Rywalizacja między Biedronką a Lidlem od paru lat toczy się nie tylko na poziomie oferty w sklepach, ale także w sądach. W 2024 r. komornik w ramach efektownie wyglądającej akcji zajął wiszące na sklepach Biedronki plakaty, na których sieć przekonywała, że od 2002 r. jest tańsza od Lidla. Z kolei w sierpniu 2025 r. komornik pojawił się w siedzibie Jeronimo Martins Polska, by zająć inne materiały reklamowe, dotyczące porównywania cen w sklepach.
Teraz Biedronka zagrała dokładnie tą samą kartą. Planując wystąpienie z powództwem przeciwko Lidlowi, zwróciła się do sądu, by ten zgodził się na zabezpieczenie szeregu dowodów. Sąd na to przystał, w konsekwencji komornik pojawił się w centrali Lidla. Tym samym Biedronce udało się odwinąć głównemu rywalowi.
Reklamy Lidla nie spodobały się Biedronce
Jak się dowiedzieliśmy, Sąd Okręgowy w Poznaniu (XIX Wydział Własności Intelektualnej) wydał 2 grudnia ub.r. postanowienie o zabezpieczeniu dowodów, które powiązane były z wykorzystaniem w kampanii Lidla prowadzonej pod hasłem "Zakupy robię w moim Lidlu"... opinii z Google‘a. To kampania, w ramach której Lidl wskazywał m.in., że 87 proc. komentujących dostępność i wybór produktów w sklepach tej sieci dodało pozytywny komentarz na ten temat. Lidl wykorzystał w kampanii także inne, analogiczne hasła, odnoszące się do czystości i jakości w sklepach.
Materiały dowodowe, na zabezpieczenie których zgodził się sąd, to m.in. zbiór wszystkich recenzji w Google‘u wykorzystanych jako dane wsadowe do kampanii Lidla; opis sposobu grupowania i selekcji tychże danych; szczegółowa metodologia analizy danych (w tym nawet... kompletna historia promptów użytych w narzędziach sztucznej inteligencji!); a także obliczenia wyniku Google Sentiment Score dla sklepów Lidla i konkurencji.
Po co to wszystko Biedronce? Sieć podejrzewa, że przekaz reklamowy konkurenta mógł wprowadzać klientów w błąd i chce przyjrzeć się metodologii zastosowanej przez Lidla. Biedronka ma również ochotę dowiedzieć się, czy wyniki Lidla z Google‘a zostały porównane z wynikami innych sieci. Spór ma więc dotyczyć tego, czy sposób prezentacji wyników w reklamie nie tworzył mylnego obrazu przewagi Lidla nad konkurentami, w tym właśnie nad Biedronką, jak również tego, czy wykorzystane opinie z Google‘a rzeczywiście odzwierciedlały nastroje klientów.
Czego Biedronka chce od Lidla?
Jeronimo Martins Polska złożyło wniosek o zabezpieczenie dowodów, planując wystąpienie z powództwem przeciwko Lidlowi. Właściciel Biedronki ma się domagać zakazania Lidlowi prowadzenia reklamy (bez względu na formę), która zawierałaby jakiekolwiek stwierdzenia, przekazy lub sugestie odnoszące się do opinii zaczerpniętych z Google‘a.
Ponadto Biedronka ma się domagać (o ile faktycznie dojdzie do dalszego procesu sądowego) nakazania Lidlowi publikacji na własny koszt na stronie internetowej Lidl.pl oświadczenia, w którym niemiecka sieć przeprosiłaby konsumentów "za prowadzenie nieuczciwej i wprowadzającej w błąd reklamy" sugerującej, że przedstawione w niej oceny sklepów Lidla "zostały opracowane przez obiektywne narzędzie pn. Google Sentiment Score", podczas gdy zostały one opracowane przez Lidla "na bazie metodologii prowadzącej do zafałszowania wyników analizy opinii klientów".
Sąd w postanowieniu z 2 grudnia ub.r. zezwolił Jeronimo Martins Polska na złożenie do komornika sądowego wniosku w celu dokonania czynności w siedzibie Lidla lub innym miejscu prowadzenia przez tę sieć działalności gospodarczej. Chodziło o sporządzenie opisu stanu faktycznego oraz zwielokrotnienie danych, w celu zabezpieczenia dowodów i ich zapis na nośniku elektronicznym lub w formie zrzutów ekranu, w taki sposób, aby zapoznanie się z zawartością było łatwe. Dokonane zapisy miałyby zostać przekazane przez komornika sądowi, a właściciel Biedronki miałby się z nimi zapoznać po uprawomocnieniu się postanowienia.
