W Ukrainie dobiega końca wyjątkowo ciężka zima. Jak społeczeństwo i biznes znoszą długie przerwy w dostawie prądu oraz brak ogrzewania?
Ta zima była ciężka dla każdego w Ukrainie, znacznie trudniejsza od poprzednich. Mieliśmy wiele blackoutów i innych problemów energetycznych, ale społeczeństwo wytrwało - to najważniejsze.
Bardzo ważne jest dla nas utrzymanie stabilności naszej sieci placówek dla klientów i biznesu, dlatego zaczęliśmy przygotowania do niezależności energetycznej. Na początku pełnoskalowej wojny w 2022 r. zainstalowaliśmy generatory, systemy zasilania awaryjnego oparte na inwerterze i Starlinki w naszych oddziałach oraz centrach sortowania. Uruchomiliśmy elektrownie słoneczne w naszych największych centrach sortowania, a także jednostki kogeneracyjne - łącznie w pięciu terminalach. Oznacza to, że teraz używamy tylko gazu i pracujemy bez energii elektrycznej z sieci. Trzy stacje solarne już działają, a kolejna zostanie otwarta wkrótce.
Stworzyliśmy również własną firmę energetyczną - powołaliśmy do życia spółkę Nova Energy. Obecnie zaspokaja ona około 70 proc. naszych potrzeb energetycznych, a w przyszłości planujemy, że będzie to około 100 proc.
W Kijowie obecnie 11 oddziałów Nova Post pracuje w trybie 24/7 jako centra wsparcia. Ludzie mogą tam naładować telefony, skorzystać z Wi-Fi, ogrzać się oraz skorzystać z usług pocztowych i finansowych. Wszystkie nasze pozostałe placówki również są centrami wsparcia, tyle że w zwykłych godzinach pracy.
Przed Ukrainą lepsze dni - teraz, gdy zbliżamy się do wiosny?
Tak, głęboko w to wierzymy. A przynajmniej staramy się wierzyć.
Ciąg dalszy wywiadu - pod zdjęciem.
Słyszę od znajomych z Ukrainy, że Nova Post jest czymś, z czego są naprawdę dumni. To dla nich nie tylko historia sukcesu, a także coś, co uważają za symbol ukraińskiej odporności i ważny element infrastruktury cywilnej w trakcie wojny. Niech mi pan wyjaśni: dlaczego oni wszyscy tak mówią?
Sądzę, że to prawda, ale nie dotyczy to jedynie Nova Post. Mamy w Ukrainie wiele innych firm, które teraz ciężko pracują, by nasz kraj się rozwijał - i te firmy są częścią naszego systemu odporności.
Jeśli jednak mówimy o nas, to postrzegamy siebie jako krytyczną infrastrukturę cywilną. Robimy więcej niż tylko dostarczanie paczek. Nie jesteśmy tylko firmą kurierską - pomagamy utrzymać funkcjonowanie gospodarki i codzienne życie. Pracujemy, ponieważ musimy pracować. Jest to bardzo ważne tak dla nas, jak i dla narodu ukraińskiego.
Od 2014 r. firma systematycznie wspiera Ukraińców poprzez program "Humanitarian Nova Post", zapewniając pomoc logistyczną wojsku, placówkom medycznym oraz cywilom. Każdego miesiąca Nova Post przeznacza ponad 100 mln hrywien na rozwój tego programu. Uczestniczy w nim ponad 2,5 tys. fundacji charytatywnych, a łączna liczba dostarczonych przesyłek przekroczyła 5,9 miliona.
W 2025 r. Nova Post skierowała około 1,9 mld hrywien na inicjatywy społeczne i charytatywne. Łączna wartość inwestycji we wsparcie Sił Obronnych oraz ruchu wolontariackiego od 24 lutego 2022 r. do 31 grudnia 2025 r. wyniosła 7,1 mld hrywien. Część tych środków została przeznaczona na wsparcie zmobilizowanych pracowników, wyposażenie jednostek wojskowych oraz pomoc społecznościom w regionach przyfrontowych.
