Całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce w 2018 r. na poziomie ponad 7,2 mld euro to o 2,2 mld euro więcej od wyniku os...
Rekord wszech czasów na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce
Działalność deweloperska Dino Polska nabiera rozpędu. Projekt minicentrów handlowych Zielony Rynek, za którym stoi należąca do Tomasza Biernackiego spółka BT Kapitał, liczy już ponad 50 lokalizacji. Portfolio najemców tych obiektów dowodzi, że grupa z Krotoszyna przestaje być jedynie operatorem spożywczym, a staje się sprawnym deweloperem parków convenience.
Grupa Dino konsekwentnie ewoluuje, wychodząc poza ramy tradycyjnego handlu detalicznego i budowanych przez nią przez lata supermarketów o powtarzalnym wyglądzie, które zyskały sobie miano „stodół”.
Założona w 2011 r. przez Tomasza Biernackiego spółka BT Kapitał zarządza i wynajmuje powierzchnie w 52 obiektach pod nazwą Zielony Rynek. Definiuje je jako „niewielkie, sąsiedzkie centra handlowe o urozmaiconej ofercie, idealne na komfortowe i szybkie, codzienne zakupy”.
Ten opis jest nieco na wyrost, bo w obiektach tego typu, poza supermarketem Dino, znajduje się zazwyczaj od jednego do kilku innych sklepów lub punktów usługowych. Trzeba jednak przyznać, że portfolio najemców Zielonych Rynków staje się coraz bardziej imponujące, a minicentra Grupy Dino przyciągają potęgi retailu.
Zablokowanie Cieśniny Ormuz może uderzyć silnie w rynek mleka. Trudności w eksporcie zagrażają łańcuchom dostaw, co wymusi przyspieszoną konsolidację branży oraz nieuniknioną falę upadłości mniejszych producentów.
Geopolityka uderza w rynek mleka
Kryzys na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz przez Iran niesie bezpośrednie konsekwencje dla globalnego handlu produktami mlecznymi. Konflikt może odbić się także pośrednio na polskim mleczarstwie.
Bezpośrednim skutkiem konfliktu na Bliskim Wschodzie jest blokada drogi morskiej do takich rynków zbytu, jak Irak, Kuwejt, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Tylko w 2025 r. kraje te zaimportowały nabiał o łącznej wartości blisko 3 mld euro. Największymi eksporterami produktów mleczarskich na te rynki są państwa Unii Europejskiej oraz Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone.
UE sprzedaje tam ponad 600 tys. ton produktów mleczarskich rocznie o wartości ponad 2 mld EUR. Natomiast polskie mleczarnie wysłały do tego regionu 38 tys. ton produktów o wartości 147 mln EUR.
Dodatkowo sytuacje jeszcze bardziej komplikują groźby ataków w rejonie cieśniny Bab el-Mandab. Paraliż tego szlaku to już uderzenie w unijny eksport do Azji, który w ubiegłym roku osiągnął wartość ponad 3 mld euro.
Niepewność dotycząca bezpieczeństwa żeglugi przekłada się także na wyższe stawki ubezpieczenia, co oznacza dodatkowe koszty dla branży.
Łańcuchy dostaw mogą zostać zerwane jak podczas pandemii
– Generalnie ten system łańcuch dostaw może bardzo szybko się posypać, tak jak było na początku pandemii. Z tego powodu możemy, jako Unia Europejska, stracić część rynków zbytu, co może znacznie utrudnić nam eksport – mówi Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka (ZPPM).


