Według danych ABSL, w ostatnich trzech latach branża ta tworzyła średnio 85 nowych miejsc pracy dziennie, a tej dynamice towarzyszyły inwestycje w sektorze nieruchomości. Łączn...
Sektor nieruchomości komercyjnych liczy na pomoc państwa
Jeszcze niedawno była symbolem uważności. Zielony proszek wsypywany do ceramicznej czarki, bambusowa miotełka, kilka minut skupienia i rytuał wywodzący się z japońskiej ceremonii herbacianej. Dziś matchę równie łatwo znaleźć w specjalistycznej herbaciarni, co w aplikacji do zamawiania jedzenia czy menu największych sieci gastronomicznych. Napój, który przez lata pozostawał niszowy, właśnie stał się elementem codzienności.
To jedna z ciekawszych przemian, jakie w ostatnich latach zaszły na rynku gastronomicznym. Nie dlatego, że matcha stała się modna. Raczej dlatego, że zmieniło się to, czym dla współczesnych konsumentów jest sam rytuał.
Mniej ceremonii, więcej wyboru
Jeszcze dekadę temu droga do filiżanki dobrej matchy prowadziła zwykle przez wyspecjalizowaną herbaciarnię. Dziś można zamówić ją do biura między spotkaniami, wypić podczas spaceru po parku albo zabrać ze sobą w drogę do pracy.
To nie oznacza, że tradycja przegrała z wygodą. Raczej że zaczęła funkcjonować równolegle z nowymi sposobami konsumpcji. Współczesny mieszkaniec miasta nie porzuca jakości ani świadomych wyborów. Oczekuje natomiast, że będzie mógł dopasować je do własnego rytmu dnia.
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) prześwietliła słodkości w kurortach. Urzędnicy skontrolowali gofry, rurki oraz ciastka w restauracjach i kawiarniach. Wyniki oględzin porażają, gdyż uchybienia wykryto w ponad połowie lokali.


