Polski rynek słodyczy, rozumiany jako produkty czekoladowe, ciastka i wafle oraz cukierki i lizaki, wart jest ponad 8 mld zł – wynika z badania Panel Handlu Detalicznego, przepr...
Kluczowe kategorie słodyczy nadal rosną
Zwiększenie udziału dań roślinnych w szkołach, szpitalach, uczelniach czy jednostkach wojskowych mogłoby przynieść Polsce setki milionów euro oszczędności rocznie. Tak wynika z najnowszej analizy przygotowanej dla ProVeg International. Autorzy raportu wskazują, że bardziej roślinne menu w instytucjach publicznych mogłoby nie tylko odciążyć budżety państwa i samorządów, ale także poprawić zdrowie społeczeństwa i ograniczyć koszty środowiskowe.
Większy udział żywności pochodzenia roślinnego w zamówieniach publicznych może stać się jednym z narzędzi wspierających zarówno finanse publiczne, jak i politykę zdrowotną. Według raportu "The €11 Billion Opportunity: Unlocking the Economic Potential of Plant-Forward Public Procurement in the EU”, opracowanego przez Bryant Research dla ProVeg International, Polska mogłaby osiągnąć nawet 635,5 mln euro rocznych oszczędności przy wdrożeniu najbardziej ambitnego scenariusza zmian.
Mniej mięsa, niższe koszty
Analiza zakłada stopniowe zwiększanie udziału środków przeznaczanych na żywność roślinną w zamówieniach publicznych do 65, 75 lub 85 proc. Obecnie średni poziom w Unii Europejskiej wynosi około 57 proc.
W wariancie zakładającym osiągnięcie poziomu 85 proc. Polska mogłaby zaoszczędzić bezpośrednio 142,9 mln euro rocznie na samych zakupach żywności. Według autorów raportu wynika to przede wszystkim z niższych kosztów surowców wykorzystywanych do przygotowywania posiłków opartych na produktach roślinnych.
Na pierwszy rzut oka ta Biedronka przypomina szereg domów jednorodzinnych. W rzeczywistości na elewacji świeci logo sieci, przed wejściem stoją wózki zakupowe, a obok działa recyklomat. Budowa przy ul. Sportowej w Darłowie wywołała spór, który z lokalnej inwestycji urósł do jednego z najgłośniejszych przykładów kontrowersji wokół planowania przestrzennego w Polsce.
Budynek, w którym ulokowała się Biedronka powstał na podstawie pozwolenia na dom jednorodzinny z częścią usługową, ale w praktyce wygląda jak pełnowymiarowy dyskont - informuje portal Architektura Murator.
Jak z domu jednorodzinnego powstał dyskont?
Sprawa opisana przez portal Architektura Murator przypomina urbanistyczną łamigłówkę. Zgodnie z pozwoleniem na budowę inwestycja miała być domem jednorodzinnym z częścią handlową. Łączna powierzchnia budynku przekracza 2,2 tys. mkw. – z czego ponad 1,1 tys. mkw. przypada na część mieszkalną, a około 1,1 tys. mkw. na funkcję usługową.
Efekt końcowy wzbudził jednak zdziwienie mieszkańców. Obiekt wyposażono w szyldy Biedronki, wiatę na wózki sklepowe oraz recyklomat, a jedyne okno znajduje się z tyłu budynku. W geoportalu miejskim obiekt został już oznaczony jako budynek handlowy.
W Darłowie trwa spór o Biedronkę. Budowany przy ul. Sportowej gigantyczny dom jednorodzinny zamiast okien dostał neon, zamiast ogrodu parking. Architekt twierdzi, że projektował dom z usługą, inwestor, że właśnie to wybudował... 1/2 pic.twitter.com/ojXblKSM4m
— Artur Celiński (@ArturCelinski) June 24, 2026
Jak tłumaczy się projektant?
Jak podaje Architektura Murator, autorem projektu jest architekt Piotr Adamowski, współpracujący ze spółką Miloo Park. Projektant podkreśla, że opracował dokumentację dla budynku mieszkalnego jednorodzinnego z usługą handlową i nie przygotowywał projektu samodzielnego obiektu handlowego.

