Dla kogo jest Nova Post? Rozwijacie usługi głównie z myślą o Ukraińcach odbierających w Polsce paczki lub wysyłających je do domu, czy myślicie szerzej - o lokalnym, polskim kliencie?
80 proc. naszych klientów to klienci ukraińscy, głównie osoby prywatne. Podobnie jest z przesyłkami - 90 proc. z nich albo trafia do Polski z Ukrainy, albo w przeciwnym kierunku. Chcemy jednak rozszerzyć grupę docelową: zachować tych wszystkich klientów, których mamy, nadal rozwijać usługi dla społeczności ukraińskiej w Polsce, ale też dotrzeć do klientów polskich.
Klientów indywidualnych? Biznesowych?
Wszystko, wszędzie, naraz. Urośliśmy w Polsce głównie w oparciu o klientów indywidualnych, ale interesują nas także klienci biznesowi. Już rozwijamy współpracę z firmami e-commerce z Polski, które eksportują swoje produkty do Ukrainy. Głównym kierunkiem naszego rozwoju będą przesyłki transgraniczne z Polski do Ukrainy oraz z Ukrainy do Polski. Chcemy rozwinąć się w segmencie małego biznesu, dostrzegamy tutaj dużą niszę. W Polsce jest już ponad 75 tys. biznesów e-commerce‘owych, dobrze radzą sobie one na rynku polskim, często również na rynku europejskim, natomiast dla wielu z nich Ukraina to jest terra incognita. Chcemy to zmienić, być dla tych firm nie tylko partnerem transportowym, ale też konsultantem.
Na szalenie konkurencyjnym polskim rynku KEP jest miejsce dla nowego gracza?
Nasz dotychczasowy rozwój w Polsce pokazuje, że tak. Nie jest tak, że obywatele Ukrainy, którzy przyjechali do Polski, jedynie odbierają i nadają prywatnie paczki do kraju swojego pochodzenia. Oni też zakładają w Polsce biznesy, potrzebują partnerów. Do tego ukraiński biznes przychodzi tutaj wraz z obywatelami ukraińskimi, a polski biznes idzie w drugą stronę.
Wiemy, że nasze udziały w polskim rynku na razie są niewielkie i że jest to ciasny rynek. Zarazem jego architektura trochę się zmienia - widzimy wyraźnie, że ten, kto jest właścicielem wolumenu, decyduje o tym, co będzie jeździło, dokąd i w jaki sposób.
Jeżeli chodzi o przesyłki transgraniczne między Polską a Ukrainą, jestem przekonany, że jest tutaj cały czas jest dużo miejsca na wzrosty i że tutaj Nova Post może wnieść istotny wkład w rozwój tego segmentu. Zwłaszcza, że polskie firmy już chcą bliżej współpracować z ukraińskim rynkiem.
Nova Post rządzi niepodzielnie w Ukrainie, deklasując Ukrposhtę i Meest Post. Ekspansja międzynarodowa wydawała się zatem być naturalnym krokiem, nawet jeśli zdecydowaliście się na nią dopiero w trakcie wojny. Jak istotną rolę w strategii Nova Post odgrywa bliska geograficznie Polska?
Choć nasze wchodzenie na rynki europejskie trwa zaledwie od kilku lat, to Nova Post jest już obecna w większości krajów Europy. Jesteśmy także w USA. Polska faktycznie odgrywa kluczową rolę w strategii rozwoju. Jest bramą do Europy dla ukraińskiego biznesu. Pełni rolę hubu, od którego wszystko się zaczyna - to tu następuje wejście do wspólnego unijnego obszaru celnego. Również to Polska jest ostatnim przystankiem dla przesyłek jadących do Ukrainy.
Oprócz tego Polska ma jeden z najbardziej nasyconych i konkurencyjnych rynków e-commerce w Europie, w związku z czym jest ciekawa sama w sobie - to dobry rynek do zagospodarowania. Pewnie stąd bierze się obecność w Polsce w zasadzie wszystkich istotnych firm, które jestem w stanie sobie wyobrazić.
