– Cieszymy się, że najemcy rozwijając swoje sieci stawiają na Młociny. Unikalna i dobrze zaplanowana oferta pozwala nam konkurować na wymagającym, warszawskim rynku. Pitbull to ...
Galeria Młociny ma trzech nowych najemców
Nestlé, gigant FMCG, potwierdził, że w ostatnim czasie złodzieje ukradli ciężarówkę przewożącą z Włoch do Polski ponad 400 tysięcy batonów KitKat. – Złodzieje potraktowali nasz slogan o zrobieniu przerwy hasło zbyt dosłownie – zauważają przedstawiciele koncernu. Czy złodzieje rzeczywiście mogli zrobić przerwę w dostawie batonów do sprzedaży?
Szczegóły kradzieży 400 tysięcy batonów KitKat
Ciężarówka przewożąca około 12 ton batonów KitKat miała w tamtym tygodniu opuścić fabrykę Nestlé w środkowych Włoszech i dotrzeć do Polski. Jednak szwajcarski gigant spożywczy potwierdza, że ciężarówka nie dotarła do celu.
Jak wskazuje Le Monde, złodzieje przejęli pojazd przewożący dokładnie 413 793 sztuki batonów KitKat z nowej serii. Jednak miejsce zdarzenia nie zostało wskazane, a pojazd oraz jego zawartość są obecnie poszukiwane przez europejskie służby.
Czy złodzieje zrobili przerwę w dostawach KitKatów do sklepów?
Przedstawiciele Nestlé komentując kradzież batonów nawiązali do popularnego hasła reklamowego słodyczy.
– Zawsze zachęcamy do robienia sobie przerwy z KitKat. Jednak wygląda na to, że złodzieje, znikając z ponad dwunastoma tonami naszych produktów, zinterpretowali tę zachętę aż nadto dosłownie. Choć doceniamy wyjątkowy gust przestępców, nie zmienia to faktu, że kradzieże ładunków to realny i coraz poważniejszy problem – mówi Sylwia Rutkiewicz, Brand Manager KitKat w Nestlé Polska.
Dane UCE Research wskazują na 13-procentowy wzrost liczby akcji rabatowych rok do roku (2025 vs. 2024). W obliczu zalewu ofert pojawia się pytanie, czy polski konsument nie jest już „przebodźcowany”. Michał Zimiński, senior director w Simon-Kucher, wskazuje, że choć promocje wciąż budują ruch, ich nadmiar staje się niebezpieczny.
Pułapka nadmiernych rabatów. Dlaczego skuteczność promocji spada?
Wzrost intensywności działań promocyjnych stawia przed sieciami handlowymi nowe wyzwania. W ocenie eksperta, ryzyko, że klienci przestaną reagować na obniżki, jest realne, ale nie przybrało ono formy całkowitej odporności – obecnie mamy raczej do czynienia z „erozją” ich skuteczności.
– Kiedy promocje stają się zbyt częste i przewidywalne, przestają być narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej, a zaczynają obniżać rentowność danej kategorii – wyjaśnia Michał Zimiński, senior director w Simon-Kucher w komentarzu udzielonym portalowi wiadomoscihandlowe.pl.
Z perspektywy sieci handlowych większym zagrożeniem od braku reakcji na obniżki jest sytuacja, w której klient nauczy się kupować wyłącznie w promocji. – Wtedy cena regularna przestaje być wiarygodnym punktem odniesienia. Rośnie skłonność do czekania na okazję, robienia zapasów i porównywania ofert między detalistami, a część promocji nie generuje już inkrementalnego popytu, tylko przesuwa sprzedaż w czasie albo między kanałami – argumentuje Zimiński.

