Karla-Erivan Haub jest szefem koncernu Tengelmann, właścicielem m.in. popularnych w Polsce sklepów OBI, sieci EDEKA, KiK, Rewe, Keiser.
Kilka dni temu Haub udał się w samotną ...
Karla-Erivan Haub jest szefem koncernu Tengelmann, właścicielem m.in. popularnych w Polsce sklepów OBI, sieci EDEKA, KiK, Rewe, Keiser.
Kilka dni temu Haub udał się w samotną ...
Od 14 czerwca 2026 roku część produktów sprzedawanych dziś jako miód zniknie ze sklepowych półek lub będzie musiała zostać inaczej oznaczona. Unia Europejska i polskie ministerstwo rolnictwa zaostrzają przepisy dotyczące jakości i etykietowania miodu. W praktyce oznacza to koniec sprzedaży tzw. miodów przefiltrowanych jako pełnoprawnego miodu oraz początek jednej z największych zmian regulacyjnych na rynku od lat.
Nowe przepisy są elementem wdrażanej w UE tzw. "dyrektywy śniadaniowej”, która ma zwiększyć transparentność rynku żywności i ograniczyć wprowadzanie konsumentów w błąd.
Największa zmiana dotyczy produktów poddawanych intensywnej filtracji. Chodzi o bardzo klarowne miody, z których usuwa się nie tylko zanieczyszczenia, ale również znaczną część naturalnego pyłku kwiatowego.
To właśnie pyłek jest jednym z kluczowych elementów pozwalających określić pochodzenie i autentyczność produktu. Jego brak utrudnia kontrolę jakości oraz identyfikację rzeczywistego źródła miodu.
Polski system kaucyjny wchodzi w fazę dojrzałości, a jego filarami stają się grupy konsumentów rzadko kojarzone z awangardą ekologiczną. Z raportu „Kaucja.pl – Puls Systemu” wynika, że najwyższy wskaźnik retencji generują osoby powyżej 55. roku życia (91 proc.) oraz kobiety (90 proc.).
Przy tak lojalnej bazie użytkowników wyzwaniem dla biznesu przestaje być edukacja, a staje się logistyczna wydolność infrastruktury, która do końca roku musi obsłużyć miliardy o...