Mimo że Polska pod względem geograficznym leży najbliżej Ukrainy, stanowi ona nasz pierwszy rynek w UE, na którym oczekiwania klientów znacząco się różnią. Nie jest tajemnicą, że modele biznesowe czy zwyczaje konsumenckie inaczej ewoluowały w ostatnich dekadach w Ukrainie, a inaczej na zachód od niej.
Jak model biznesowy Nova Post "przeszczepiony" z Ukrainy sprawdza się w Polsce?
Naszym punktem wyjścia była próba adaptacji ukraińskiego modelu biznesowego do realiów UE, ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Obecnie naszym priorytetem jest osiągnięcie pełnej zgodności z oczekiwaniami i preferencjami lokalnych odbiorców. Jednym z celów, które Nova Post sobie stawia, jest przeistoczenie się z bycia ukraińskim operatorem dla obywateli Ukrainy, we w pełni europejską firmę świadczącą usługi dla Europejczyków.
Model replikacji biznesu nigdy nie sprawdza się w 100 proc., co oznacza, że inaczej muszą wyglądać nasze usługi w Polsce, inaczej w Niemczech, a inaczej w innych krajach. Dostosowujemy się więc do lokalnego klienta, nie zapominając oczywiście o ukraińskim know-how.
Co was zaskoczyło najmocniej na polskim rynku?
Pewnym zaskoczeniem był zupełnie inny model sprzedaży e-commerce‘owej za pośrednictwem kurierów w Ukrainie niż w Polsce. Na rodzimym rynku zakres usług świadczonych na rzecz klientów jest znacznie szerszy, obejmuje m.in. przymiarkę towaru, odesłanie towaru, sprawdzenie towaru na miejscu w naszym oddziale. Ponadto w Ukrainie znacznie popularniejszy jest model "pełnoskalowych" oddziałów pocztowych. W Polsce czy - szerzej - Europie w obszarze dostaw out-of-home dominują natomiast maszyny paczkowe. W Ukrainie dużo popularniejsze jest prowadzenie placówek pocztowych. Nova Post weszła do Polski trzy lata temu i, w oparciu o ukraińskie doświadczenie, rozpoczęła od otwierania właśnie takich oddziałów pocztowych.
Dla Ukraińców w Polsce był to zwyczajny widok, a dla Polaków - zaskoczenie?
Strategia otwierania oddziałów pocztowych zadziałała w tym sensie, że natychmiast udało się skupić wokół naszej firmy społeczność ukraińską. Wszak to było coś, co Ukraińcy znali ze swojego kraju. Natomiast ten model zderzył się z tym, do czego polskiego klienta przyzwyczaił przez 20 lat InPost - czyli wygody automatów paczkowych - a także szeroko rozumiana konkurencja, w obszarze współpracy z operatorami PUDO - np. sklepy convinience typu Żabka.
Jak to wpłynęło na strategię Nova Post? Zamiast otwierać kolejne oddziały pocztowe, będziecie stawiać np. własne maszyny paczkowe, których macie w Ukrainie ponad 37 tys.?
Rynek automatów paczkowych w Polsce jest przesycony. Po tym jak inni gracze rynkowi rozpoczęli wyścig zbrojeń na własne urządzenia, polski rynek automatów paczkowych stał się jednym z najbardziej konkurencyjnych w Europie.
Mamy dobre relacje z operatorami APM i zamiast robić im konkurencję - wybraliśmy partnerstwo. Widzimy, że w podobny sposób starają się działać inne firmy - łączą się w sojusze, wzajemnie korzystają ze swoich urządzeń paczkowych. Podsumowując: własnych maszyn paczkowych raczej w Polsce nie będziemy stawiać.
Jednocześnie nie chcemy zostać kolejnym operatorem pocztowym i mieć usługi w tych samych sklepach convenience, co wszyscy. Myślimy raczej o budowie oddziałów pocztowych, w modelu partnerskim.
Jak wygląda przyszłość oddziałów pocztowych Nova Post w Polsce? Będziecie eksperymentować z ich formatem, otwierać mniejsze placówki?
