Kiedy promocje stają się zbyt częste i przewidywalne, przestają być narzędziem budwowania przewagi konkurencyjnej, uważa Michał Zimińki, senior director w Simon-Kucher (fot. materiały prasowe)
Dane UCE Research wskazują na 13-procentowy wzrost liczby akcji rabatowych rok do roku (2025 vs. 2024). W obliczu zalewu ofert pojawia się pytanie, czy polski konsument nie jest już „przebodźcowany”. Michał Zimiński, senior director w Simon-Kucher, wskazuje, że choć promocje wciąż budują ruch, ich nadmiar staje się niebezpieczny.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak konsumenci w Polsce podchodzą do promocji?
- Dlaczego skuteczność promocji spada?
- Czy cena jest podstawowym kryterium zakupowym?
- Dlaczego nadmiar akcji rabatowych jest szkodliwy dla sieci handlowych?
- Co jest warunkiem efektywnej strategii promocyjnej?
- Kim jest klient transakcyjny?
Pułapka nadmiernych rabatów. Dlaczego skuteczność promocji spada?
Wzrost intensywności działań promocyjnych stawia przed sieciami handlowymi nowe wyzwania. W ocenie eksperta, ryzyko, że klienci przestaną reagować na obniżki, jest realne, ale nie przybrało ono formy całkowitej odporności – obecnie mamy raczej do czynienia z „erozją” ich skuteczności.
– Kiedy promocje stają się zbyt częste i przewidywalne, przestają być narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej, a zaczynają obniżać rentowność danej kategorii – wyjaśnia Michał Zimiński, senior director w Simon-Kucher w komentarzu udzielonym portalowi wiadomoscihandlowe.pl.
Z perspektywy sieci handlowych większym zagrożeniem od braku reakcji na obniżki jest sytuacja, w której klient nauczy się kupować wyłącznie w promocji. – Wtedy cena regularna przestaje być wiarygodnym punktem odniesienia. Rośnie skłonność do czekania na okazję, robienia zapasów i porównywania ofert między detalistami, a część promocji nie generuje już inkrementalnego popytu, tylko przesuwa sprzedaż w czasie albo między kanałami – argumentuje Zimiński.
