19.06.2018/13:53

Bartosz Kwiatkowski, Fundacja Kibica: Sportbonus to szansa dla sieci handlowych [WYWIAD]

- Udział w programie Sportbonus zapewnia sieciom handlowym wzrost transakcyjności oraz dostarcza informacji o tendencjach zakupowych ważnej grupy klientów, jakimi są rodzice - mówi w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Bartosz Kwiatkowski, prezes Fundacji Kibica, organizatora projektu Sportbonus.

Czym jest Sportbonus?

Można powiedzieć, że Sportbonus to połączenie pasji i emocji sportowych z zaangażowaniem trenerów, rodziców i przedsiębiorców. To program o spełnianiu dziecięcych marzeń. Spełniają je rodzice, poprzez swoje codzienne zakupy np. w sklepach spożywczych, stacjach benzynowych lub kupując usługi. Przy każdym zakupie w jednym z naszych punktów partnerskich, część kwoty zakupu zasila konto wskazanej przez kupującego drużyny, która bierze udział w programie Sportbonus. To, jaki procent dany partner przekazuje konkretnej drużynie zależy już od umowy miedzy nami, czyli organizatorem i partnerem. Ta informacja jest jawna, każdy rodzic wie, jaki procent za każdego zakupu zasili konto klubu jego pociechy. Ten wskaźnik jest różny w zależności od branży. W przypadku HoReCa przekazywane kwoty sięgają nawet 25% wysokości transakcji, z kolei stacje benzynowe i sklepy spożywcze to ok. 2%. Pieniądze zbierane są zawsze na konkretny cel, który wyznacza trener danej grupy. Może być nim np. wyjazd na jakiś turniej lub zakup sprzętu. Odpowiadając jednym zdaniem na to pytanie – Sportbonus to program, który angażuje rodziców, lokalne społeczności i pozwala im poprzez codzienne zakupy realizować marzenia swoich dzieci.

Kogo udało się już namówić do współpracy i z jakim skutkiem?

W tej chwili program obejmuje 5,5 tys. drużyn z całej Polski, wspiera je już 140 tys. osób, głównie rodziców dzieci trenujących w tych drużynach. Naszymi ambasadorami jest ponad 40 znanych sportowców i trenerów, w tym Maciej Szczęsny, Apoloniusz Tajner czy Otylia Jędrzejczak.

Jeżeli chodzi o sklepy to mamy ok. 1100 partnerów internetowych. Od września startujemy także z programem w sklepach stacjonarnych. Mamy zarówno partnerów lokalnych, jak i ogólnokrajowych. W pozyskiwaniu tych pierwszych pomagają nam konkretne drużyny. Duże brandy, które już z nami współpracują to m.in. Tesco i BP. Cały czas szukamy firm chętnych do współpracy.
 
Kto może stać się takim partnerem szczególnie, jeżeli chodzi o przedstawicieli handlu?

Z chęcią powitamy każdego partnera, który zechce z nami współpracować. Rozmawiamy z kolejnymi dużymi partnerami z branży obuwniczej, paliwowej i spożywczej. Zależy nam na tym, aby nasi partnerzy z przekonaniem zaangażowali się w ten projekt. Partner musi „czuć” ten program i traktować go, jako swój. Uważam, że pomysł się broni, ponieważ związany jest z emocjami sportowymi, a te funkcjonują praktycznie przez cały czas. Ważne jest też zaangażowanie w komunikację.

Jakie korzyści mają z tego sieci handlowe?

To przede wszystkim wzrost transakcyjności, tworzymy grupę zakupową. Wiadomo, że jeżeli rodzic ma do wyboru zakupy w sieci handlowej, która może wesprzeć rozwój jego dziecka oraz innej, której w projekcie nie ma, większość oczywiście wybierze tę pierwszą. Dzięki temu wzrasta także koszyk zakupowy, ponieważ ci, którzy kupują w danym sklepie, będą wydawać więcej. Sieci dostają także narzędzie marketingowe. Mają swój panel w ramach systemu Sportbonus i mogą śledzić pewne tendencje zakupowe. Mogą sprawdzić, rodzice dzieci z jakich drużyn robią u nich zakupy i tym samym dostosować się do ich preferencji, a także wysyłać im wiadomości mailowe, SMS oraz powiadomienia w aplikacji. Uważam, że to ciekawe narzędzie do wykorzystania. Można to porównać do swego rodzaju programu lojalnościowego, którego małe, lokalne punkty nigdy nie byłyby w stanie stworzyć. Z kolei duże sieci „dostają” zaangażowanych klientów, w oparciu o emocje sportowe. Obecnie ciężko niektórym detalistom konkurować cenami, bo te są na bardzo zbliżonym poziomie. Coraz mniej jest rzeczy, którymi można przyciągnąć klienta do siebie. Jak prześledzimy walkę miedzy dwoma największymi sieciami spożywczymi, to zauważymy, że bitwa trwa na całego. A my dajemy możliwość, aby bez tej walki, z fajnymi, pozytywnymi emocjami, zachęcić klienta do odwiedzin danego sklepu. Klienta, który ma rodzinę, czyli to jest tym, na którym najbardziej zależy sieciom handlowym. Udział w programie Sportbonus to także reklama jego uczestników, wszyscy partnerzy są tam dokładnie opisani, można ich łatwo wyszukać.
 
