- Całkowita wartość transakcji inwestycyjnych w sektorze nieruchomości handlowych w I kwartale przekroczyła 1,7 mln euro, co jest historycznie najlepszym otwarciem roku. Biorąc ...
Rekordowe otwarcie roku pod względem wartości transakcji inwestycyjnych
Biedronka i Lidl rozpoczynają kolejny etap cenowego starcia, tym razem wybierając masło jako główną kartę przetargową. Sieci tną ceny do historycznych poziomów, by udowodnić swoją dominację w wyścigu o pozycję najtańszej na polskim rynku.
Bitwa o masło w największych sieciach handlowych
Sieci handlowe wykorzystują masło jako magnes przyciągający konsumentów do placówek stacjonarnych. Produkt ten gości w niemal każdym koszyku, więc jego niska cena buduje wizerunek taniego sklepu w oczach Polaków. Gdy jeden gracz ogłasza obniżkę, konkurencja natychmiast odpowiada jeszcze korzystniejszą ofertą, często balansując na granicy rentowności. Walka o pozycję lidera cenowego przybiera na sile, zmuszając dyskonterów do ciągłego monitorowania ruchów rywala.
Promocyjne ceny często spadają poniżej granicy trzech złotych za tradycyjną kostkę o wadze 200 gram. Dyskonterzy wprowadzają jednak limity zakupowe, aby zapobiec wykupowaniu zapasów przez hurtowników lub właścicieli mniejszych punktów gastronomicznych. Taka polityka pozwala dotrzeć z ofertą do jak największej liczby gospodarstw domowych w całym kraju, budując lojalność masowego odbiorcy. Mechanizm “2+1 gratis” stał się fundamentalnym standardem w bieżącej komunikacji marketingowej sieci.
Wybór tego konkretnego artykułu nie jest przypadkowy, ponieważ cena masła bywa bardzo zmienna na rynkach światowych. Wysoki popyt sprawia, że każda, nawet najmniejsza korekta w dół, budzi duże emocje wśród kupujących i zachęca do odwiedzenia placówki. Strategia ta pozwala sieciom odciągnąć uwagę od podwyżek w innych kategoriach asortymentowych, które nie są tak dokładnie śledzone. Masło stanowi obecnie barometr nastrojów konsumenckich i wyznacza standardy atrakcyjności cenowej.
Coraz więcej miast w Polsce, w tym Warszawa, wprowadza nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Choć ograniczenia obejmują już 4,5 tys. sklepów sieci Żabka, jej prezes Tomasz Suchański uspokaja, że wpływ na wyniki jest niewielki. Tymczasem inni przedsiębiorcy wykazują się niezwykłą kreatywnością, zamieniając sklepy w... bary.


