Action nadal przewyższa innych detalistów dzięki swojemu unikalnemu podejściu do modelu dyskontów non-food, które łączy szybką rotację asortymentu z logiką operacyjną dyskontu s...
Action rośnie jak szalone. Sprzedaż sięga 14 mld euro. Skąd ten sukces?
Action szybko się rozwija w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej, wyprzedzając swoich konkurentów. Model sklepu łączy logikę handlu detalicznego żywnością ze ściśle wyselekcjonowanym asortymentem non-food. Dynamika promocji i głęboka kontrola kategorii sprawiają, że Action jest liderem w zmieniającym się krajobrazie dyskontów.
Biedronka podsumowała 2025 rok z wynikiem ponad 3,8 tys. placówek na koncie. W minionych 12 miesiącach lider rynku otworzył 181 nowych sklepów, a 200 kolejnych poddał gruntownej modernizacji. Inwestycje w remodeling opierają się na hybrydowym podejściu: z jednej strony sieć zwiększa poziom automatyzacji poprzez dodatkowe kasy samoobsługowe, z drugiej – stawia na lady tradycyjne z obsługą, umacniając swoją pozycję w kategoriach świeżych.
Kasy samoobsługowe standardem w Biedronce
Z danych rocznych podanych przez Grupę Jerónimo Martins wynika, że kasy samoobsługowe (SCO) działają już w ok. 85 proc. sklepów sieci. Biorąc pod uwagę, że na koniec 2025 r. Biedronka posiadała dokładnie 3882 placówki, można przyjąć, że rozwiązania te funkcjonują w ok. 3,3 tys. punktów.
Kasy samoobsługowe to dla sieci klucz do optymalizacji procesów operacyjnych i redukcji kosztów. Pozwalają one oddelegować pracowników do innych zadań, co staje się niezbędne przy jednoczesnym rozwijaniu form sprzedaży wymagających bezpośredniej obsługi klienta.
Dlaczego Biedronka inwestuje w lady tradycyjne?
W segmencie lad mięsno-wędliniarskich Biedronka ma jeszcze dużo do zrobienia. Obecnie taką formę sprzedaży prowadzi ponad 1,5 tys. sklepów, co stanowi mniej niż połowę ogółu placówek. Jest to wynik zgodny z założeniami sieci, która w połowie 2025 r. deklarowała chęć osiągnięcia poziomu 1550 takich stoisk do końca roku (na początku czerwca ub.r. miała ich blisko 1,4 tys.). Do tego momentu sieć utworzyła ponad 4 060 miejsc pracy na stanowisku sprzedawcy lady tradycyjnej.
Brytyjski handel detaliczny mierzy się z narastającym problemem przestępczości. Coraz częściej nie chodzi już tylko o drobne kradzieże, ale o zorganizowane i agresywne działania. Czy obecne reakcje służb nadążają za skalą zagrożenia?
Sieć Marks & Spencer alarmuje o dynamicznym wzroście przestępczości w handlu detalicznym. Firma podkreśla, że nadużycia, przemoc oraz zorganizowane kradzieże stają się codziennością na brytyjskich ulicach handlowych.
Jak donosi portal "Retail Gazette", dyrektor ds. handlu Marks & Spencer, Thinus Keeve wskazuje, że sytuacja obserwowana przez detalistów znacząco odbiega od oficjalnych danych sugerujących spadek przestępczości.
Przemoc wobec pracowników sklepów
Według informacji retailgazette.co.uk, w ubiegłym roku odnotowano około 5,5 mln przypadków kradzieży sklepowych w Wielkiej Brytanii, nie licząc licznych zdarzeń, które nie zostały zgłoszone.
Jeszcze bardziej alarmujące są dane dotyczące pracowników. Każdego dnia ponad 1600 osób zatrudnionych w handlu doświadcza przemocy lub nadużyć. – To nie są odosobnione przypadki. To zjawisko systemowe i sytuacja się pogarsza, a nie poprawia – podkreśla Keeve.


