Platformy Social.Estate przeprowadziła swoją pierwszą kampanię grupowego inwestowania w nieruchomości, jaką był projekt Grupy Mzuri, która zbuduje portfel mieszkań na wynajem i ...
Biedronka zawiera umowy najmu nieruchomości nawet na 15 lat
Poczta Polska podsumowuje 2025 rok. Jej wyniki finansowe wskazują, że rok zamknęła zyskiem netto na poziomie 680 mln zł. Państwowy operator znacząco ograniczył stratę ze sprzedaży. Jednocześnie znacznie ograniczył zatrudnienie – o blisko 8,5 tys. etatów. Gigant obecnie inwestuje w IT, punkty OOH oraz automaty paczkowe. – Poczta Polska obrała właściwy kierunek zmian i stworzyła podwaliny pod dalszy rozwój – komentuje Sławomir Żurawski.
Poprawa rentowności Poczty Polskiej po części dzięki państwowym dotacjom
Poczta Polska opublikowała najnowsze wyniki finansowe, które wskazują na poprawę efektywności operacyjnej w 2025 roku. Gigant rynku kurierkiego i pocztowego osiągnął przychody ze sprzedaży w wysokości 6,86 mld zł, co oznacza skromny wzrost o 1 proc. rok do roku. Natomiast na poziomie całej Grupy Kapitałowej przychody wyniosły 7,66 mld zł.
Warto jednak zauważyć, że strata na sprzedaży samej Poczty Polskiej została ograniczona do 612 mln zł, co stanowi poprawę o 189 mln zł względem poprzedniego roku.
Z kolei wynik netto państwowego operatora ukształtował się na poziomie 469 mln zł na plusie, podczas gdy w 2024 roku spółka notowała 213 mln zł straty. Dodatni wynik jest jednak w dużej mierze efektem otrzymania dwóch strategicznych dotacji z budżetu państwa z tytułu świadczenia usług powszechnych za lata 2023 i 2024.
Zastrzyk kapitału pozwolił na niezbędną stabilizację płynności finansowej oraz zabezpieczenie kluczowych procesów inwestycyjnych. Na poziomie skonsolidowanym wynik netto całej Grupy osiągnął 680 mln zł, do czego bardzo istotnie przyczynił się Bank Pocztowy, generując samodzielnie 206 mln zł zysku.
Sławomir Żurawski: Poczta Polska stworzyła podwaliny pod dalszy rozwój
– Dobre wyniki za 2025 rok potwierdzają, że Poczta Polska obrała właściwy kierunek zmian i stworzyła podwaliny pod dalszy rozwój – komentuje Sławomir Żurawski, pełniący obowiązki prezesa zarządu Poczty Polskiej.
Rynek e-grocery w Polsce rośnie nawet o 40–60 proc. rocznie, ale wciąż stanowi niewielką część handlu. Eksperci wskazują, że o jego przyszłości zdecydują logistyka oraz jakość produktów i obsługi. Branża uważa, że zyskają klientów rozczarowanych dyskontami. – Doświadczenia zakupowe klientów z dyskontów są dramatyczne. Dlatego zakupy online będą się rozwijać – uważa Michał Krowiński.
Dynamiczne wzrosty e-grocery, ale wciąż niski udział w rynku
Podczas debaty o branży e-grocery na Retail Trends 2026, którą prowadził Karol Tokarczyk z Polityki Insight, eksperci zgodnie podkreślali, że segment e-grocery znajduje się w fazie intensywnego rozwoju.
– Rośniemy o 40–50 proc. rok do roku. To nie jest tak, że wracamy do gry o klienta, bo cały czas się dynamicznie rozwijamy – wskazał Michał Krowiński, współzałożyciel Lisek.App.
Jednocześnie skala rynku pozostaje ograniczona. – Wzrosty są ogromne – po 40, 50 czy nawet 60 proc. – ale warto pamiętać, że cały segment to niespełna 2 proc. rynku – zaznacza Daniel Nicota, Head of Commercial w Mamyito.pl.
Z kolei Łukasz Turczyński, Senior General Manager w Bolt Food zwrócił uwagę, że rynek coraz wyraźniej się segmentuje, co będzie wpływać na dalszy rozwój modeli biznesowych.
– W ostatnim czasie następuje stabilizacja rynku, a konkurencja coraz bardziej koncentruje się na optymalizacji kosztów – zauważył Grzegorz Bielecki, Chief Operating Officer i członek zarządu w Frisco.
Doświadczenie klienta i Millenialsi pomogą w rozwoju e-grocery
Uczestnicy debaty podczas Retail Trends 2026 wskazują, że jednym z głównych motorów wzrostu e-grocery jest wygoda zakupów online.
– Doświadczenie klienta z sieci dyskontów jest dramatyczne. Najpierw musi stanąć do kolejki do parkomatu, później czeka go slalom między paletami i następna kolejka, tym razem do kasy samoobsługowej, która zazwyczaj też ma jeszcze problemy. Właśnie dlatego powstały zakupy online. Możliwość zamówienia wszystkich potrzebnych produktów z domu z dostawą w ciągu 15-20 minut będzie przekonywać coraz więcej osób – uważa Michał Krowiński.

