Platformy Social.Estate przeprowadziła swoją pierwszą kampanię grupowego inwestowania w nieruchomości, jaką był projekt Grupy Mzuri, która zbuduje portfel mieszkań na wynajem i ...
Biedronka zawiera umowy najmu nieruchomości nawet na 15 lat
Dino Polska regularnie raportuje o dynamicznym wzroście liczby placówek i rekordowych przychodach. Na sukcesach sieci cieniem kładą się jednak olbrzymie napięcia na linii pracownicy-pracodawca. Światło na to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami centrów dystrybucyjnych Dino, rzuca relacja 33-letniego Andrzeja, pracownika magazynu Dino.
Pracownik magazynu Dino zdecydował się opisać rzeczywistość, bo jak twierdzi "nie jest niewolnikiem", a granice jego wytrzymałości zostały przekroczone.
Wydajność ponad wszystko? 20 ton na pracownika
Z relacji sygnalisty, zamieszczonej w "Fakcie" wynika, że praca w magazynach Dino opiera się na morderczym systemie akordowym, który nie bierze pod uwagę fizjologicznych potrzeb człowieka.
Aby wyrobić narzucone normy, pracownicy mają przenosić dziennie około 20 ton towaru. Każda czynność niebędąca skanowaniem (nawet wyjście do toalety czy krótka rozmowa) jest traktowana jako przestój w pracy, co realnie obniża wypracowaną dniówkę.
Eksperci wskazują, że w branży mody dochodzi do zmiany modelu biznesowego. Wielkie marki, takie jak H&M i Bershka ograniczają asortyment w wybranych kategoriach. Branża skupia się na kluczowej działalności. Czy to oznacza, że monobrandy zyskają na znaczeniu na rynku?
Zmiana strategii gigantów: Dlaczego H&M i Bershka ograniczają asortyment?
Raport „The State of Fashion 2026” pokazuje, że tak doskonale znane marki ze świata mody jak chociażby Bershka czy H&M zmieniają swoje strategie asortymentowe. Bershka w Wielkiej Brytanii w latach 2023-2025 zmniejszyła udział SKU w najtańszym przedziale cenowym (poniżej 25 funtów) aż o 15 proc. Natomiast H&M w ostatnim czasie ograniczył ofertę toreb w tym segmencie aż o 25 proc.. Jednocześnie giganci mody skupiają się na swojej głównej ofercie.
Zdaniem Katarzyny Lamik, współzałożycielki Paterns, ten trend będzie się pogłębiać, ponieważ marki zyskują na tym podwójnie. Po pierwsze, znacznie obniżają koszty operacyjne, a po drugie, wzmacniają relację z klientem. Takie działanie poprawia także kontrolę jakości, usprawnia produkcję i pomaga dokładniej przewidywać popyt.
Jednocześnie ograniczenie oferty prowadzi do uproszczenia procesu decyzyjnego po stronie kupujących. A to prowadzi do zwiększenia wolumenu zakupów.

