Platformy Social.Estate przeprowadziła swoją pierwszą kampanię grupowego inwestowania w nieruchomości, jaką był projekt Grupy Mzuri, która zbuduje portfel mieszkań na wynajem i ...
Biedronka zawiera umowy najmu nieruchomości nawet na 15 lat
Obecnie około trzy czwarte rynku papierowych wyrobów higienicznych w Polsce należy do marek własnych – przyznaje w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Paweł Bajorek. Nowy prezes Velvet Care zastrzega, że jego firma nie zamierza walczyć z tym trendem, wręcz przeciwnie – będzie go wykorzystywać. Jednocześnie Paweł Bajorek zapowiada walkę o zwiększenie sprzedaży wyrobów marki Velvet. Mówi też o tym, z jakimi segmentami, kanałami i sieciami jego firma wiąże największe nadzieje na wzrosty.
Priorytetem firmy Velvet Care na ten rok jest podbój rynku niemieckiego. Czy ma on swoją specyfikę i czym różni się od polskiego?
Rynek niemiecki jest bardzo ustrukturyzowany. Ugruntowaną pozycję mają na nim dyskonty, takie jak Lidl i Aldi, oraz drogerie DM i Rossmann. Istotną rolę odgrywają gracze wielkoformatowi z bardzo silną pozycją Edeki, Rewe i Kauflanda. Aby zaistnieć za naszą zachodnią granicą, kluczowe jest podpisanie kontraktów z tymi graczami.
Jeśli chodzi o sam sektor papierowych wyrobów higienicznych, różnice nie są wielkie. Wyróżniamy w nim trzy główne kategorie: papier toaletowy (suchy i nawilżany), ręczniki papierowe oraz chusteczki – higieniczne i kosmetyczne. Warto jednak zauważyć, że na przykład chusteczki (zwłaszcza te w pudełkach) mają w Niemczech większy udział w rynku niż w Polsce.
Przyzna pan jednak, że ręczniki papierowe zrobiły w Polsce kolosalną karierę na przestrzeni ostatnich lat?
Zdecydowanie. Ta kategoria osiągnęła już ponad 80 proc. penetracji, co oznacza, że ręczniki papierowe są używane w ośmiu na dziesięć gospodarstw domowych w Polsce. To w dużej mierze zasługa marki Velvet. Wprowadzenie na rynek ręcznika Velvet Turbo zrewolucjonizowało tę kategorię. To nie jest produkt najtańszy, ale dzięki swojej wydajności, wytrzymałości i chłonności wystarcza na znacznie dłużej. Konsumenci to docenili – są gotowi zapłacić za niego kilka złotych więcej, bo widzą w tym realną wartość.
Komisja Europejska uruchomiła formalne postępowanie wobec Shein w związku z podejrzeniem naruszenia aktu o usługach cyfrowych (DSA). Śledztwo dotyczy m.in. obecności nielegalnych produktów. Chiński gigant fast fashion deklaruje współpracę, ale stawka jest wysoka.


