Jaki wpływ będzie miał koronawirus na postrzeganie polskiego rynku nieruchomości komercyjnych przez inwestorów?
Polska to największy rynek w Europie Środkowo-Wschodniej pod ...
Jaki wpływ będzie miał koronawirus na postrzeganie polskiego rynku nieruchomości komercyjnych przez inwestorów?
Polska to największy rynek w Europie Środkowo-Wschodniej pod ...
Alibaba rozpoczęła sądową batalię z amerykańskim Departamentem Obrony. Chiński koncern e-commerce i technologiczny domaga się usunięcia z tzw. listy 1260H, na którą trafiają przedsiębiorstwa uznawane przez Waszyngton za powiązane z chińskim przemysłem obronnym. Stawką są nie tylko kwestie wizerunkowe, ale także dostęp do amerykańskiego rynku usług prawnych i lobbingowych oraz dalsze relacje biznesowe w USA.
Alibaba, czyli właściciel m.in. platformy AliExpress, złożyła pozew do federalnego sądu w Kalifornii, kwestionując decyzję Pentagonu o umieszczeniu spółki na liście podmiotów uznanych za uczestników strategii „fuzji cywilno-wojskowej” wspierającej chiński sektor obronny. Według Departamentu Obrony firma, poprzez podporządkowanie się chińskim regulatorom technologicznym, pozostaje w praktyce częścią zaplecza militarnego Państwa Środka.
Chińska grupa stanowczo odrzuca te zarzuty.
– Alibaba nie jest chińską firmą wojskową ani częścią strategii fuzji cywilno-wojskowej – podkreśliła spółka w oświadczeniu cytowanym przez BBC.
Prezes niemieckiego producenta ciastek Bahlsen otwarcie zdystansował się od partii Alternatywy dla Niemiec (AfD) i zaapelował do innych przedsiębiorców o zajęcie jednoznacznego stanowiska w obronie wartości demokratycznych. Wypowiedzi Alexandra Kühnena wybrzmiewają szczególnie mocno w kraju, gdzie poparcie dla prawicowo-populistycznej partii osiąga rekordowe poziomy, a sam Bahlsen w ostatnich latach musiał zmierzyć się z własną trudną historią z czasów III Rzeszy.
Prezes rodzinnej firmy z Hanoweru w rozmowie z niemiecką agencją dpa podkreślił, że wartości reprezentowane przez AfD są nie do pogodzenia z przekonaniami przedsiębiorstwa. Szczególną krytykę skierował pod adresem postulatów związanych z tzw. "remigracją”, które określił jako nieakceptowalne.
– Potrzebujemy wykwalifikowanych pracowników, potrzebujemy otwartego handlu w Europie i stabilnych warunków gospodarczych. Z tego punktu widzenia AfD nie jest dla mnie alternatywą – ani biznesowo, ani osobiście – stwierdził Alexander Kühnen.
Kühnen uważa, że odpowiedzialność za ochronę demokratycznych wartości spoczywa również na liderach biznesu. Zaapelował, by osoby kierujące przedsiębiorstwami wykorzystywały swoją pozycję i wpływ do wspierania "dobrego celu”, jakim jest obrona demokracji.