W Warszawie znajdują się obiekty stanowiące 33 proc. portfela Grupy, reprezentujące 48 proc. jego całkowitej wartości rynkowej i generujące w Grupie 16 proc. dochodu netto z naj...
Atrium: Nasze nieruchomości w Polsce są już warte prawie 2 mld euro
GUS niedawno informował o wzroście sprzedaży detalicznej w I kwartale 2026 r. Jednak Dawid Muskus z Vollmart wskazuje, że branża FMCG ma powody do niepokoju. Czy to oznacza, że największemu rynkowi gracze zakończą wojnę cenową, albo chociaż zdecydują się na rozejm?
Optymizm GUS o sprzedaży detalicznej kontra twarde realia rynku FMCG
Główny Urząd Statystyczny podał niedawno dane dotyczące sprzedaży detalicznej za I kwartał 2026 roku. Według raportu, sprzedaż w ujęciu rocznym wzrosła o 4,8 proc., natomiast w samym marcu była wyższa aż o 8,7 procent. Znaczna część specjalistów rynkowych bardzo pozytywnie ocenia te ogólne wskaźniki, opierając się na szerokim obrazie gospodarki.
Jednak – jak wskazuje Dawid Muskus, dyrektor sprzedaży i marketingu w sieci Vollmart – sytuacja w sektorze spożywczym nie wygląda tak kolorowo. Dane GUS wskazują, że kategoria żywności, napojów i wyrobów tytoniowych urosła o 1,5 proc. w I kwartale oraz 4,3 proc. w marcu 2026.
Wielu ekspertów wskazuje, że dane są wyższe od oczekiwań, jednak dogłębna analiza segmentu spożywczego skłania do zadawania trudnych pytań.
– Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? – pyta retorycznie Dawid Muskus.
Ekspert zwraca uwagę, że kluczowy wpływ na marcowe statystyki miało przesunięcie świąt wielkanocnych w kalendarzu. W tym roku Wielkanoc przypadła na samym początku kwietnia, w odróżnieniu od końca kwietnia w roku poprzednim.
Słaby efekt Wielkanocy w koszykach zakupowych
Dawid Muskus uważa, że taki układ kalendarza powinien naturalnie wywołać potężny impuls zakupowy w marcu i znacząco podbić sprzedaż rok do roku. Podobny układ kalendarza świąt miał miejsce w latach 2014 i 2015.
Rok 2025 upłynął w ZPC Otmuchów pod znakiem imponującej ekspansji sprzedażowej. Choć spółka niemal podwoiła swój zysk netto i znacząco zwiększyła skalę działania, musiała zmierzyć się z „gorzką pigułką” w postaci rosnących kosztów, które nadwyrężyły marże brutto. Strategia ucieczki do przodu – poprzez nowe produkty i eksport – przyniosła jednak wymierne efekty.