Mamy kilka modeli placówek: oddziały własne, oddziały franczyzowe, które działają tak jak te własne, a także mini oddziały i punkty PUDO funkcjonujące w oparciu o istniejące biznesy, z "doklejoną" naszą działalnością w ramach np. zakładu fryzjerskiego.
W tej chwili na terenie Polski mamy łącznie 122 placówki, z czego 30 to oddziały własne, 16 to oddziały franczyzowe, 31 to mini oddziały, a 45 - punkty PUDO. Plan na 2026 r. zakłada uruchomienie około 300 kolejnych punktów.
Czym charakteryzują się oddziały partnerskie?
To w zasadzie dwa różne modele: mini oddział i PUDO. W PUDO można odebrać i nadać przesyłkę - pod warunkiem, że wcześniej została ona utworzona w aplikacji lub przez WWW. Do mini oddziału wystarczy przynieść towar do wysłania. Pracownik utworzy przesyłkę w systemie i przyjmie na miejscu płatność za usługę, a to wszystko w najbardziej przystępnych miejscach, które odwiedzamy “przy okazji” - punktach usługowych, kawiarniach, obiektach z branży hospitality&health. Listę funkcjonalności punktów PUDO chcemy rozwijać w taki sposób, żeby przesyłki można było nadawać od zera, podobnie jak w mini oddziałach - wystarczy, że klient przyniesie towar, a następnie zostanie w pełni obsłużony.
Co z samymi oddziałami własnymi? Jak będą się zmieniać w Polsce?
Oddziały własne to klasyczne placówki pocztowe, tyle że w wydaniu Nova Post. Oprócz wspomnianych 30 oddziałów własnych, mamy też prawie 16 pełnoprawnych oddziałów prowadzonych przez franczyzobiorców. Do końca 2025 r. testowaliśmy dwa modele: oddział, którego klient de facto nie powinien odróżnić od naszego oddziału, gdy do niego wchodzi, oraz wspomniany już mini oddział. Ktoś, kto prowadzi własny biznes - warsztat, kawiarnię, coś innego - stawia obok nasz oddział, z naszymi meblami, naszym logo, naszym serwisem.
Jak zmienią się wasze własne, pełnoprawne oddziały pocztowe, by dostosować się lepiej do polskiego klienta? Kiedy ruszy nowa, flagowa placówka?
Pracujemy nad nowym modelem oddziału. To coś nowego; coś, co dopiero będziemy tworzyć w Polsce. Nazwałbym ten projekt bardziej "pudełkowym" w porównaniu z obecnymi oddziałami. W wewnętrznej nomenklaturze nazywamy taką formę obecności na rynku mikro oddziałem.
Porozmawiajmy o tym, jak wyglądają oddziały Nova Post. Polski klient wchodzący do środka musi być zszokowany...
(śmiech) Mam nadzieję, że pozytywnie!
…jedynym porównaniem dla niego są bowiem placówki Poczty Polskiej - wypełnione przekąskami, dewocjonaliami, z kantorem, który nie działa, stanowiskami obsługi, które przestały funkcjonować lata temu. Tymczasem w oddziałach Nova Post jest schludnie, "pusto", monotematycznie. Co się zmieni - poza tym, że placówki Nova Post czeka miniaturyzacja? Rozumiem, że nie pójdziecie w stronę dewocjonaliów, ale czy pojawi się tam np. oferta handlowa, spożywcza?
Nie, nie pojawią się u nas przekąski ani dewocjonalia. Może co najwyżej pojawić się ekspres do kawy.
Zgadzam się, że Polacy mogą być zaskoczeni wnętrzem placówek Nova Post, bowiem w Polsce nikt nie próbował otwierać oddziałów na tego typu skalę.
Polacy nie znają innych placówek pocztowych od tych Poczty Polskiej.