Sąd wyznaczył Biedronce miesięczny termin (od daty uprawomocnienia się postanowienia) na wytoczenie powództwa przeciwko Lidlowi. W innym wypadku zabezpieczenie przestanie obowiązywać. Co istotne, sąd odstąpił od uzasadnienia swojego postanowienia, "podzielając argumenty uprawnionego", czyli właściciela Biedronki.
Co to wszystko oznacza?
Sąd na razie nie rozstrzygnął sporu co do meritum. Wydane 2 grudnia postanowienie nie przesądza o odpowiedzialności Lidla. Mamy do czynienia dopiero ze wstępną fazą, tzn. zabezpieczaniem dowodów. Pozyskane teraz materiały dowodowe będzie można wykorzystać w ewentualnym dalszym procesie sądowym.
Portal wiadomoscihandlowe.pl dowiedział się, że komornik już pojawił się w centrali Lidla - miało to miejsce 8 stycznia 2026 r. Zapytaliśmy w piątek sieć handlową należącą do Grupy Schwarz o szczegóły tego zdarzenia, jednak do momentu publikacji niniejszego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Biedronka także nie odpowiedziała na nasze pytania. Z kolei komornik, który dokonał czynności w siedzibie Lidla, odesłał nas do rzecznika prasowego - który również do tej chwili nie udzielił nam wyjaśnień.
Spór Lidla z Biedronką wkracza w nową fazę. Po serii małych, acz efektownych sukcesów Lidla, tym razem Biedronka przeszła do kontrataku - udało jej się nasłać komornika na rywala. Zanosi się na to, że do sprawy Lidla przeciwko Biedronce dojdzie sprawa, w której sieci te wystąpią w odwrotnych rolach. Być może dzięki temu spór się zaostrzy, a być może obaj dyskonterzy uznają, że jednak warto się dogadać po cichu i zrezygnować z drogi sądowej.
Wcześniej komornik odwiedził Biedronkę
Przypomnijmy, że w sierpniu 2025 r. komornik odwiedził nie Lidla, lecz Biedronkę. W siedzibach Jeronimo Martins Polska w Kostrzynie i Warszawie doręczył on postanowienie sądu, dokonał przeszukania i przesłuchań. Stało się to w następstwie zabezpieczenia ustanowionego przez Sąd Okręgowy w Poznaniu, które dotyczyło reklam porównawczych z paragonami i cenami koszyków, jakie pojawiały się regularnie w gazetkach promocyjnych Biedronki. Lidl twierdził, że jego konkurent rozpowszechnia nieuczciwe reklamy, zestawia swoje ceny promocyjne z cenami regularnymi u Lidla i że nie utrzymuje cen, które reklamuje (w czasie rozpowszechniania tychże reklam).
Biedronce nakazano - na czas trwania procesu - zaniechania rozpowszechniania reklam porównawczych, w których prezentowane są paragony dokumentujące zakupy dokonane w sklepach obu dyskonterów, zestawiane są kwoty zapłacone za zakupy oraz podawana jest informacja, że w Biedronce jest taniej, w sytuacji, gdy na paragonie z tej sieci wykazane zostały ceny, które nie obowiązują w całym okresie rozpowszechniania reklamy porównawczej.
Wcześniej, w lutym 2024 r., Sąd Okręgowy w Warszawie udzielił innego zabezpieczenia. Mianowicie, nakazał właścicielowi Biedronki zaniechanie popełniania czynu nieuczciwej konkurencji polegającego na wykorzystywaniu hasła reklamowego "Od 2002 roku Biedronka Codziennie niskie ceny tańsza niż Lidl", a także usunięcie skutków popełniania czynu nieuczciwej konkurencji polegającego na wykorzystywaniu wspomnianego hasła. Dokonało się to poprzez zajęcie - na czas trwania procesu - należących do Biedronki materiałów reklamowych, na których wykorzystywane było hasło reklamowe "Od 2002 roku Biedronka Codziennie niskie ceny tańsza niż Lidl", w szczególności plakatów reklamowych. Lidl wystąpił z powództwem przeciwko Biedronce, a sprawa nie została do tej pory rozstrzygnięta merytorycznie.
Spór między Lidlem a Biedronką prawdopodobnie nie przeniósłby się na salę sądową, gdyby nie agresywne kampanie reklamowe obu dyskontowych sieci z okresu tzw. wojny cenowej z lat 2023-2024, częściowo także 2025. Detaliści szczególnie często zestawiali swoje ceny i porównywali się w reklamach do siebie nawzajem. Teoretycznie Biedronka uderzała w Lidla, a Lidl w Biedronkę, ale tak naprawdę dzięki temu sieci te zawłaszczyły temat atrakcyjności cenowej i utrwaliły w umysłach Polaków wizerunek swoich sklepów jako miejsc, w których zakupy są najtańsze.