Naszą armię wspieramy też na inne sposoby. Przykładowo, pomagamy z zaopatrzeniem medycznym, sprzętem prądotwórczym, dronami, samochodami - mamy na to specjalny budżet. Wspieramy też naszych pracowników, którzy są zaangażowani w tę wojnę i walczą z naszym sąsiadem - wypłacamy im pensje, pomagamy im z wyposażeniem i wszystkim innym, czego potrzebują do walki.
Jak to możliwe, że pomimo wojny jesteście w stanie dostarczać paczki w ciągu jednego lub dwóch dni, nawet do obszarów blisko linii frontu? Wydaje się to być czymś niewiarygodnym.
Może to tak wyglądać, ale tylko dlatego, że nie mieszka pan teraz w Ukrainie. Dla nas to jest normalność, działamy bez przerwy od pierwszego dnia wojny. Nie mamy innej opcji niż pracować w ten sposób. Musimy robić to, co do nas należy.
Na początku wojny szybko zmieniliśmy nasz model logistyczny – to był pierwszy krok. Pomogliśmy biznesom ewakuować się i przenieść sprzęt do bezpiecznych regionów. Zaczęliśmy dostarczać pomoc humanitarną od partnerów z Europy i innych krajów. Stale dostosowujemy trasy i rozkłady. Inwestujemy ogromne pieniądze w bezpieczeństwo w naszych centrach sortowania. Mamy wiele sortowni wyposażonych w nowoczesne systemy.
Model logistyczny Nova Post został opracowany na wzór klocków Lego. Można zabierać poszczególne części, a system nadal będzie działać. Można przesuwać klocki z miejsca na miejsce.
Jak to wygląda w praktyce?
Jesteśmy bardzo elastyczni i gotowi na różne scenariusze. Jeśli ktoś uszkodzi nasz terminal - przykładowo w Charkowie, co faktycznie ostatnio się stało - to mamy przygotowany plan na taki wariant i wiemy z góry, jak powinniśmy pracować. Gdy ktoś uszkodzi nasz oddział, uruchamiamy oddziały mobilne. W ciągu jednej-dwóch godzin możemy otworzyć nowy punkt w pobliżu uszkodzonej placówki. To dlatego jesteśmy w stanie dostarczać przesyłki w Ukrainie w czasie od jednego do dwóch dni. Mamy też wspaniałych, bardzo zmotywowanych pracowników, którzy uważają, że dostarczając paczki, robią coś ważnego, są częścią logistyki naszego kraju. Do tego dochodzi jedna z największych w Europie sieci automatów paczkowych - w samej Ukrainie jest to prawie 35 tys. urządzeń.
Ciąg dalszy wywiadu - pod zdjęciem.
Co było najtrudniejszym momentem podczas tej wojny dla Nova Post i dla pana osobiście?
Najtrudniejsze momenty to te, kiedy tracimy naszych ludzi. To dla nas bardzo smutne; czujemy się, jakby pękła część naszego serca. Strata kogoś z zespołu jest dla nas ogromnym ciosem. Nieustannie wdrażamy wiele procesów mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa, ale czasami dochodzi do tragedii, co jest dla nas bardzo bolesne.
Ilu pracowników Nova Post zginęło podczas wojny?
