REKLAMAMLEKOVITA - Święta Śmietanka - Baner Główny (14-19.12.2019)
Nie kryje, że najwięcej radości w dobiegającej końca karierze zawodowej dał mu polski detal. Dzięki inwestycjom prowadzonym nad Wisłą dorobił się gigantycznego majątku i został najbogatszym Portugalczykiem. W listopadzie Alexandre Soares dos Santos odszedł na emeryturę.
REKLAMA

Zarówno w pracy, jak i prywatnie, Alexandre Soares dos Santos jest niezwykle punktualny i skrupulatny. Posiada spore doświadczenie, którym dalej chce się dzielić. Twórca potęgi Biedronki, choć lubi rozmawiać z mediami, ma też do nich dystans. Tylko raz w swoim ponad 79­‑letnim życiu zaprosił do domu dziennikarza. Lubi potyczki słowne i nie boi się prezentować własnych opinii, nawet jeśli nie są one korzystne dla sprawujących władzę. W lutym 2011 roku nazwał ówczesnego premiera Portugalii Jose Socratesa „nieuczciwym spryciarzem” i zarzucił mu fałszerstwa. Przestrzegał też, że sytuacja kraju jest dramatyczna i Portugalia lada dzień stanie nad finansową przepaścią. Cztery miesiące później czarny scenariusz się spełnił, a Lizbona wystąpiła do instytucji międzynarodowych z prośbą o pożyczkę.

Niemiecka szkoła, brazylijska praktyka

Alexandre Soares dos Santos niemal od zawsze miał nosa do biznesu. Jak przyznał w jednym z wywiadów, intuicję handlową odziedziczył po swych przodkach: dziadku i ojcu. Ten pierwszy – Francisco Manuel Soares dos Santos – nabył w 1921 roku sklep uruchomiony w XVIII wieku na lizbońskiej Starówce przez hiszpańskiego kupca Jeronimo Martinsa. Placówka przez kilka dekad zaopatrywała działające w Portugalii ambasady i królewski dwór. Z biegiem czasu firma Santosów powiększyła się o kilkadziesiąt nowych sklepów, stając się czołowym detalistą na zachodnim krańcu Europy.

Soares dos Santos, zanim trafił do dużego biz­nesu, jako 21­‑letni chłopak wyjechał do powojennych Niemiec. Pracował tam w fabryce i handlował żywnością. – Doświadczenie to dało mi cenną wiedzę o warunkach, w jakich pracują szeregowi robotnicy. Przez sześć pierwszych tygodni miałem nocną zmianę. Później jako handlowiec wstawałem o piątej rano, by położyć się spać o jedenastej w nocy. Prywatne życie nie istniało. Musiałem sprzedać tonę margaryny dziennie – wspomina portugalski biznesmen.

Wyjazd do Niemiec służył nie tylko kształceniu, ale również uniezależnianiu się od ojca, trzymającego „krótko” rodzinną spółkę. Alexandre nie potrafił znaleźć z nim wspólnego języka. Po przerwaniu studiów prawniczych nastąpił między nimi trzyletni rozbrat. Po powrocie z Niemiec młody Santos rozpoczął co prawda pracę w rodzinnej spółce Jeronimo Martins, nie zagrzał tam jednak długo miejsca. W 1964 roku wyjechał do Brazylii, gdzie pełnił funkcję dyrektora marketingu w przedstawicielstwie Unilevera. To tam dotarła do niego wiadomość o śmierci ojca. Wrócił do kraju i zaczął zarządzać Jeronimo Martins.

Kierunek Polska

Soares dos Santos nie przypuszczał, że zmiany polityczne zapoczątkowane w Polsce pod koniec lat 80. pomogą mu kiedyś zarobić duże pieniądze i zawiodą na szczyt finansowej elity swojego kraju. Jak sam przyznaje, wiedział już wtedy, że otwierające się po upadku komunizmu rynki Europy Środkowo­‑Wschodniej są doskonałym miejscem do inwestowania. Po raz pierwszy pojawił się w „demoludach” w 1991 roku. W drodze powrotnej z Węgier i Czechosłowacji zatrzymał się w Polsce. – Kraj ten wydał mi się bardzo gościnny. Było tam coś bliskiego cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Dodatkową zaletę stanowił 38­‑milionowy rynek, praktycznie pozbawiony konkurencji – wspomina długoletni szef Jeronimo Martins.

Zanim marzenia o inwestowaniu nad Wisłą stały się faktem upłynęło jednak trochę czasu. W pierwszej wysłanej tu przez Santosa grupie menadżerów, w skład której wchodzili również jego synowie, było zaledwie kilka osób mówiących po polsku. Sam prezes, pomimo dobrych chęci, nigdy nie opanował tego języka. – Próbowałem się go uczyć. Niestety, bezskutecznie. Szkoda, bo chciałbym móc porozmawiać ze zwykłym pracownikiem Biedronki bez konieczności angażowania tłumacza – mówi Soares dos Santos.

