19.07.2018/11:21

Właściciel sklepu sam wymierzył karę złodziejowi. Teraz grozi mu 10 lat więzienia

Sklep pana Łukasza w ubiegłym roku został okradziony na łączną kwotę 110 tys. zł. Gdy w lutym br. zatrzymał złodzieja i odebrał mu łup, ten oskarżył go o pozbawienie wolności i groźby karalne. Kupiec został zatrzymany przez policję. Dostał zarzut prokuratorski. Grozi mu do 10 lat więzienia – relacjonuje Wyborcza.

W sklepie pana Łukasza, zlokalizowanym w poznańskiej dzielnicy Wilda, kradzieże to codzienność. Po wielu wcześniejszych doświadczeniach, właściciel przestał wzywać policję do przyłapanych na kradzieży, bo jego zdaniem nic to nie daje – przy małej wartości skradzionego towaru policja może złodziejowi dać mandat w wysokości 100 zł, który i tak nie robi na ukaranym żadnego wrażenia. Gdy raz udało mu się złapać złodziei, którzy ukradli kawę o wartości ponad 1,3 tys. zł, prokurator wyliczył, że była warta tylko 490 zł – zdaniem pana Łukasza celowo, żeby móc umorzyć sprawę jako wykroczenie, a nie przestępstwo – czytamy w Wyborczej.

W lutym tego roku kupiec przyłapał złodzieja na kradzieży piwa. Odebrał mu skradziony towar i… w tym momencie historia dzieli się na dwa wątki. Wypuszczony złodziej zgłosił się na policję i oskarżył właściciela sklepu o to, że groził mu pałką, szarpał i obrażał, a potem zaciągnął na zaplecze i przykuł go kajdankami do kraty w oknie, a następnie wylał mu na głowę wiadro zimnej wody. To wersja 54-latka, bezrobotnego klienta pomocy społecznej, miłośnika taniego piwa. Wersji kupca nie poznamy, ponieważ jest formalnie oskarżony o pozbawienie wolności i groźby karalne. Grozi mu do 10 lat więzienia – relacjonuje Wyborcza.

Temat kradzieży sklepowych był od lat wielokrotnie poruszany na łamach Wiadomości Handlowych i w portalu wiadomoscihandlowe.pl. Kradzieże sklepowe są plagą – głównie w mniejszych sklepach osiedlowych, których właścicieli nie stać na zatrudnienie profesjonalnej ochrony czy instalację drogich systemów przeciwkradzieżowych. Problem narasta od lat, a właściciele sklepów często czują się bezradni. Ze względu na fakt, że kradzieże o wartości do jednej czwartej płacy minimalnej – obecnie to 525 zł – są wykroczeniem, karanym grzywną. Sprawcy kradzieży to przeważnie osoby bez stałego zatrudnienia, często bez stałego adresu zamieszkania, od których nie sposób wyegzekwować grzywny. Czują się zatem bezkarne.

Kupcy próbowali na różne sposoby radzić sobie z plagą kradzieży. Przed kilku laty niektórzy próbowali zniechęcać złodziei, publikując czy wywieszając w sklepach zdjęcia z monitoringu, ujawniające moment kradzieży i wizerunek złodzieja. Okazało się jednak, że w ten sposób łamią prawo i mogą zostać pozwani o naruszenie dóbr osobistych.

W myśl przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacji kodeksu wykroczeń, próg, od którego zaczyna się przestępstwo będzie obniżony do 400 zł i będzie to kwota stała. Ma też powstać elektroniczny rejestr złodziei, co umożliwi osądzanie notorycznych sprawców za całe serie przestępstw, a nie za pojedyncze czyny. W ten sposób zostałyby spełnione postulaty, jakie środowiska detalistów zgłaszają już od dwudziestu lat.

Czytaj więcej na wyborcza.pl

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • GOSC 20.07.2018

    kpina,złodziej dostanie małą kare i się śmieje,a okradziony za złapanie złodzieja,do wiezienia wymiany sądy.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.