I dlatego oddziały Nova Post dobrze się przyjęły w społeczności ukraińskiej, natomiast dla Polaków okazały się nieco mniej atrakcyjne - co teraz staramy się zmienić. Ci Polacy, którzy nas znają, wysyłają paczki do Ukrainy, rzeczywiście są zadowoleni z naszej obsługi, natomiast ciężko jest dotrzeć do szerszej grupy lokalnych klientów. To oczywiście skutek wielu lat ewolucji upodobań polskiego klienta, który przyzwyczaił się do korzystania przede wszystkim z maszyn paczkowych.
Jaki macie na to sposób?
Aby poprawić atrakcyjność oddziałów, chcemy zwiększyć zakres usług. Nie mam na myśli handlu dodatkowymi rzeczami, tylko bogatsze portfolio usług, jakie planujemy świadczyć na polskim rynku. Przykładowo, chcemy, by mały i średni biznes mógł wykorzystywać te oddziały jako swoiste centra fulfillmentowe. W Ukrainie za pośrednictwem Nova Post można wysyłać przesyłki większe gabarytowo od klasycznych paczek - myślę tutaj o oponach, akumulatorach, meblach czy materiałach budowlanych. Tego jeszcze w Polsce nie robimy, ale mamy w planach.
Budowa biznesu w oparciu o partnerów - czyli takie mikro oddziały, o których powiedziałem - zakłada, że będzie możliwość tworzenia razem z tymi partnerami wspólnej usługi. Jeśli nasz partner handluje meblami, to klient mógłby od razu te meble wysyłać.
Czym jeszcze Nova Post chce wygrywać rywalizację o klienta na trudnym, polskim rynku KEP? Jakie cele sobie stawiacie?
Jeśli chodzi o usługę transgraniczną, transport do Ukrainy - chcemy zachować pozycję lidera. W Ukrainie jesteśmy dużym operatorem i osiągnęliśmy efekt skali, natomiast zdajemy sobie sprawę z tego, że naszą pozycję w Polsce dopiero budujemy. Aby skutecznie dotrzeć do społeczności ukraińskiej w konkretnych regionach Polski, okazjonalnie współpracujemy z firmami zewnętrznymi w zakresie rozwiązań logistycznych i transportowych.
Drugi cel to rozwój B2B w oparciu o polskie firmy e-commerce, średnie i małe biznesy. W tej chwili mamy już dosyć dobrze funkcjonującą sieć międzynarodową, jesteśmy "pod własną flagą" jako Nova Post w 16 krajach europejskich, USA. Chcemy rosnąć nie tylko w oparciu o ukraińskie biznesy, również te, które powstały na emigracji, ale także poprzez współpracę z biznesami lokalnymi, krajowymi. Skupiamy się na rozwoju organicznym, "przedłużeniu" biznesu transgranicznego. Nie chcemy wchodzić w agresywną konkurencję.
Nie należy zapominać o tym, co wyróżnia nasze dostawy kurierskie. Nasi kurierzy dostarczają przesyłki zawsze do bezpośredniego odbiorcy, nie zostawiając ich nigdy przed drzwiami, zawsze z potwierdzeniem odbioru i gwarancją jakości. Promujemy w ten sposób usługi “fast, easy, safe” z maksymalną korzyścią dla klienta. Warto wspomnieć też o nieco zapomnianej w Polsce, prastarej sztuce dostaw w soboty, którą kultywujemy bez dodatkowych opłat. (śmiech)
Od partnerstwa do konkurencji droga nie musi być daleka. Przykładem jest to, co wydarzyło się między Allegro a InPostem.
Mowa tu jednak o dwóch największych firmach na polskim rynku w swojej branży, a nasza sytuacja jest inna. Teoretycznie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, że kiedyś przyjdzie nam powiedzieć jakiemuś partnerowi, że współpraca przestaje być dla nas korzystna. Dziś jednak zdecydowanie nie mamy takiego planu strategicznego. Nie zastanawiamy się, komu powinniśmy rzucić rękawicę. Dziś zarówno my, jak i nasi klienci, mamy dużo korzyści z obecnych partnerstw. Doceniamy to, co dzięki współpracom udało się zbudować. Podobnie widzę miejsce na to, by z naszymi partnerami logistycznymi w Polsce, których nie ma w Ukrainie, wchodzić we współpracę również na rodzimym dla Nova Post rynku.
