06.11.2017/12:49

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak trudno... [wywiad z zarządem sieci Piotr i Paweł]

W Polsce trwa świetna koniunktura gospodarcza, zaś konsumenci są w doskonałych nastrojach, jednak krajowy sektor handlu detalicznego jest w nie najlepszych nastrojach. O przyczynach problemów rozmawiamy z Piotrem Wosiem, prezesem Piotra i Pawła i Maciejem Stoińskim, dyrektorem generalnym i wiceprezesem firmy.

Jak prezentują się obecne wyniki Piotra i Pawła?

Maciej Stoiński, dyrektor generalny i wiceprezes sieci Piotr i Paweł: Ten rok zamkniemy z blisko 7-proc. wzrostem sprzedaży. Jeśli chodzi o wynik EBITDA, tu od wielu lat utrzymujemy się na podobnym poziomie  Nasza sprzedaż LFL wynosi około 0 proc., ale wynika to m.in. z kanibalizacji sklepów. Zagęszczamy sieć, szczególnie w Warszawie, a to sprawia, że stali klienci przenoszą się do nowych placówek. Obserwujemy to m.in. po ruchu kart lojalnościowych. Generalnie nie różnimy się pod tym względem niczym od innych, intensywnie rozwijających się, sieci.

Piotr Woś, prezes zarządu sieci Piotr i Paweł: Bardzo ważne w naszej strategii rozwoju opartej na dużych miastach jest przekroczenie progu znajomości u klientów. To pokazują wyniki naszych sklepów w Trójmieście czy Warszawie. Otwarcie kolejnych punktów zwiększa świadomość klientów. Jednak to odpowiednia masa krytyczna znacząco zwiększa nasze wyniki. Przykładem jest Kraków, gdzie dopiero rośniemy w siłę. Mam nadzieję, że otwarcie w Serenadzie będzie dla nas kamieniem milowym.

Maciej Stoiński: Ważną informacją dla nas jest stały wzrost sprzedaży. Piotr i Paweł wypada dobrze na tle innych sieci – rośniemy dwukrotnie szybciej niż segment supermarketów (bez dyskontów). Nasza sprzedaż wzrasta również dynamiczniej niż  wartość przeciętnego koszyka spożywczego w Polsce.

Wiele sieci chwali się wzrostem sprzedaży, obrotów…

Maciej Stoiński: Jeśli chodzi o twarde dane… My opieramy się na oficjalnych zestawieniach Nielsena, prezentujących koszyk sprzedaży, w którym i tak nie ma uwzględnionych takich kategorii, jak mięso czy owoce – czyli segmenty, w których jesteśmy silni. Piotr i Paweł ma około 1 proc. całego rynku w Polsce. Nie chcemy być liderem, ale chcemy być silni w dużych miastach.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak trudno?

Maciej Stoiński: Wszystko przez to, że nastąpiło kilka upadłości w naszej branży. Nie wiadomo, czy sieci będą się rozwijały, kto wytrzyma, a kto nie, w jakie kondycji są firmy… Poza tym na rynku pojawił się czwarty gracz – poza sieciami, dostawcami i klientami pojawiły się firmy ubezpieczeniowe.

… które obniżyły rating dla sektora detalicznego w Polsce …

Maciej Stoiński: Firma ubezpieczeniowa nie jest od rozdawania pieniędzy. Jeśli ma dużą szkodowość w branży, to zaczyna się jej przyglądać. Pamiętajmy, że firmy zarabiają na zbieraniu składek, a nie na wypłacaniu odszkodowań, Niestety, trudny rynek doprowadził do wielu upadłości. Tylko w tym roku w branży było kilkadziesiąt przykładów – głównie małych firm.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

  • Były Pracownik 14.06.2018

    Były Pracownik

  • PS 09.03.2018

    Klienci używający kart lojalnościowych nie dostarczają tej sieci żadnego zysku z zakupów: 5% rabatu pow, 150 zł zakupu brutto to wręcz dopłacanie do klienta.

  • Joanna 21.01.2018

    Przedstawiciel handlowy z badylarzem :-) :-) :-) :-) nie wiedzą o czym opowiadają .....

  • kierownik 07.01.2018

    Niektóre hurtownie już za gotówkę towaru nie chcą dawać, bo takie zaległości... .

  • Pracownica 03.01.2018

    Co za bzdury!!!!!Akurat pracuje w Pip i przeprowadzka magazynów to tylko wymówka!Towar cały czas nie wjeżdża!Przy zamawianych 500 pozycji wjeżdża może że 100.A ciekawe co panowie powiedzą na swoje długi???Dlaczego inne firmy was zablokowały i również swojego towaru nie przywożą?Bo im nie płacicie!A szukanie inwestorów to niby w jakim celu???Bajki panowie opowiadają!

  • Analityk 24.11.2017

    "Ten rok zamkniemy z blisko 7-proc. wzrostem sprzedaży. Jeśli chodzi o wynik EBITDA, tu od wielu lat utrzymujemy się na podobnym poziomie Nasza sprzedaż LFL wynosi około 0 proc., ale wynika to m.in. z kanibalizacji sklepów. " W zeszłym roku 02.11.2016 mówili: "Podtrzymujemy nasze prognozy – zakładamy wzrost dynamiki obrotów na poziomie 7 proc. w 2016 roku " a skończyli na wzroście 5.2%. To ile musieli stracić w XI i XII 2016, że tak się pomylili??? W roku 2017 inflacja żywności jest na poziomie +3& i wyżej a oni się chwalą LFL 0%. Jeśli tak się mylą jak w roku 2016 to są na ładnym dużym minusie.

  • Bakbar 09.11.2017

    PiP ma w swoim otoczeniu NAJWIĘCEJ placówek konkurencji, a ta stosuje strategie predatory pricing (JMD+Lidl+Kaufland) i dumping = wypędza im Klienta ze sklepów. Niestety za obrotami m.in. JMD jak muchy do przysłowiowego gówna idą Dyr sprzedaży QŃcernów (rozbieżności w warunkach zakupu top QŃcernów sięgają 20% i skłamałbym jakbym tego nie widział), w PiP nadal pozostaje Klient, który oczekuje wyboru i ten będzie lojalny bo PiP nadal ma lekko z 15 k SKU i frykasy ALE te fryjasy lądują na akcjach tygodniowych w JMD w cenach -50% a później są przeceniane o kolejne 25%... i znowu przesunięcie Klienta w kierunku ceny…ten sam klient który jest w stanie zapłacić za wybór ale oczekuje świeżości tzn. świeżego warzywniaka+mięsnego, a do tego potrzebna jest odpowiednia rotacja, a to gwarantuje również Klient z niskim lub średnim koszykiem. upartość z jaką niektóre koncerny wpychają Klientów w ręce JMD i ilość narzędzi jakie im do tego dostarczaja (warunki+marki+in-outy) jest wręcz żenujaca

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.