dla naszych klientów - podkreślił Martin Behan.

Zamknięcia sklepów wiążą się z innymi działaniami podejmowanymi przez Tesco, których celem jest realizacja planów biznesowych w zakresie redukcji kosztów operacyjnych i podniesienia konkurencyjności.

- Polska jest dużym i bardzo ważnym dla Tesco rynkiem. Mamy wobec naszych wszystkich interesariuszy - pracowników, klientów, dostawców i akcjonariuszy - obowiązek zapewnienia biznesowi stabilności i równowagi, które dają rynkową konkurencyjność. Polski rynek detaliczny dynamicznie się zmienia, między innymi przez ograniczenie handlu w niedziele, a to oznacza, że musimy przyspieszyć nasze plany upraszczania biznesu i skupienia się na tym, co najważniejsze dla klientów – powiedział Matt Simister, prezes Tesco na Europę Środkową.

Częścią planu przyspieszenia działań Tesco na polskim rynku jest wzmocnienie oferty dla klientów, w tym praca nad asortymentem i najważniejszymi dla klientów produktami, lepsza oferta cenowa oraz dostępność i ekspozycja produktów.

- W tym miesiącu zmieniamy układ produktów w sklepach, by jak najlepiej wyeksponować te kluczowe produkty, których poszukują klienci. Jestem przekonany, że zmiana będzie zauważalna– skomentował Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

  • lookasz 02.01.2019

    Angole czują pismo nosem. Skoro Wychodzą z UE to czują zże mogą im po kolanach mocno pociągnąć. Lepiej wyjsc za w czasu z bagna zamin wciągnie po szyje.

  • Mik 25.08.2018

    Zwolnia ludzi by przyjąć na nowo za niską pensję, albo na smieciowki. Puste kasy są od wielu lat gdy pobudowali Lidle. Na rynek weszły Polskie sklepy DINO jest już ich więcej niż Lidlow. nie płacą podatków dosyć zerowania na Polakach.

  • Garwolin 24.08.2018

    Odprawe dostana, jesli zamkna sklep w ktorym pracuja

  • millennials 23.08.2018

    Dla mnie w sklepach Carrefoura jest taka sama atmosfera i drożyzna jak w Tesco. Wolę iść do konkurencji.

  • Czytelnik z Poznania 23.08.2018

    Po co zwalniać ludzi w Poznaniu?! Niech przeniosą personel do sklepów na Serbską, Opieńskiego i Łużycką! Niech obsadzą nimi wiecznie puste kasy albo pozwolą na pracę na sali sprzedaży! Tesco przespało poza tym rewolucję handlu w Polsce - to nie lata "90 że się całymi dniami chodziło po wielkich niczym hangar hipermarketach. Trzeba było budować więcej małych supermarketów jak ten na ul. Łużyckiej. Dzisiaj klienci nie chcą tracić godzin na szukanie towaru, chcą go szybko znaleźć, zapłacić i wyjść!

  • ? 23.08.2018

    a co mają zrobić? zamknięta niedziela odcięła im sporo % a odetnie w najbliższe lata jeszcze więcej, koszty muszą się spinać i jak obrót leci to trzeba je ciąć

  • Amman 23.08.2018

    I od nowa ta sama śpiewka. W ciągu ostatnich 3 lat takie działania były podejmowane chyba już z 10 razy dosłownie. I jakoś każde po kolei nie przynosiły pożądanego efektu. Te też nie przyniosą, chyba że pożądanym efektem jest dziwaczne powolne wygaszanie operacji, bo żadnej poprawy wyników się nie spodziewam. Za jakieś 4-6 miesięcy znów będzie wielkie ogłaszanie "optymistycznego planu rekonstrukcji biznesu", który da takie same rezultaty, jak każdy poprzedni...czyli żadne. A niedziele niehandlowe to żadna wymówka. Złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy ;)

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.