REKLAMAProxi.cloud 11-25.10.2019
Przykład stołecznej Mini Europy dowodzi, że nawet najlepsze lokalizacje nie pomogą, gdy sieć jest źle zarządzana.
REKLAMA

Przez ponad dwie dekady szyld Delikatesy Mini Europa kojarzył się warszawiakom z wyższymi cenami, ale i wyszukanym asortymentem: winami z całego świata, rzadkimi serami, doskonale zaopatrzonym działem mięsnym, bogatą ofertą pieczywa, słodyczy i przetworów. W czasach świetności we flagowym sklepie przy ul. Bonifraterskiej zakupy robili cudzoziemcy, artyści, biznesmeni. Do końca lat 90. sieć cieszyła się opinią „prawdziwych” delikatesów. W szczytowym momencie w 1995 roku prowadziła dziesięć placówek, kwiaciarnię w centrum Warszawy, piekarnię w Babicach, a w Teresinie działał własny zakład przetwórstwa warzyw, produkujący na potrzeby sieci.

W marcu, po 23 latach, sklep przy Bonifraterskiej zakończył działalność. Będzie tam Biedronka. Policzone są też dni kolejnej kluczowej lokalizacji – całodobowych delikatesów przy stacji metra Plac Wilsona. W sklepie ubyło towaru, od miesięcy nie można kupić tam papierosów, choć wiele osób o nie pyta, bo w okolicy nie ma kiosku.

Mini Europa ma majątek w lokalach – te przy Bonifraterskiej, Andersa i pl. Wilsona należą do właścicieli sieci. Dwie kolejne placówki – przy ul. Ludnej i Górnośląskiej – działają w pomieszczeniach wynajmowanych od spółdzielni mieszkaniowych. W ub.r. sieć uruchomiła (także w lokalu własnym) sklep przy ul. Zbójnogórskiej w Radości, ale szybko go zamknęła.

To nie nasza wina

Przedstawicielka Mini Europy (prosi o niepodawanie nazwiska) sugeruje, że wiele sprzysięgło się przeciwko sieci. A największe zło to dyskonty. – Sklep w Radości był otoczony wszelkimi możliwymi szyldami, począwszy od Biedronki, przez Lidla, po Netto, które dopiero wchodzi na rynek warszawski – mówi. Obwinia Zarząd Dróg Miejskich, który dwa i pół roku temu zagrodził słupkami chodniki na pl. Wilsona, przez co nie można tam parkować. Podkreśla, że w pobliskim CH Arkadia powstał duży Carrefour, a tuż obok WSS Społem wyremontowała dom handlowy Merkury, przez co Mini Europa straciła część klientów. Wskazuje, że wzrosły koszty utrzymania sklepów, transportu, płace... – Właściciele są przerażeni rozwojem sytuacji. Nie mieli na nią wpływu. Odpowiadają ci, którzy dopuścili do otwarcia tak wielu dyskontów – uważa. Zapewnia, że operator nie stracił płynności finansowej. – Warunki płatności zmieniły się na naszą niekorzyść. Niektóre produkty trzeba zamawiać z przedpłatą, obowiązują płatności przy dostawie, a kiedyś mieliśmy 14 czy nawet 21 dni na ich uregulowanie – mówi. Wyjaśnia, że papierosów nie ma w ofercie, bo żaden z trzech dostawców wyrobów tytoniowych nie zgodził się na odroczone terminy płatności. – Lepiej kupić nabiał objęty ponad 20­‑proc. marżami niż papierosy, gdzie wynoszą one tylko 6 proc. – uzasadnia.

Gdzie jest właściciel

– Odkąd pamiętam, Mini Europa miała problemy finansowe – przekonuje dyrektor handlowy jednej ze stołecznych hurtowni. – Zawsze musieliśmy się naszarpać, żeby nam zapłacili. Do tego stopnia, że gdy nasz przedstawiciel handlowy był umówiony na godzinę 13, a przyjechał pięć minut po czasie, to pieniędzy już dla niego nie było.

Jego zdaniem Mini Europa przeszarżowała, skupiając się na drogim, rzadkim asortymencie, który wolniej rotuje. Właściciele podobno praktycznie nie interesowali się sklepami, powierzając je pracownikom. – Nasz przedstawiciel usłyszał niedawno od jednej z kierowniczek, że właściciela nie widziała od pół roku – przypomina sobie nasz rozmówca.

O tym, że delikatesy są na sprzedaż, plotkuje się od kilku lat. Oferty miały trafić m.in. do niektórych sieci spółdzielczych. Żadna się nie skusiła, ponoć cena była odstraszająca. – Nie jesteśmy na sprzedaż – zaprzecza pracownica Mini Europy. Przekonuje, że nie ma też planów przystąpienia do franczyzy („nie chcemy być na cudzym pasku”). Zakład w Teresinie, aby działać, musi poszukać nowych odbiorców. – Liczę, że to tylko chwilowe problemy. Do wakacji raczej przetrwamy. Co dalej? Nie wiem – słyszymy na koniec. Ale, jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy kilka dni później, pracownicy sklepu przy pl. Wilsona dostali wypowiedzenia. W lokalu ruszy Rossmann.

(ATE)

Wiadomości Handlowe, Nr 5 (135) Maj 2014

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (3)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Nicki 3 ponad rok temu

    Kiedy na Pl. Wilsona wrócą kwiaciarki ?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Tomm 2 ponad rok temu

    Mieszkam na Ludnej i nigdy nie robie tam zakupow, towary maja chorendalna marze i nie zawsze sa swieze - ot takie polskie dziadostwo w stylu lat 80-ych

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Mario 1 ponad rok temu

    Szkoda. Robiłem na Bonifraterskiej czasami zakupy. A dziś po raz pierwszy nie otworzyły się przede mną drzwi... Patrzę - Biedronka. Wyszedłem.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony