27.07.2018/13:45

Zakaz handlu w niedziele uderzył w wyniki sprzedaży większości sieci handlowych

Klienci przestają kupować w niedziele handlowe, sieci tracą sprzedaży, a potężna kumulacja zakupów w soboty powoduje, że sklepy nie są w stanie jej zrealizować i na niej skorzystać, to tylko niektóre konsekwencje ograniczenia handlu w niedziele, które obowiązuje w naszym kraju od kilku miesięcy.

Ograniczenie handlu w niedziele  obowiązuje w Polsce już od marca br. jednak dopiero teraz można w sposób rzetelny opisać konsekwencje nowych rozwiązań legislacyjnych dla sektora handlu i konsumentów. Pomogą w tym wyniki firm handlowych, które publikują wyniki za II kw. 2018 r. Eksperci firmy  Pro Business Solutions wskazują na kilka ważnych zmian w zrachowaniach konsumentów, które pociągnęły za sobą zmiany w strategiach sieci handlowych.

- Po pierwszym zamieszaniu kupujący, zaczęli traktować wszystkie niedziele jako "potencjalnie" bez handlu - Klienci są bardzo pragmatyczni w sowim działaniu i naturalnie szukają najprostszych dla siebie rozwiązań, tak żeby pozostać w swojej "strefie komfortu". Nie ma prostych schematów mówiących, która niedziela będzie wolna, więc łatwiejsze było przesunięcie swoich planów zakupowych na inne dni – mówi Wiktor Miałkowski, partner w Pro Business Solutions.

Ograniczenie handlu w niedziele do pierwszej i ostatniej niedzieli w miesiącu spowodował potężną a kumulację zakupów w soboty. - Polacy przywykli do tego, że nie muszą robić wielkich zakupów na zapas i lubią świeże produkty, stąd naturalnym wyborem jest dzień poprzedzający dzień wolny. Przewidując to najpoważniejsi gracze postawili na specjalne "sobotnie" akcje promocyjne  i okazało się, że na tym wygrali – tłumaczy ekspert.

Jednak Jak wskazuje przedstawiciel Pro Business Solutions kumulacja bywa tak duża, że niektóre sklepy nie są w stanie wykorzystać w pełni tego potencjału - to dotyczy szczególnie mniejszych sklepów lub punktów znajdujących się w galeriach handlowych, gdzie dostawy z definicji są wąskim gardłem. Sklepy mają za małe magazyny i za mało ludzi do uzupełniania pólek.

Zdaniem Wiktora Miałkowskiego właściwie tylko dyskonty i Żabka zawalczyły na poważnie o klientów, inwestując duże budżety w reklamę i akcje "sobotnie". - Reszta sieci handlowych postanowiła poczekać, licząc po cichu, że może zakupy rozłożą się na inne dni.

Według eksperta ciekawym przykładem są stacje benzynowe, które wydawały się naturalnym beneficjentem ustawy, a na majowej konferencji branżowej paliwowej, przeważały opinie przedstawicieli tzw. paliwówki, że większej sprzedaży nie zauważyli. - Tyle, że szczęściu trzeba pomóc, a nie tylko na nie czekać – podkreśla ekspert.

Jak wskazuje Miałkowski większość sieci handlowych w Polsce, nie tylko spożywczych, utraciła sprzedaż vs zeszły rok i stąd gwałtowne ruchy - jedni redukują zatrudnienie, inni uruchamiają akcje np. "- 10 proc. w soboty". - Okazało się, że najmniejszy całościowy dołek dotyczył żywności, co właściwie nie powinno dziwić, bo żywność konsumujemy i uzupełniamy na bieżąco. Ale już np. ubrania kupić możemy, ale nie musimy i część sprzedaży, zapewne tej impulsowej, "wyparowała". Kolejny raz okazuje się, że jednak najszybciej i najlepiej do sytuacji rynkowej przystosowują się sieci dyskontowe. Właściwie one jedyne wprowadziły akcje prewencyjne, a Biedronka kolejny raz zwiększyła swoje udziały rynkowe o 2,2 pp. I to jednocześnie potwierdza informacje dotyczące małych sklepów niezależnych, że w "wolne niedziele" zyskują sprzedaż, ale w pozostałe dni tracą – wskazuje partner w firmie Pro Business Solutions.

- Oczywiście trzeba było zainwestować w specjalne akcje i reklamy, ale Biedronka mając ponad 2.800 sklepów wydaje nieco mniej niż połowę budżetu reklamowego Lidl'a, który ma niecałe 700 sklepów. Dla dyskontów głównym źródłem wzrostu są dalej małe sklepy niezależne i hipermarkety, stąd intensywne i kosztowne akcje dzisiaj, z nawiązką spłacą się w przyszłości – podsumowuje Wiktor Miałkowski.

Dodaj komentarz

4 komentarze

  • Kalibabka 06.08.2018

    Ta ustawa to kneblowanie wolności gospodarczej, każdy kto próbuje dostosować się do nowych przepisów nie po myśli ustawodawców i solidarności dostaje po nosie, jak choćby żabka, która legalnie próbowała dostosować działalność do norm prawnych.

  • Kalllestrom 06.08.2018

    Ustawa jest szkodliwa, pracownicy supermarketów wcale nie odpoczywają, bo zasuwają dwa razy więcej w piątek i sobotę, a małe sklepy nie zyskują. Ustawodawca naprawdę powinien uderzyć się w pierś, że upichcił taki niestrawnany bigos prawny.

  • Skowsky 06.08.2018

    Małe sklepy zyskują w niedziele, ale w inne dni tracą. Czyli ustawa która miała pomóc drobnym polskim przedsiębiorcom de facto im szkodzi. A jak ktoś próbuje zawalczyć o swoje jak żabka to jest glanowany przez inspekcje pracy.

  • AdamG 28.07.2018

    Kolejny komentarz, który nie jest oparty o żadne dane. To tylko wróżenie z fusów

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.