Jak za 10-15 lat będzie wyglądał biznes Nova Post w Polsce?
To, jak będzie wyglądała Nova Post, będzie uzależnione od tego, jak w ogóle będzie wyglądał polski rynek. Ten rynek cały czas dojrzewa, widać też na nim duże zmiany. Obserwujemy agresywną konkurencję cenową, uzależnioną od wolumenów, czyli wielkoskalowe wysyłki - tzw. chiński traffic - i azjatyckich operatorów, którzy przychodzą za tym traffikiem. Do tej pory europejscy operatorzy konkurowali między sobą o chiński traffic, a teraz będą musieli konkurować z właścicielami tego traffiku. To wielka zmiana. Rywalizacja przeniesie się na pole jakości i kompleksowości usługi.
Dziś w przypadku przesyłek z Chin dla wielu liczy się tylko cena; nie ma znaczenia, czy przesyłka zostanie dostarczona jutro, czy za trzy dni - ważne, żeby była dostarczona tanio. My jako Nova Post nie chcemy brać udziału w takim wyścigu, zamiast tego stawiamy na jakość i kompleksowość usługi. Swego czasu zrobił to InPost - przed nim nikt nie wierzył, że klienci będą chcieli wychodzić na zewnątrz do metalowej szafki i samodzielnie odbierać swoją paczkę, przecież wygodniej było, gdy kurier przyjeżdżał do biura czy do domu. Dziś najważniejsze jest, by oferować klientowi wybór: możliwość odbioru paczki w miejscu, które on wskaże i w sposób, który on wskaże.
Inna zmiana, która wydarzy się na rynku w najbliższym czasie, dotyczy tego, kto będzie dostarczał przesyłkę.
Kto będzie ją dostarczał?
Rywalizacja Allegro z InPostem udowodniła, że rośnie znaczenie bycia właścicielem traffiku. Było to istotne przed covidem, ale pandemia trochę przystopowała ten trend - pierwsze skrzypce zaczęli grać wówczas operatorzy. Teraz znowu widzimy przesunięcie wahadła w stronę dużych właścicieli traffiku, jak np. marketplace’y.
To dlatego InPost tworzy teraz własny marketplace?
To działa w obu kierunkach: operatorzy logistyczni tworzą marketplace‘y, a właściciele marketplace‘ów stają się operatorami logistycznymi. Miało to miejsce w przypadku naszego Allegro, Amazona, chińskich marketplace‘ów...
I co na to Nova Post?
Zauważamy ten trend. W Polsce właściwym kierunkiem jest ścisła współpraca bezpośrednio z marketplace‘ami, poprzez obecnie dostępne narzędzia, czyli integracje z silnikami, na których są budowane sklepy internetowe, jak Shopify, Baselinker itd., żeby ułatwić małym biznesom sprzedającym na platformach traktowanie nas jako swojego operatora.
O ile Amazon czy Allegro mogą sobie pozwolić na budowanie swojego operatora, to sądzę, że 95 proc. spośród 75 tysięcy sklepów internetowych, które są w Polsce zarejestrowane, jeszcze długo nie będzie w stanie tego robić. Dotarcie do tych e-sklepów jest możliwe albo poprzez integrację z platformami, na których one pracują, albo poprzez współpracę bezpośrednią. Stawanie się "domowym operatorem" - tak właśnie widzę kierunek rozwoju, jeśli chodzi o współpracę z biznesem e-commerce‘owym.
W ekosystemie Grupy Nova macie już różne klocki, m.in. Nova Digital i Nova Pay. Własny marketplace, zwłaszcza gdyby udało się go rozbudować do rozmiarów choćby Rozetki, byłby dobrym uzupełnieniem?
W Nova Post Polska skupiamy się dzisiaj na innych zadaniach.
Czy to prawda, że Nova Post będzie współpracować z największym marketplace’em w Polsce, czyli Allegro? A jeśli tak, to jaki będzie zakres tej współpracy?