Warto także podkreślić, że w przypadku naszego programu sklepy i sieci handlowe nie płacą za przystąpienie do niego. Pieniądze drużynie przekazywane są tylko wtedy, gdy dokonywane są transakcje. Jeżeli ich niema, sklepy nic nie tracą. Ryzyko leży po stronie fundacji i twórców programu Sportbonus. Niezwykle ważne jest i chciałbym to podkreślić, że sieć handlowa przystępująca do Sportbonus działa na tym sprzęcie, który już posiada. Nie potrzeba dodatkowej inwestycji w szkolenia i sprzęt. Działamy dokładnie tak jak do tej pory.

Rozumiem, że zyskiem konsumentów jest satysfakcja z pomocy swoim dzieciom

Nieprzypadkowo mówię, że ten program jest o drużynie. Pieniądze można zbierać także przy pomocy innych programów, jak np. Payback, ale samodzielne uzbieranie pewnej kwoty zajmuje sporo czasu. Tutaj osoby zbierają się w grupę i cel staje się wtedy łatwiej osiągalny. Rodzice czerpią też satysfakcję z tego, że spełniają pragnienie swoich pociech. Osobiście nie mam większej satysfakcji niż realizowanie marzeń mojego dziecka. To jest ktoś, kto zawsze stoi na pierwszym miejscu – czyli nasze dzieci. A my, jako fundacja realizujemy swoje cele statutowe. Samo dołączenie do programu dla tego grona osób również nie jest uciążliwe. Wystarczy zalogować się na stronie sportbonus.pl, podać swoje imię i adres mailowy lub numer telefonu i zarejestrować swoją kartę płatniczą. To wszystko. Można także ściągnąć naszą aplikację mobilną. Pozwala ona szybko odnaleźć sklepy stacjonarne zlokalizowane w pobliżu, które biorą udział w programie Sportbonus. Aplikacja jest też platformą komunikacji dla rodziców i trenerów. Mogą się tam wymieniać spostrzeżeniami i różnymi informacjami.

W programie mogą wziąć udział zespoły zarówno młodzieżowe, jak i seniorskie. Większość z nich to jednak juniorzy. Dlaczego program adresowany jest przede wszystkim do najmłodszych? 

Swego czasu w Płocku zrobiliśmy lokalną akcję Sportbonus Dzieciom. Brały w nim udział przedszkola, szkoły podstawowe i licea. Przedszkole, które miało100 podopiecznych potrafiło zaangażować do tego projektu 1800 osób. To pokazuje, że rodzice najmłodszych są najbardziej zaangażowani w sprawy swoich dzieci. Przez pewien czas byłem tym zaskoczony, ale później zdałem sobie sprawę, że młodzi rodzice to grupa, która jest bardzo aktywna. To też grupa, która robi najwięcej zakupów, dzięki czemu jest atrakcyjna dla sieci handlowej.

Jakie są wnioski, dotyczące dotychczasowej działalności?

Małe miejscowości to póki, co nie są miejsca, gdzie dokonuje się dużej sprzedaży internetowej. Tam jednak klienci częściej osobiście odwiedzają sklepy, stąd też chcemy być obecni nie tylko w kanale online, ale także w stacjonarnych placówkach.
 
Jak zamierzacie Państwo promować ten program?

Planujemy ogólnopolską akcję promocyjną, będziemy pojawiać się w mediach. Nie ukrywam, że chciałbym, aby nasz pomysł stał się czymś na kształt np. portali pyszne.pl czy booking.com. Jeśli chcesz zarezerwować hotel – myślisz booking.com. Chciałbym, aby w naszym przypadku funkcjonowało to na zasadzie – chcę wesprzeć najmłodszych i spełnić marzenie swojego dziecka – myślę Sportbonus. To ogromne wyzwanie, ale uważam, że program się broni.

Jakie kierunki rozwoju rysują się przed programem Sportbonus?

Rozpoczynamy współpracę z dziesięcioma gminami. Samorządy będą wspomagały nas w promocji programu Sportbonus. Gmina będzie łącznikiem między lokalnymi przedsiębiorcami, drużyną i rodzicami. To oni najlepiej znają lokalne środowisko i jest im łatwiej dotrzeć do pewnych osób. 
W przyszłości chcemy przenieść ten program także rynki europejskie. Planujemy uruchomić go w krajach Europy Zachodnich. Mamy już pewne pomysły, ale najpierw dobrą robotę chcemy wykonać w Polsce. Jeżeli się to uda zrobić tutaj, być może oddziały znanych sieci w innych krajach również będą chciały zaangażować się w ten projekt. To unikalna inicjatywa na skalę nie tylko polską, ale również europejską.
 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.