LPP na terenie parku logistycznego w Strykowie ma swój magazyn do obsługi sprzedaży e-commerce, z którego wysyłane są produkty do 24 krajów, w tym m.in. na terenie Polski, do Wi...
Właściciel sieci Reserved, Mohito, Cropp, House i Sinsay przedłużył umowy najmu magazynów w Strykowie
Od czerwca konsumenci będą mogli dokładniej sprawdzić, skąd pochodzi miód dostępny na sklepowej półce. Nowe przepisy unijne zobowiążą producentów do podawania na etykietach szczegółowego wykazu krajów pochodzenia miodu wraz z procentowym udziałem każdego z nich. Branża przyjmuje te zmiany z aprobatą, podkreślając jednak, że miejsce pochodzenia nie przesądza automatycznie ani o jakości, ani o walorach smakowych produktu.
Większa transparentność na etykietach
Zmiana przepisów ma przede wszystkim zwiększyć przejrzystość rynku oraz dostarczyć konsumentom bardziej szczegółowych informacji o składzie produktu. Zgodnie z nowymi regulacjami producenci będą musieli wskazać wszystkie kraje pochodzenia miodu użytego w mieszance oraz podać ich procentowy udział.
Eksperci branżowi podkreślają jednak, że sam fakt pochodzenia produktu z danego kraju nie jest wyznacznikiem jego jakości.
– Konsument oczywiście ma prawo wiedzieć, skąd pochodzi produkt. Warto jednak pamiętać, że miód pozostaje miodem niezależnie od kraju pochodzenia. O jego jakości decydują przede wszystkim standardy produkcji, kontrola jakości oraz warunki środowiskowe – wskazuje Przemysław Rujna, sekretarz generalny Polskiej Izby Miodu .
Inspektorzy pracy przeprowadzili w ubiegłym roku 2198 kontroli przestrzegania przepisów o tzw. zakazie handlu w niedziele. Działania kontrolne i rozpoznawcze objęły łącznie 2434 placówki handlowe - dowiedział się portal wiadomoscihandlowe.pl.