Chcemy być partnerem logistycznym i przewodnikiem w wejściu na rynek ukraiński dla różnych podmiotów - tych największych, jak i tych z sektora MŚP. Jesteśmy otwarci na każdą współpracę, która będzie oparta na modelu win-win. Prowadzimy rozmowy z różnymi potencjalnymi partnerami i klientami - czas pokaże, które z nich zakończą się wspólnym sukcesem.
Jak duży jest dziś biznes Nova Post w Polsce pod względem przychodów?
W 2025 r. zrobiliśmy prawie 65 mln zł obrotu, co było wzrostem w stosunku do roku wcześniejszego. Istotnym kamieniem milowym było symboliczne zakończenie etapu bycia na utrzymaniu firmy-matki. Pierwszy nasz rok w Polsce był rokiem "rozpoznania bojem" tego, co możemy; drugi był rokiem sporych inwestycji, a trzeci rok - rokiem break-even, przestawienia się na samofinansowanie. Ciągle planujemy duże inwestycje, ale jesteśmy już postrzegani w grupie jako firma, która finansuje swój rozwój. Szczególnie druga połowa ubiegłego roku była dla nas dobra wynikowo. To zasługa wszystkich pracowników, którzy byli w Nova Post jeszcze przede mną, bowiem ja dołączyłem do zespołu pod koniec ubiegłego roku, żeby "odebrać order" (śmiech).
Jaki będzie czwarty rok, czyli 2026?
Rok 2026 to nowe otwarcie dla Nova Post w Polsce. W poprzednich latach zweryfikowaliśmy, jak rozwiązania przeniesione z Ukrainy sprawdzają się w Polsce i teraz dostosowujemy je do lokalnego klienta. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać.
Jak definiuje pan swoją rolę w firmie?
Sam fakt zatrudnienia mnie w Nova Post to swego rodzaju eksperyment kulturowy. Do tej pory wszyscy menedżerowie w spółkach europejskich Nova Post byli z Ukrainy. Udziałowcy uznali, że warto połączyć doświadczenie przyniesione z Ukrainy ze znajomością lokalnego rynku, co umożliwi odniesienie sukcesu. Nova Post startowała w Polsce od zagospodarowania konkretnej niszy, ale w przyszłości ma się stać pełnoprawnym uczestnikiem rynku - a lokalny know-how pomoże w osiągnięciu tego celu.
W kontekście tego, co pan powiedział, moje pytanie wyda się nieco przewrotne, ale czy są jakieś rozwiązania z Ukrainy, których dotychczas w Polsce nie przetestowaliście, a chcielibyście je wdrożyć w bliskiej przyszłości?
Będziemy wdrażać różne bazowe usługi z Ukrainy, które dotychczas nie były niezbędne w Polsce, gdyż biznes tutaj skupiał się na przesyłkach od osób prywatnych do osób prywatnych. Nowe usługi muszą się u nas pojawić wraz z coraz większą koncentracją Nova Post w Polsce na klientach biznesowych i tym samym na obsłudze e-commerce‘u. Mam na myśli różne formy płatności, efektywne zwroty i wiele innych usług dedykowanych sklepom internetowym i osobom robiącym w nich zakupy. To wszystko już działa w Ukrainie, więc niektóre rozwiązania będzie można łatwo zaadaptować do rynku polskiego.
Mowa o rozwiązaniach bazowych. Co z tymi bardziej innowacyjnymi?
Od firm, które za naszym pośrednictwem chcą wejść na rynek ukraiński, słyszymy, że chcą korzystać z niektórych rozwiązań, jakie oferujemy w Ukrainie, np. przymierzalni w oddziałach pocztowych. W Polsce natomiast chcemy iść polskim czy europejskim rytmem, aczkolwiek ciekawie będzie obserwować w najbliższych latach, na ile firmy europejskie będą miały ochotę dostosować się do ukraińskiego doświadczenia zakupowego i czy będą radziły sobie lepiej od tych firm, które postawią na zunifikowanie rozwiązania na terenie całego kontynentu.
