04.01.2018/06:59

Biedronka miesza w zupach – wywiad z Markiem Grubińskim, dyrektorem Fabryki Zup Jerónimo Martins Polska

Decyzja o inwestycji we własną linię do produkcji zup była i jest w pełni przemyślaną strategią firmy jako lidera rynku produktów świeżych. Patrząc dodatkowo na aktualne trendy rynkowe, cały polski rynek coraz dynamiczniej rozwija się w kierunku produktów „ready to eat” – mówi w wywiadzie dla portalu wiadomoscihandlowe.pl Marek Grubiński, dyrektor Fabryki Zup Jerónimo Martins Polska.

Co skłoniło Jeronimo Martins do zainwestowania w produkcję żywności?

Grupa Jeronimo Martins produkcją żywności zajmuje się już od dawna. W Portugalii spółka posiada aktualnie kilka własnych fabryk, w których powstają między innymi dania gotowe, w tym również świeże zupy. Nie oznacza to oczywiście, że stopniowo przestawiamy się z biznesu detalicznego na produkcję. Po prostu mamy aspiracje, aby być liderem kategorii „produkty świeże” w pełnym tego słowa znaczeniu. Uruchomienie zakładu produkującego artykuły spożywcze z kilkudniowym terminem ważności w Polsce było tylko kwestią czasu. Jednocześnie, własna fabryka zup to poważna inwestycja świadcząca o wadze, jaką Grupa przykłada do rynku polskiego.

Dlaczego właśnie zupy?

Niewiele narodów na świecie spożywa więcej zup od Polaków. W Europie jesteśmy pod tym względem pierwsi, za nami są Holendrzy. Z jednej strony zupy to nasza tradycja kulinarna, z drugiej zaś statystyczna gospodyni domowa przyrządza je z tego, co akurat ma w lodówce. Świeże, gotowe do spożycia po podgrzaniu zupy stanowią dla wszystkich wygodną alternatywę – możemy zjeść smaczne i zdrowe danie za bardzo rozsądną cenę bez konieczności spędzenia długiego czasu na gotowaniu. Świeżość, najwyższa jakość składników oraz wygoda są tym, czego obecnie poszukują konsumenci. Nasze zupy w pełni odpowiadają na te potrzeby.

Brytyjskie Tesco również eksperymentowało z produkcją żywności, jednak okazało się, iż fabryki spółki nie są tak efektywne jak zakłady producentów żywności. Jeronimo Martins nie ma podobnych obaw odnośnie swojego przedsięwzięcia w Polsce?

Jeden zakład produkcyjny to bardzo mała część wszystkich inwestycji spółki w Polsce. Jeżeli pomysł podbije polskie podniebienia, będziemy się oczywiście cieszyć z sukcesu, jeżeli nie –  wymyślimy coś innego. Tym niemniej decyzja o inwestycji we własną linię do produkcji zup była i jest w pełni przemyślaną strategią firmy jako lidera rynku produktów świeżych. Patrząc dodatkowo na aktualne trendy rynkowe, cały polski rynek coraz dynamiczniej rozwija się w kierunku produktów „ready to eat”.

Dlaczego detaliści w ogóle wchodzą w produkcję żywności? Czy nie lepiej postawić na specjalizację?

Powody mogą być różne. Może się za tym kryć chęć posiadania pełnej kontroli nad danym produktem, przede wszystkim jego jakością i bezpieczeństwem. Firmowy zakład na pewno sprawdza się wtedy, gdy producenci działający na rynku nie są w stanie w pełni spełnić wysokich wymogów jakościowych stawianych im przez dystrybutora.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • Zadowolona 26.01.2020

    Zupy są bardo dobre i smaczne, bez konserwantów i zbędnych szkodliwych dodatków - jak np. wszechobecny olej palmowy. Bardzo często kupuję krupnik, grochową czy ogórkową - są rewelacyjne, zarówno smakowo i cenowo. Polecam zakup.

  • zdegustowany 12.01.2018

    wczoraj kupiłem na próbę zupę gulaszową. warzywa twarde i niedogotowane. mięso trzeba było żuć .... więcej nie kupię ..... cena wysoka jak na zawartość ....

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.