Niestety, niektóre ataki niosą ze sobą nie tylko straty materialne. W trakcie wojny życie straciło 255 naszych pracowników. Wśród nich było 229 zmobilizowanych współpracowników, którzy polegli w obronie Ukrainy, oraz 26 pracowników cywilnych, z których 18 zginęło w wyniku ataków na infrastrukturę firmy
Mimo że mamy różne rodzaje schronów przeciwlotniczych - podziemne, “kapsuły życia”, metalowe, betonowe, systemy modułowe i tym podobne - czasami nawet to nie pomaga. Czasami rakieta trafia bezpośrednio w schron, a czasami po prostu brakuje czasu, aby do niego dotrzeć, ponieważ dana lokalizacja znajduje się blisko granicy lub linii frontu. Było tak np. w 2023 r., kiedy nasi koledzy pracujący w jednym z terminali przeładunkowych po prostu nie byli w stanie dotrzeć do schronu, gdyż rakieta typu S-300 potrzebowała około 30 sekund na uderzenie w cel. Nasi pracownicy zgodnie z procedurami biegli w stronę schronu, ale nie zdążyli. Od tamtej pory opracowaliśmy i wdrożyliśmy nowe typy schronów wewnątrz budynków, by skrócić czas pracowników na dotarcie w te miejsca. W Charkowie zejście do schronu zajmuje dziś już tylko od pięciu do dziesięciu sekund.
Jakie jeszcze procedury wdrożyliście, aby zadbać o bezpieczeństwo pracowników?
Stworzyliśmy coś w rodzaju dyspozytorni lub centrum kontroli, gdzie nasi ludzie monitorują w różnych źródłach ataki powietrzne. Śledzą nie tylko oficjalne informacje, ale też np. kanały wojskowe. Gdy widzą nadchodzące ataki, naciskają przycisk i natychmiast w naszym terminalu uruchamiany jest specjalny protokół.
Ostatnio zostaliśmy zaatakowani przez dwie rakiety i trzy drony; rakiety uszkodziły nasz terminal. Zrobiliśmy wszystko na czas i nasi ludzie byli w schronach, ale jedna z rakiet uderzyła dokładnie w środek naszego schronu. W wyniku tego ataku straciliśmy czterech naszych pracowników. Byli to: Wiktor Parchomenko (37 lat), Taras Wowk (34 lata), Jewhenij Jermakow (39 lat) i Dmytro Zacharow (23 lata).
Mówimy o styczniowym ataku na wasz obiekt w Charkowie?
Tak. W tym konkretnym terminalu mamy zainstalowanych 26 schronów - znajdują się one wewnątrz, wokół obiektu oraz pod nim. Generalnie mamy w Nova Post bardzo dużo schronów, ale i tak nigdy nie można przewidzieć, czy uda się zapewnić pracownikom stuprocentowe bezpieczeństwo. Robimy natomiast wszystko, co w naszej mocy, aby tak się stało.
Mamy też specjalne biuro dyspozytorskie, w którym ruch kurierów śledzony na dużych ekranach. Pracownicy tej jednostki widzą wszystkich kierowców jadących przez Ukrainę i używają różnych znaczników, np. czerwonych i zielonych. Jeśli kierowca stoi w jednym miejscu przez dłuższy czas, widnieje jako czerwony znacznik. Wtedy dyspozytor dzwoni do niego przez radio lub telefon komórkowy, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, czy potrzebuje pomocy, czy utknął lub czy pojazd się zepsuł. Dyspozytorzy informują też naszych kierowców, czy bezpiecznie jest jechać daną trasą. Kontrolują ich drogi przejazdu, wyznaczają alternatywne trasy itp.
Wdrożyliśmy specjalne zasady zachowania podczas alarmów lotniczych, zarówno dla osób będących w trasie, jak i tych, które są w terminalu. Może zabrzmi to brutalnie, ale niektóre z tych zasad zostały “spisane krwią”, ponieważ zdarzyły się sytuacje, kiedy kierowcy zostali trafieni przez drony, będąc w trasie. Staramy się uczyć, analizować, wyciągać wnioski i doskonalić procedury, aby podobne zdarzenia nigdy więcej się nie powtórzyły
Jak często zdarzają się ataki na wasze obiekty?
W samym tylko zeszłym roku przeprowadzone zostały 22 rosyjskie ataki dronami i rakietami na nasze placówki. Mowa o atakach, które nie były przypadkowe, lecz ich celem były konkretnie nasze obiekty. Dzieje się to np. podczas natarć na miasta. Rosjanie próbując zająć nowe terytorium niszczą wszystko w danym mieście, w tym nasze oddziały i sortownie, atakują też naszych kurierów. Coś takiego działo się przykładowo w Pokrowsku.
