12.04.2019 / 14:30
StoryEditor

Prochownia Łomianki ruszy w grudniu

Firma Ghelamco rozpoczęła budowę parku handlowego Prochownia Łomianki. Otwarcie zaplanowano na grudzień.  

Obiekt powstanie w Łomiankach przy ulicy Warszawskiej, głównej ulicy handlowej Łomianek. Historycznie na tym terenie znajdował się młyn prochowy (właśnie od niego pochodzi nazwa...

28.07.2026 / 14:14
StoryEditor
Nie tylko marketplace‘y. Gdzie i jak konsumenci kupują online?
Kto i gdzie kupuje online? Social commerce i omnichannel w 2026 (fot. Shutterstock)

Media społecznościowe na dobre wpisały się w ścieżkę zakupową konsumentów, jednak nie oznacza to końca tradycyjnego e-commerce ani sklepów stacjonarnych. Z najnowszego globalnego raportu Roland Berger wynika, że sposób robienia zakupów coraz mocniej zależy od wieku konsumentów oraz kategorii produktów. Social commerce pozostaje domeną młodszych pokoleń, ale eksperci przewidują, że wraz ze starzeniem się obecnych użytkowników jego znaczenie będzie systematycznie rosło. Jednocześnie w wielu kategoriach fizyczny sklep nadal pozostaje niezastąpiony.

W tym artykule przeczytasz:

  • Social commerce najmocniejsze wśród młodych
  • Marketplace‘y pozostają liderem
  • Nie wszystko przenosi się do internetu
  • Sklep stacjonarny nadal daje przewagę

  • Omnichannel staje się standardem

Social commerce najmocniejsze wśród młodych

Autorzy raportu wskazują, że media społecznościowe przestały być jedynie miejscem odkrywania produktów – coraz częściej stają się również kanałem finalizacji zakupów. To właśnie dlatego Roland Berger określa social commerce nie jako kolejny kanał sprzedaży, lecz nowe zachowanie konsumentów.

Największą rolę odgrywa ono wśród osób poniżej 35. roku życia. W grupie 18–24 lata platformy społecznościowe, takie jak Instagram, TikTok czy Facebook, są najczęściej wykorzystywanym kanałem zakupów online, wyprzedzając nawet strony internetowe marek i detalistów. W kolejnych grupach wiekowych ich znaczenie systematycznie maleje – wśród konsumentów po 65. roku życia korzysta z nich już tylko około 15 proc. badanych. Podobny spadek dotyczy również nowych platform e-commerce, takich jak Temu czy Shein

04.08.2026 / 14:52
StoryEditor
Ukraińskie drony obnażyły słabość rosyjskiego e-commerce. To lekcja dla Allegro i Amazona
Ataki na magazyny. Czego logistyka może nauczyć się z wojny? (fot. x.com/Shutterstock)

Po serii ukraińskich ataków na magazyny Wildberries i Ozon rosyjski handel internetowy zaczął odczuwać skutki, których wcześniej mało kto się spodziewał. Część produktów podrożała nawet o 30 proc., dostawy wyraźnie się wydłużyły, a platformy zaczęły szukać sposobów na ograniczenie ryzyka. Eksperci przekonują, że z tych wydarzeń wnioski powinny wyciągnąć nie tylko rosyjskie firmy, ale cały światowy e-commerce

W artykule przeczytasz:

  • Ataki na magazyny Wildberries
  • To nie liczba magazynów decyduje o odporności sieci
  • Ukraina pokazuje, jak budować logistykę odporną na kryzysy
  • Czy duże centra logistyczne znikną?
  • Awiaria kosztuje więcej niż odporność
  • Magazyny stały się elementem infrastruktury krytycznej
  • Lekcja dla Allegro, Amazona i całego e-commerce

Ataki na magazyny Wildberries

Ukraińskie drony od połowy lipca regularnie atakują magazyny należące do Wildberries, największej platformy e-commerce w Rosji. W kolejnych dniach na celowniku znalazły się również centra logistyczne Ozon. Choć pierwsze informacje dotyczyły przede wszystkim pożarów i zniszczeń hal magazynowych, bardzo szybko okazało się, że konsekwencje odczuwają miliony klientów oraz sprzedawców korzystających z obu platform.

Na Wildberries produkty pozostawione wcześniej w koszykach zakupowych zaczęły drożeć nawet o 30-35 proc. Sprzedawcy tłumaczyli, że nie podnieśli cen samodzielnie. Według nich platforma wycofała finansowane przez siebie promocje, ponieważ musi pokryć koszty odbudowy infrastruktury logistycznej po kolejnych atakach. Jednocześnie standardowy czas realizacji zamówień wydłużył się z 2-4 dni do nawet ponad 10 dni, a w części punktów odbioru zaczęło brakować towarów.

Problemy lidera rosyjskiego rynku szybko rozlały się również na konkurencję. Ozon ograniczył część własnych akcji promocyjnych, później zdecydował o przeniesieniu części droższych produktów z magazynów do punktów odbioru zamówień, a także ponad trzykrotnie podniósł koszt ubezpieczenia towarów znajdujących się w swojej sieci logistycznej. Wszystkie te działania miały ograniczyć ryzyko związane z kolejnymi atakami na infrastrukturę magazynową.

Rosyjskie media i organizacje branżowe zaczęły jednocześnie informować o coraz trudniejszej sytuacji sprzedawców. Część przedsiębiorców wskazywała na rosnące prowizje platform, inni zwracali uwagę, że wypłacane rekompensaty pokrywają jedynie niewielką część strat poniesionych po zniszczeniu magazynów. Z rynku zaczęli wycofywać się najmniejsi sprzedawcy, a liczba firm działających w rosyjskim e-commerce po raz pierwszy od kilku lat zaczęła spadać.

image

Ukraina uderza w rosyjski handel. Drony zniszczyły magazyny "rosyjskiego Amazona"

To nie liczba magazynów decyduje o odporności sieci

Choć wydarzenia w Rosji są bezpośrednim skutkiem działań wojennych, eksperci podkreślają, że wnioski z tej sytuacji dotyczą praktycznie każdego dużego operatora logistycznego. Zdaniem Marka Różyckiego, partnera zarządzającego Last Mile Experts, wojna w Ukrainie pokazała przede wszystkim, że nie istnieje infrastruktura całkowicie odporna na zniszczenie. Można jednak budować organizację w taki sposób, aby awaria jednego elementu nie powodowała zatrzymania całej sieci.

06. sierpień 2026 07:26