Przymierzalnie w oddziałach nie sprawdzą się w Polsce?
W Polsce zapewne w tę stronę nie pójdziemy, z racji tego, że nie jest to model kompatybilny z krajowym rynkiem e-commerce. Gdy klienci w Polsce zamawiają do domu lub do maszyny paczkowej kilka kompletów ciuchów, to jest większa szansa, że zostawią sobie parę rozmiarów danego ubrania - i w ogóle więcej ciuchów niż jeden. Ewentualny zwrot towaru wymaga wysiłku, np. pójścia do sklepu convenience czy automatu paczkowego. Klient zastanowi się kilka razy, zanim podejmie decyzję o zwrocie.
Natomiast przymierzalnię w placówce pocztowej porównałbym do zwykłego sklepu odzieżowego. Klient może zamówić do jednego miejsca 10 paczek ciuchów z różnych e-sklepów, nie płacąc za nie z góry. Gdy je przymierzy, może łatwo dokonać zwrotu na miejscu. To powoduje, że tych zwrotów jest zdecydowanie więcej. Polscy operatorzy e-commerce nie są na coś takiego gotowi. Sklepy internetowe obawiają się ryzyka drastycznego wzrostu zwrotów, pustych przebiegów i rosnących kosztów logistyki.
Co z innymi rozwiązaniami, jakie Nova Post ma w Ukrainie - takimi jak samoobsługowa placówka pocztowa czy egzoszkielety dla pracowników? Któraś z tych innowacji zawita do Polski?
To są nowinki, o których czytamy z równym zaciekawieniem, jak jak pan. (śmiech) Faktycznie Nova Post testuje wiele nietypowych rozwiązań w Ukrainie, natomiast nie nadszedł jeszcze czas na wdrażanie ich w Polsce.
Czy branża spożywcza jest na waszym radarze? Nie pytam o wysyłkę suchych produktów, lecz mam na myśli rozwiązania dedykowane segmentowi fresh.
Mamy w swojej ofercie usługi transportowe dla sklepów tradycyjnych, ale na ten moment nie skupiamy się na branży produktów świeżych.
Jesteście blisko ogłoszenia jakichś nowych partnerstw biznesowych w Polsce?
W tej chwili prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma dużymi podmiotami e-commerce z Polski, ale jeszcze nie mogę podać ich nazw. Co ciekawe, klienci ci mają diametralnie różne oczekiwania: jedni chcą się mocno wpisać w ukraińskie customer experience, a drudzy - absolutnie nie. Dotyczy to m.in. kwestii przymierzalni w oddziałach Nova Post w Ukrainie.
Jak będą wyglądały dostawy przyszłości? Czy paczki będą trafiać do klientów za pomocą dronów? A jeśli tak, to czy ukraińskie firmy - z oczywistych, choć smutnych przyczyn - będą grać pierwsze skrzypce?
Nie mamy w Polsce odpowiednich uregulowań prawnych tej kwestii. Wyobrażam sobie jak najbardziej przyszłość, w której paczki do klientów będą dostarczane dronem, ale raczej jest to przyszłość odległa. Zanim coś takiego się pojawi, spopularyzowany musi zostać transport przy pomocy dronów między miastami czy między magazynami, na duże odległości. Dopiero w drugim kroku przyjdzie czas na używanie dronów na ostatniej mili - bezpośrednio w mieście.
Nova Post testowała dostawy dronami w Ukrainie jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny. Teraz Ukraina jest czołowym innowatorem dronowym. Te doświadczenia zaprocentują po wojnie, zostaną z czasem zaadaptowane do polskiego rynku?
Po zakończeniu wojny w Ukrainie moglibyśmy odegrać jakąś rolę w tym obszarze. Możemy być konsultantem, który pomoże wprowadzić odpowiednie rozwiązania. Jeżeli tylko pojawi się chęć skorzystania z ukraińskiego doświadczenia i taka możliwość, to pewnie pojawimy się w pierwszym szeregu. Na razie nie ma tego jednak w planach. Staramy się trzymać rękę na pulsie, jeśli chodzi o zmiany prawne czy kwestie dostosowania rynku.