Z kolei terminal w Charkowie trafiony był już cztery razy od początku pełnoskalowej wojny. Pierwszy raz stało się to w 2023 r., potem drugi raz w roku 2024 r. i jeszcze dwa razy w 2025 r. Zdarzają się też mniejsze uszkodzenia lub sytuacje, gdy dron spada niedaleko naszych obiektów; nie odnotowujemy tego jako bezpośredniego uderzenia w terminal z zniszczeniami i tym podobnymi skutkami.
Jak znaczące były straty materialne, które do tej pory poniosła wasza firma bezpośrednio w wyniku rosyjskich ataków?
Od początku inwazji na pełną skalę, rosyjskie ataki spowodowały znaczące straty materialne dla firmy. W ciągu czterech lat pełnoskalowej wojny ponad 400 naszych oddziałów i terminali zostało uszkodzonych lub zniszczonych, a ponad 138 tys. przesyłek uległo uszkodzeniu. Koszt odbudowy naszej infrastruktury w tym okresie przekroczył 1,1 mld hrywien.
Nie jest to z pewnością pełna kwota strat. Po wojnie zostanie to przeliczone ponownie, z uwzględnieniem wszystkich obiektów, które straciliśmy na terytoriach okupowanych. Przykładowo, zniszczony został nasz nowy terminal i hub sortowniczy w Mariupolu. Był to piękny obiekt, ale zrównano go z ziemią. Podobnie było wcześniej z obiektem w Siewierskodoniecku.
A co z uszkodzonymi paczkami? Jak często zdarza się, że klienci nie otrzymują przesyłki, gdyż ta zostanie zniszczona w wyniku działań wojennych?
Firma zawsze wypłaca klientom odszkodowania za uszkodzone lub zagubione przesyłki. Łączna kwota rekompensat od początku pełnoskalowej wojny przekroczyła 147 mln hrywien.
Zasadniczo jest to jedna z naszych wartości i zasad: kiedy ktoś nadaje paczkę, Nova Post sama zapewnia ubezpieczenie. Podczas rejestracji klient deklarujesz, ile warty jest towar. Przykładowo, wysyła laptopa i deklaruje, że jest wart 30 tys. hrywien. Jeśli ta paczka zostanie uszkodzona lub zniszczona w wyniku rosyjskiego ataku, przez pożar, zostanie zgubiona lub wydarzy się cokolwiek innego, to Nova Post wypłaci temu klientowi równo 30 tys. hrywien odszkodowania. Jeśli jednak klient wysyła laptopa, a deklaruje, że ta paczka kosztuje 500 hrywien, czyli około 10 dolarów, to Nova Post wypłaci właśnie 10 dolarów odszkodowania, ponieważ taką wartość zadeklarowałeś.
Odszkodowania klientom wypłacamy sami. Ludzie często pytają nas, dlaczego nie robi tego rząd, ale my… nie mamy czasu czekać, aż rząd zdecyduje, czy zapłacić, czy nie. Taką przyjęliśmy zasadę: bez względu na wszystko zwrócimy pieniądze naszym klientom, aby mieli całkowitą pewność, że wysyłka za pośrednictwem Nova Post jest bezpieczna.
Ciąg dalszy wywiadu - pod zdjęciem.
Zmienię nieco temat. Ukraińcy są najlepsi na świecie w technologii dronowej, choć z pewnością woleliby nie musieć być. Czy wierzy pan, że ta technologia może zrewolucjonizować nie tylko sposób prowadzenia wojny, ale także cywilną logistykę i doręczanie paczek?
Tak, oczywiście. Wojna faktycznie przyspieszyła innowacje w dziedzinie dronów. Myślę, że w przyszłości będziemy dostarczać paczki - i nie tylko paczki, ale znacznie więcej - za pomocą dronów. To dla nas naturalne, to nasza przyszłość.