Portugalski biznesmen postawił na kilkuetapowe inwestowanie w Polsce. Najpierw, pod koniec 1994 roku, zapadła decyzja o zakupie Eurocashu. Sieć hurtowni nabyta od Mariusza Świtalskiego była dobrym przyczółkiem w polskim handlu i Soares dos Santos powierzył ówczesnemu właścicielowi Elektromisu kolejną misję – tym razem chodziło o stworzenie sieci dyskontów, które w przyszłości zostałyby przejęte przez portugalskiego detalistę. – W pierwszych latach obecności w Polsce słabo czuliśmy jeszcze rynkowe realia. Postanowiliśmy stopniowo wchodzić do detalu przy pomocy Świtalskiego. Elektromis otwierał dla nas sklepy dyskontowe w miejscach, które mu wskazaliśmy. Umowa przewidywała, że to właśnie my, poprzez hurtownie Eurocash, będziemy mieć wyłączność na zaopatrywanie konkretnych Biedronek – wyjaśnia Santos.

Jak zostać miliarderem

Historia sukcesu rodziny Soares dos Santos w polskim handlu nie jest opowieścią o biznesie prowadzonym „od nędzy do pieniędzy”. Zanim Portugalczycy zdecydowali się na ekspansję nad Wisłą, mieli już mocno ugruntowaną pozycję na rodzimym rynku i know­‑how, który pomógł im rozwijać przejętą w 1997 roku sieć 300 Biedronek. Pomimo dużych możliwości finansowych, właściciele grupy JM nie zaliczali się jednak do czołówki rodzimych biznesmenów. W Polsce tymczasem musieli ponosić duże koszty, w związku z rozwojem sieci dyskontów. Początki nie były łatwe. Inwestorów z południa Europy przerażał stan naszych dróg, jakość bazy hotelowej i zimna aura. Do nowych warunków – w tym do polskiej kuchni – przyzwyczajali się stopniowo. Przez kilka pierwszych lat w podróż do Polski zabierali duże puszki z oliwą z oliwek. Systematycznie też uczyli się polskiego i rekrutowali najzdolniejszych na rynku menadżerów. Pomimo stopniowego poszerzania terenów ekspansji, na zwrot zainwestowanych środków władze JM musiały jednak długo czekać. Dopiero w 2010 roku, po szesnastu latach od wydania nad Wisłą pierwszych pieniędzy, kwotę 1 mld euro udało się w pełni odzyskać. Jak wyjaśnia Soares dos Santos, ważniejsze od szybkiego wycofania zainwestowanych środków było zapewnienie sobie pozycji lidera polskiego detalu.

Równie korzystnie czas płynął dla majątku Alexandre Soaresa dos Santosa. Za sprawą inwestycji w handlu detalicznym w Polsce prezes grupy JM stał się w ub.r. najbogatszym człowiekiem w Portugalii. W 2004 roku jego majątek opiewał na 330 mln euro, by już po ośmiu latach powiększyć się do 2,07 mld euro. Biznesmen nie ukrywa, że tak szybkie zbicie fortuny możliwe było właśnie dzięki inwestowaniu w Polsce. – W trakcie blisko 60­‑letniej kariery zawodowej miałem wiele szczęśliwych momentów. Dobrnąłem do jej końca beż żadnej frustracji. Dziś mogę powiedzieć, że najwięcej radości przysporzyła mi Polska – wyznał przed odejściem na emeryturę.

Druga ojczyzna

We wrześniu br. Soares dos Santos podjął decyzję o przejściu na emeryturę, co uzasadnił zaawansowanym wiekiem i kondycją fizyczną. Biznesmen, który w przeszłości dwukrotnie zwycięsko wychodził z walki z nowotworem, zamierza na emeryturze poświęcić się pracy społecznej i więcej czasu spędzać z liczną rodziną – ma siedmioro dzieci i osiemnaścioro wnucząt. – Chciałbym, żeby moje wnuki poznały prawdziwe życie. Niemal wszyscy byli już w Polsce. Historia waszego kraju stanowi doskonały przykład tego, jak można podnieść się z poważnych trudności – powiedział prasie Soares dos Santos.

W przeszłości twórca potęgi Biedronki wielokrotnie podkreślał, że Polska jest jego drugą ojczyzną i to właśnie nad Wisłą, a nie w Portugalii, czuje się jak u siebie, robiąc interesy, których „nie krępują urzędnicy”.

Marcin Zatyka 

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 39

  • 26
    BARDZO PRZYDATNY
  • 2
    PRZYDATNY
  • 6
    OBOJĘTNY
  • 5
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (6)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~pol 6 28 dni temu

    a gdzie jest biznes polakow ! miliony polakow na robotach za pare groszy dla kapitalizmu obcokrajowym w kraju wszystko jest pod butem kapitalizmu obcokrajowym a polak wodka i stary okazyjny samochod i pare groszy dla rencistow , podobno polacy wygrali wojny ale jakie

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~fff 5 ponad rok temu

    ne krepuja urzednicy?fantasta:)

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~nico_b 4 ponad rok temuocena: 100% 

    Zrobił z nas frajerów, pracujemy dla obcego.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~cok 3 ponad rok temuocena: 100% 

    Biedronka w dół

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Kasjer 2 ponad rok temuocena: 100% 

    W biedronce dzieje się coraz gorzej, ludzie się zwalniają nowych nie ma. Praca ponad siły

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~żan 1 ponad rok temuocena: 50% 

    Info nie aktualne! Jest rok 2015.10.31. Biedronka zmieniła właściciela tylko nie wiem kto jest obecnym?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony