– Cieszymy się, że najemcy rozwijając swoje sieci stawiają na Młociny. Unikalna i dobrze zaplanowana oferta pozwala nam konkurować na wymagającym, warszawskim rynku. Pitbull to ...
Galeria Młociny ma trzech nowych najemców
Aplikacje sieci handlowych coraz częściej stają się przepustką do tańszych zakupów. Wystarczy założyć konto, zaakceptować warunki i podczas zakupów korzystać z kuponów oraz specjalnych cen. W zamian detalista otrzymuje jednak coś więcej niż lojalnego klienta – także informacje o jego zachowaniach zakupowych. Niemiecki sąd rozstrzygnął właśnie, czy taki "handel” danymi można uznać za formę zapłaty.
Sprawa dotyczyła aplikacji dyskontu Penny, ale podobny spór toczy się również wokół Lidla. Niemiecka organizacja konsumencka vzbv zakwestionowała model, w którym klient otrzymuje korzyści cenowe po zarejestrowaniu się w aplikacji, a sklep może wykorzystywać informacje o jego zakupach do celów marketingowych i statystycznych.
Rabat za konto, a w tle dane o zakupach
Mechanizm jest dziś dobrze znany klientom sieci handlowych. Aplikacja obiecuje specjalne ceny, kupony czy promocje, a konsument w zamian zakłada konto i korzysta z programu lojalnościowego. Przy okazji sieć może gromadzić informacje dotyczące jego zakupów.
W pierwszym roku działania systemu kaucyjnego klienci Netto oddali ponad 30,4 mln opakowań. Niemal 90% Polek i Polaków uczestniczy w ich zbiórce, a podczas jednej wizyty klient przekazuje średnio ponad 15 butelek i puszek. Rekordzista oddał jednorazowo aż 440 opakowań.