Czy Nova Post ma już za sobą jakieś pilotaże związane z dronami?
Tak, mieliśmy pierwszy test jeszcze przed pełnoskalową wojną. Podczas tamtego pilotażu dostarczyliśmy przesyłki dronem z Kijowa do Charkowa oraz z Kijowa do Lwowa. Byliśmy zadowoleni z testów, ponieważ drony pozwoliły na skrócenie czasu dostawy. Przed wojną zaczęliśmy też dostawy samolotami.
W Nova Post używaliśmy różnych typów dronów. Kiedy prowadziliśmy pilotażowe dostawy przed inwazją na pełną skalę, mieliśmy drony przypominające małe samoloty, a także duże jednostki, takie jak oktokoptery, nazywane dziś przez wojsko Wampirami. Kiedy wybuchła wojna, przekazaliśmy wszystkie nasze drony, w tym właśnie oktokoptery, wojsku. Teraz te drony pracują na rzecz obrony kraju.
Wierzy pan, że gdyby wojna skończyła się dzisiaj, to dostawy dronami szybko by się spopularyzowały? Czy to raczej kwestia dalszej przyszłości?
Drony są bardzo wydajne. Są w stanie dostarczyć kilka paczek naraz i robią to bardzo szybko. Obecnie drony osiągają prędkość około 150 km/h, podczas gdy typowy samochód z paczkami jedzie około 70 km/h. To ogromna różnica.
A co przyniesie przyszłość? Wierzę, że to będzie rozwiązanie dla droższych produktów, dla szybkich dostaw. Dostawa dronem będzie świetną usługą dla kogoś, kto będzie potrzebować np. sprzętu medycznego lub paszportu. To powinno się wydarzyć już w bliskiej przyszłości. W dłuższej perspektywie, 10-20 lat, drony staną się typowym wyposażeniem logistycznym. Będą to jednak inne maszyny - większe, przypominające samoloty bez pilota.
Do czego będą wykorzystywane? Głównie do transportu między miastami, czy również do dostaw wewnątrz miast?
I do tego, i do tego. Mniejsze drony będą dostarczać przesyłki w mieście, a te największe - między miastami. Wierzę jednak, że zanim to nastąpi, musi powstać organizacja kontrolująca takie dostawy, złożona na przykład z ekspertów sektora logistycznego. Bez kontroli może wszak dochodzić do wypadków - drony mogą zderzać się ze sobą, a cenne przedmioty mogą zostać zgubione lub uszkodzone. Trzeba będzie wypracować odpowiednie regulacje.
Dziś mijają cztery lata od wybuchu pełnoskalowej wojny. Jak zmieniła się rola Nova Post w następstwie tego wydarzenia? Czujecie, że macie do odegrania specjalną rolę i ponosicie szczególną odpowiedzialność za losy rodaków?
Tak, oczywiście. Jesteśmy teraz częścią infrastruktury krytycznej Ukrainy. Bez nas nasi wojskowi nie mieliby możliwości otrzymywania tego, co jest im potrzebne, bardzo szybko - z domu, z Europy czy ze świata. Ten aspekt odpowiedzialności społecznej jest bardzo ważną częścią naszej pracy.
W Ukrainie znają nas wszyscy - jesteśmy jedną z największych firm, mamy ponad 70 proc. krajowego rynku. Z jednej strony jesteśmy po prostu firmą, ale z drugiej - faktycznie czujemy, że jesteśmy firmą wyjątkową, ważną dla wszystkich ludzi w Ukrainie.
Oczywiście Nova Post przed i po wybuchu wojny to dwie różne firmy. Kiedy zaczęła wielka wojna w 2022 r., pomogliśmy wielu firmom w Ukrainie przenieść się ze wschodnich regionów do zachodnich i centralnych. Te firmy wciąż o tym pamiętają i cały czas przesyłają nam wiele podziękowań, doceniają nasze działania.
