Firma doradcza JLL przeanalizowała aktywność inwestorów na rynku nieruchomości w Polsce w pierwszej połowie 2020 roku.
– Według wstępnych szacunków, wartość transakcji inwe...
Firma doradcza JLL przeanalizowała aktywność inwestorów na rynku nieruchomości w Polsce w pierwszej połowie 2020 roku.
– Według wstępnych szacunków, wartość transakcji inwe...
Klienci Biedronki w ostatnich dniach korzystali z niespodziewanej „promocji” systemu kaucyjnego. Przez błąd w systemie dyskonty nie pobierały kaucji za wybrane napoje w puszkach, choć opakowania były oznaczone jako zwrotne. Dzięki temu klienci mogli dostać kaucję, której nie opłacali. Czy klienci zachowają ekstra pieniądze?
System kaucyjny od 1 stycznia 2026 r. przeszedł z fazy przejściowej na pełne wdrożenie. Mimo tego wciąż boryka się z problemami wieku dziecięcego. Potwierdza to najnowszy przypadek, który opisuje portal Zielona Interia. W sieci dyskontów Biedronka w systemie kaucyjnym wystąpiła pewna luka, która teoretycznie pozwalała klientom na osiągnięcie niespodziewanego zysku.
Mechanizm błędu był prosty: system kasowy nie naliczał kaucji przy zakupie, traktując produkt jak standardowe opakowanie bezzwrotne. Ale jednocześnie te opakowania można było zwrócić do systemu i otrzymać za nie pieniądze.
Sprawa dotyczy czteropaków piwa bezalkoholowego marki Okocim. Opakowania te posiadały wszelkie wymagane prawem oznaczenia – zarówno na folii zbiorczej, jak i na pojedynczych puszkach widniał symbol "kaucja 0,50 zł".
Niedawno orężem w walce o klienta była cena masła. Dziś do miana towaru strategicznego urasta kajzerka. Po tym, jak Żabka zaczęła reklamować bułki po 25 groszy, w jej ślady poszedł Lisek, który przebił ofertę "gadziego zielonego sklepu".
Jak informowaliśmy na portalu wiadomoscihandlowe.pl, sieć Żabka, choć kojarzona przede wszystkim z wygodą, wykonała zwrot w stronę komunikacji ekstremalnie niskich cen. W ramach kampanii „maxi okazje, mini ceny” na plakatach w Warszawie zaczęła promować kajzerki 75 g za 25 groszy.
Ma to być magnes przyciągający konsumentów poszukujących oszczędności przy zakupach podstawowych produktów, takich jak nabiał czy wędliny.
Na reakcję konkurencji nie trzeba było długo czekać. Platforma Lisek w swojej komunikacji bezpośrednio uderzyła w ofertę Żabki, którą określiła mianem „gadziego, zielonego sklepu”. Podczas gdy lider rynku convenience promuje bułki po 25 groszy za sztukę, właściciel aplikacji Lisek oferuje je po 20 groszy.