Jakie inne nowinki mogą zawitać do Polski? Jak zmieni się branża kurierska w najbliższych latach?
Wiele się będzie musiało zmienić, żeby się nie zmieniło nic. (śmiech) Zapewne zmieni się struktura właścicielska operatorów; zmieni się to, kto będzie narzucał rytm. Z perspektywy klienta - zwiększy się dostępność usług. Przesyłka będzie natomiast w dalszym ciągu szła za klientem. Dawniej byliśmy przyzwyczajeni, że to kurier do nas przychodzi. Później nauczyliśmy się odbierać przesyłkę w maszynie paczkowej. W następnym kroku nauczyliśmy się, że są jakieś inne punkty, (np. Żabka), w których można odbierać i nadawać przesyłkę. Co dalej? Spodziewam się, że będzie rosła liczba punktów odbioru paczek poza domem. Klienci przestaną się martwić, czy na mapie znajdą jakikolwiek punkt w pobliżu miejsca zamieszkania. Punkty odbioru będą otaczać wszystkich z każdej strony. Z kolei w przypadku dostaw bezpośrednio do domu, okna czasowe będą się zawężać. Skończy się wypatrywanie kuriera od 8 do 20, a o godzinie dostawy będzie można informować znacznie bardziej precyzyjnie. Klienci będą mogli wskazywać wąskie okienka lub konkretną porę, a dostawy kurierskie będziemy śledzić w aplikacji, jak w przypadku popularnych firm przewozowych.
To będą usługi standardowe czy premium?
Dziś faktycznie są one proponowane jako premium. “Za chwilę” zaoferujemy to w standardzie. Testujemy wąskie okna czasowe w Warszawie i zamierzamy wprowadzić tę usługę do innych miast. Nam też zależy na tym, by dostarczać przesyłki do ręki klienta, a to wymaga jego obecności na miejscu. Nie zostawiamy paczek za płotem ani na wycieraczce u sąsiada, podobnie jak nie zostawiamy awizo.
A jak zmieni się sam sposób i miejsce robienia zakupów? Klienci będą kupować bezpośrednio w ChacieGPT? I gdzie w tej układance będzie mogła namieszać Nova Post?
Trudno jest przewidzieć, jak to będzie wyglądało, ale modele AI i agenci z pewnością sporo zmienią. Zawsze jednak pozostaną na rynku sklepy tradycyjne, w których klienci chcą zobaczyć towar, dotknąć go, porozmawiać z doradcą przed podjęciem decyzji zakupowej. Wiele zależy też od rodzaju asortymentu i kwestii tego, jak pilna jest dostawa zakupów. Przykładowo, testowaliśmy w Ukrainie - i myśleliśmy o wdrożeniu tego w Polsce - model, w którym klient robi zakupy w sieciówce odzieżowej, zostawia siatkę z zakupami na ladzie i wskazuje, że chce te produkty np. za dwie godziny mieć w swoim domu. Sam tymczasem idzie na dalsze zakupy.
Czy zostanie to przetestowane w Polsce?
Myśleliśmy o tym, ale jeszcze to nie nastąpiło. Wyobrażam sobie jednak, że takie rozwiązanie może się sprawdzić w przypadku różnych kategorii produktów, nie tylko odzieży.
Na razie zaczynamy od reaktywacji usługi “same day delivery” z branżą DIY i retailerami odzieży.
Jaka będzie pozycja Nova Post na polskim rynku za 10 lat? Jaki stawiacie sobie cel?
Za 10 lat będziemy rozpoznawalni i będziemy mieli znaczący udział w polskim rynku KEP. Nova Post znajdzie się w gronie top 10 firm z tego sektora. Nie pokuszę się o prognozę, jak wysoko będziemy w tym rankingu, ale z pewnością będziemy graczem, z którym trzeba się liczyć.
Rozmawiał Paweł Jachowski