Słyszałem, że jesteście jedyną firmą, która wprowadziła mobilne schrony. Proszę opowiedzieć o tym projekcie.
Bezpieczeństwo naszych pracowników jest dla nas największym priorytetem, dlatego ciągle tworzymy schrony - a mamy ich wiele rodzajów.
W oddziałach, w których niemożliwe jest zbudowanie schronu podziemnego obok budynku, w którym mieści się placówka, wdrażamy schrony mobilne w różnych wariantach. Niektóre, metalowe, o sklepieniu łukowym, można wstawić do oddziału Nova Post. Jeśli gruz spadnie na taki schron znajdujący się wewnątrz oddziału, zapobiegnie to zawaleniu się konstrukcji do środka i zabiciu ludzi.
Oprócz tego mamy mobilne schrony instalowane na zewnątrz, obok oddziału. Są one wykonane z betonu, muszą więc być dostarczane przez duże pojazdy, przez dźwigi. Można je umieścić np. przy przystanku autobusowym, aby w razie alarmu przeciwlotniczego nasi współpracownicy, klienci oraz zwykli ludzie czekający na autobus na przystanku mogli z nich skorzystać. Nie zamykamy tych zewnętrznych, mobilnych schronów przed osobami, które nie odwiedzają naszego oddziału. Nie byłoby to sprawiedliwe, prawda?
Ciąg dalszy wywiadu - pod zdjęciem.
Ile łącznie schronów Nova Post pomaga chronić społeczeństwo przed rosyjskimi dronami i rakietami?
Obecnie firma ma zainstalowanych w swojej sieci 1241 schronów, w tym 785 mobilnych kapsuł metalowych oraz 442 modułowe konstrukcje żelbetowe. Schrony te są rozmieszczone w bezpośrednim sąsiedztwie stref naszych operacji, dzięki czemu pracownicy i klienci nie muszą opuszczać miejsca pracy ani pokonywać dużych odległości po ogłoszeniu alarmu.
Dodatkowo wdrożono 353 systemy ostrzegania dźwiękowego, aby zapewnić odpowiednio wczesne informowanie o zagrożeniu. Działania te łącznie znacząco skracają czas reakcji, podnoszą poziom bezpieczeństwa zarówno pracowników, jak i klientów, a także pomagają zachować ciągłość kluczowych operacji logistycznych, nawet w rejonach przyfrontowych.
Zaznaczę, że budujemy też schrony podziemne, takie z prawdziwego zdarzenia: z toaletami, kanapami, telewizją, internetem i wszystkim, czego potrzeba. Powstają one na terenach takich jak sortownie, centrum fulfullmentu itp., w podziemiach.
Schrony to jednak nie wszystko. Wszyscy nasi kurierzy ze wschodnich regionów Ukrainy są dodatkowo wyposażeni w kamizelki kuloodporne i hełmy.
Placówki Nova Post wciąż powstają nawet na wschodzie, blisko linii frontu. Czy nie jest to zbyt ryzykowne?
Jest to dla nas strategiczne posunięcie. Wciąż otwieramy wiele oddziałów na wschodzie, ponieważ zależy nam, by nie było kolejek wewnątrz. Chcemy rozproszyć klientów. Im mniej ludzi w jednym oddziale, tym mniej potencjalnych ofiar. A zatem nowe placówki dosłownie ratują życie.
Czy są jeszcze jakieś rozwiązania logistyczne, które wprowadziliście, aby być w stanie funkcjonować w warunkach konfliktu zbrojnego, a o których jeszcze nie wspomnieliśmy?
Zainwestowaliśmy w mnóstwo innowacyjnego sprzętu sortującego - co pozwala na sortowanie paczek bez udziału ludzi, a więc bez narażania ich życia. Pracownicy jedynie wyjmują paczkę z kontenera i kładą ją na taśmę; to wszystko, co muszą zrobić.
