11.05.2020/14:05

Pandemia wywróciła strategie promocyjne w handlu. Sieci ograniczyły promocje in-outowe

Sytuacja w łańcuchach dostaw w handlu detalicznym jest silnie zróżnicowana względem danego sektora oraz grup produktów. Duże sieci spożywcze opierają się w zdecydowanej większości o dostawy krajowe – na razie nie ma z nimi dużego problemu. Jednak w ich wypadku pandemia mocno zmieniła strategie marketingowe.  - Oczywiście, w ofercie sklepów są produkty deficytowe, o których dużo się mówi i słyszy, jak środki higieniczne i dezynfekujące – wskazuje Marlena Kryściak-Sitkowska, partner w firmie OptiBuy.

- W przypadku elektroniki, wyraźnie widać zmniejszoną podaż produktów wynikającą z braku dostępności podzespołów elektronicznych, wytwarzanych głównie w Chinach. Pojawiają się informacje, że gospodarka chińska powoli rusza, jednak sytuacja jest wciąż na tyle dynamiczna – po stronie krajów UE czy naszego rządu i nowych obostrzeń, że dostępność produktów cyfrowych spadła. Ze sklepów zniknęły laptopy, kamery, słuchawki czy mikrofony. Nieprzypadkowo, deficytowe produkty to jednocześnie podstawowe narzędzia do pracy zdalnej czy nauki w domu. Zapotrzebowanie jest duże, a niestety produkcja jest wciąż ograniczona - tłumaczy Marlena Kryściak-Sitkowska.

Jak wskazuje przedstawicielka firmy OptiBuy, to co na pewno łączy wszystkie grupy produktów konsumenckich, to zmiany w strategiach marketingowych i działaniach promocyjnych. - W związku z epidemią, właściwie wszystkie przygotowane strategie zostały zmodyfikowane lub stworzone na nowo – względem zaistniałych warunków. Wszystkie promocje świąteczne również wróciły do etapu planowania. Wynika to ze wzrostu popytu na produkty podstawowe, te których ludzie naprawdę potrzebują. „Zachcianki” zostały zepchnięte na koniec listy zakupów. Dodatkowo, mniejsza liczba kupujących w sklepach, zmusiła sieci do ograniczenia liczby promocji, szczególnie na produkty z tzw. „wystawek” (in-out, POS) – wyjaśnia Marlena Kryściak-Sitkowska.

I dodaje: - Drugim wspólnym mianownikiem jest zdecydowanie przejście większości podmiotów na e-commerce. Nawet branża FMCG czy farmacja, które do tej pory umiarkowanie działały w sieci, otwierają swoje sklepy internetowe w ekspresowym tempie, promują je i szukają pracowników oraz firm logistycznych do ich obsługi. Niemniej, czas oczekiwania na dostawę to z reguły nawet 2-3 tygodnie (w sklepach spożywczych). 

- W związku z tym, do Internetu przeniesiona została większość promocji – darmowe dostawy, bardzo korzystne zniżki. Sklepy i sieci szukają sposobów na generowanie, niezbędnej do przetrwania sprzedaży – podsumowuje partner w firmie OptiBuy.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.