Po drugie, rozwijamy rozwiązania samoobsługowe. W naszych oddziałach klienci mogą użyć aplikacji mobilnej, by samodzielnie odebrać paczkę; odbywa się to bez udziału pracownika. Działa to trochę jak automat paczkowy, tyle że wewnątrz oddziału. Mamy też oczywiście ogromną sieć urządzeń paczkowych, które nie potrzebują elektryczności, bo dzięki dużym bateriom litowym są w stanie pracować 24/7, nawet kiedy mamy blackouty. A mamy je cały czas.
W naszych centrach fulfillmentowych mamy automatyczne systemy sortowania. Wykorzystujemy tam cztery typy robotów - potrafią one przesuwać paczki, palety i wszystko inne, co musimy posortować. Roboty sprawdzają się najlepiej w przypadku przesyłek cargo.
Dziś już ponad 70 proc. naszych paczek jest sortowanych automatycznie. Osiągnęliśmy taki poziom automatyzacji jako jedyni w Ukrainie. Nie ma żadnych innych firm, które choćby zbliżyły się do tego wyniki. Przejazd paczki przez linie sortujące w terminalu, aż do momentu załadowania do samochodu, zajmuje tylko dwie minuty.
Ciąg dalszy wywiadu - pod zdjęciem.
Jak wyglądają plany inwestycyjne i rozwojowe Nova Post na rynku ukraińskim w 2026 r.?
Nie zatrzymujemy się, chcemy rosnąć z roku na rok. Wciąż inwestujemy dużo pieniędzy w naszą infrastrukturę logistyczną. W tym roku planujemy uruchomić dwa kolejne zautomatyzowane centra sortowania. Jedno z nich otworzymy we Lwowie, a drugie w Winnicy. Od początku pełnoskalowej wojny otworzyliśmy już trzy takie obiekty, o wydajności ok. 50-55 tys. paczek na godzinę. Jedno z nich ruszyło w Kijowie, inne w Odessie. Wcześniej, w 2022 r., otworzyliśmy centrum sortowania w Zaporożu - stało się to dokładnie w dniu, w którym zaczęła się wojna na pełną skalę. Byliśmy wtedy wszyscy w Zaporożu, miało się odbyć wielkie, uroczyste otwarcie. Oczywiście żadnych uroczystości nie było, z wiadomego powodu.
W 2026 r. planujemy otworzyć ponad 10 tys. nowych punktów obsługi klienta, w tym m.in. 6 tys. automatów paczkowych i około 300 oddziałów. Resztę stanowić będą punkty PUDO. Łącznie na inwestycje w nasze oddziały, zaplecze logistyczne, innowacje i całą resztę przeznaczymy w tym roku ok. 3 mld hrywien.
Czy ma pan jakieś przesłanie dla Polaków dotyczące wojny i potrzeby dalszego wspierania Ukrainy?
Przede wszystkim chciałbym podziękować za wasze wsparcie. Szczególnie w pierwszych dniach pełnoskalowej wojny było dla nas bardzo ważne, aby wiedzieć, że ktoś nam pomaga. Osobiście widziałem wiele przypadków pomocy udzielonej Ukraińcom przez Polaków i wiem, że wciąż nas wspieracie. Wiemy, że jesteście naszymi przyjaciółmi i chcę, byście wiedzieli, że Ukraińcy są również waszymi przyjaciółmi. Nasze dwa kraje mają przed sobą wspaniałą, wyjątkową przyszłość.
Chciałbym też zaapelować do Polaków, aby nie przestawali mówić o wojnie; aby się nią “nie znudzili” ani “nie zmęczyli”. Pełnoskalowa wojna trwa już cztery lata; ataki bombowe, rakietowe i dronowe stały się niemal czymś normalnym. Ale to nie jest normalne - to jest bardzo niebezpieczne i wyczerpujące.
Natomiast poza kontekstem wojennym, chciałbym, aby Polacy przynajmniej dali nam szansę i wypróbowali nasze usługi w Polsce. Być może pokochają nas tak bardzo, jak robią to Ukraińcy.
Rozmawiał Paweł Jachowski


